powiat bielski

Wraca sprawa katastrofy w Szczyrku. Wyznaczono termin apelacji

today28.01.2026 08:07

Tło
share close

Po blisko rocznym opóźnieniu przed Sądem Apelacyjnym w Katowicach rozpocznie się proces odwoławczy w jednej z najtragiczniejszych spraw ostatnich lat na Podbeskidziu – katastrofy budowlanej w Szczyrku, w której zginęło osiem osób, w tym czworo dzieci. Termin rozprawy apelacyjnej wyznaczono na początek kwietnia. Formalnie zakończono etap przygotowawczy i ustalono datę posiedzenia.

Katastrofa, która wstrząsnęła regionem

Do tragedii doszło 4 grudnia 2019 roku w Szczyrku. Podczas prowadzonych prac ziemnych doszło do uszkodzenia gazociągu pod ulicą. W krótkim czasie nastąpił potężny wybuch, który całkowicie zniszczył trzykondygnacyjny budynek mieszkalny. Ratownicy spod gruzów wydobyli ciała ośmiu osób. Sprawa wywołała ogromne poruszenie społeczne i pytania o bezpieczeństwo prac prowadzonych w pobliżu infrastruktury gazowej.

Sześciu oskarżonych i nieprawomocny wyrok

Proces przed Sądem Okręgowym w Bielsku-Białej rozpoczął się w sierpniu 2021 roku. Na ławie oskarżonych zasiadło sześć osób: właściciel firmy zlecającej przewiert oraz dwaj wykonawcy prac, a także troje oskarżonych odpowiedzialnych – zdaniem prokuratury – za nieprawidłowości przy rozbudowie sieci gazowej, fałszowanie dokumentacji i nakłanianie do składania fałszywych zeznań.

Nieprawomocny wyrok zapadł 10 maja 2024 roku. Szef firmy zlecającej prace usłyszał karę sześciu lat więzienia, wykonawca – czterech lat, a jego pomocnik – trzech lat pozbawienia wolności. Pozostałej trójce sąd wymierzył po cztery lata i dwa miesiące więzienia. Wszyscy zostali objęci wieloletnimi zakazami wykonywania zawodu i prowadzenia działalności oraz zobowiązani do wypłaty odszkodowań i zadośćuczynień dla poszkodowanych.

Od wyroku Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej odwołały się wszystkie strony postępowania – zarówno prokuratura, jak i obrońcy skazanych. Łącznie do sądu wpłynęło dziewięć apelacji.

Dlaczego sprawa tak długo czekała?

Postępowanie apelacyjne miało ruszyć już wiosną ubiegłego roku, jednak na przeszkodzie stanęły kwestie proceduralne. Najpierw doszło do zmiany składu orzekającego, a następnie nowy skład zwrócił się do bielskiego sądu o uzupełnienie pisemnego uzasadnienia wyroku. Po jego otrzymaniu strony skorzystały z prawa do uzupełnienia apelacji. W efekcie obszerne akta – liczące ponad sto tomów – przez wiele miesięcy krążyły między sądami, co znacząco wydłużyło całą procedurę.

Prokuratura chce surowszych kar

Bielska prokuratura od początku podkreślała, że orzeczone kary są zbyt łagodne. W mowie końcowej domagała się znacznie wyższych wyroków – nawet do 10 lat więzienia dla głównego oskarżonego – oraz wielusettysięcznych świadczeń finansowych. Z kolei obrona konsekwentnie wnosiła o uniewinnienie swoich klientów.

Ostateczne rozstrzygnięcie tej głośnej sprawy zależeć będzie od decyzji Sądu Apelacyjnego w Katowicach, który już w kwietniu ponownie pochyli się nad tragedią sprzed ponad pięciu lat.

Autor: Adam Kanik