Bielska piłka

Kryzys w Jaworzu. „Biorę to na klatę, nie ma co narzekać, czy szukać wymówek”

today08.05.2026 16:42

Tło
share close

Jakub Kubica z pewnością nie tak wyobrażał sobie swoją pierwszą rundę na ławce trenerskiej Czarnych Jaworze. W ośmiu wiosennych spotkaniach jego zespół dopisał na swoje konto jedynie cztery punkty. To sprawia, że zamiast spokojnego budowania drużyny przed kolejną kampanią, powoli zaczyna się nerwowa walka o utrzymanie. 

Nieudana wiosna w Jaworzu

Nie ma co ukrywać, że sytuacja drużyny z Jaworza robi się nieciekawa. Zajmowane jeszcze na półmetku sezonu, miejsce w szeroko pojętej czołówce tabeli, zamieniło się w 11. lokatę. Problemy rozpoczęły się już na początku rundy. Dwie porażki na start z pewnością nie napawały optymizmem. 

– Na pewno forma, patrząc przede wszystkim na wyniki, nie jest taka, jakiej oczekiwaliśmy. Mieliśmy słabe wejście w rundę – zaczęło się od dwóch porażek, następnie przyszła wysoka wygrana z Podbeskidziem. Później zostaliśmy trochę wybici z rytmu przez te dwa mecze, których nie rozegraliśmy – mówi nam Jakub Kubica.

„Dopóki liga trwa…”

Po dwutygodniowej przerwie zespół wrócił do gry, ale niestety nie do punktowania. W minionych tygodniach Czarni dopisali na swoje konto zaledwie jedno „oczko”, co jasno wskazuje na to, że rywalizacja o czołowe miejsca, na finiszu sezonu, zostanie zastąpiona walką o utrzymanie w bielsko-tyskiej „okręgówce”. Szkoleniowiec zaznacza jednak, że mimo pogarszającej się sytuacji, wciąż wierzy, że zespół wydostanie się z kryzysu.

– Mimo wszystko nadal wierzymy – ja wierzę w chłopaków, w całą drużynę. Dopóki liga trwa i wszystko mamy jeszcze w swoich nogach, chcemy jak najszybciej odbić się od dna. Tabela rundy wiosennej pokazuje, że – mimo jednego zaległego meczu – jesteśmy obecnie najsłabszym zespołem tej rundy. Nie do końca odzwierciedla to obraz naszej gry. W seniorskiej piłce najważniejszy jest jednak wynik, a ten jest dla nas bardzo rozczarowujący. Cztery punkty w dotychczasowych spotkaniach to zdecydowanie za mało – nikt chyba tego nie zakładał. Uważam, że mamy wyrównaną kadrę, ale wciąż czegoś nam brakuje. – tłumaczy trener.

Co dalej?

Mimo że jeszcze kilka miesięcy temu wydawałoby się to nie do pomyślenia, to teraz wizja spadku, wcale nie jest tak odrealniona. W tabeli panuje niesamowity ścisk, a w grze o bezpieczne miejsca pozostaje niemal połowa stawki… Jak słyszymy, w ostatnim czasie w klubie odbyło się spotkanie, na którym obecni byli przedstawiciele zarządu oraz zespół. Wspólnie rozmawiano o tym, jak wyjść z tej sytuacji. 

– Jesteśmy po rozmowach z zarządem, z którym zresztą jestem w stałym kontakcie. Zarząd spotkał się również z drużyną – była to normalna, spokojna rozmowa, nastawiona na szukanie rozwiązań. Wszyscy uczestniczyli w niej razem: zarząd, ja oraz zawodnicy. Staraliśmy się wyciągnąć wnioski i zebrać pomysły. Ja pozostaję w stałym kontakcie zarówno z prezesem Rafałem, jak i wiceprezesem Szymonem. To są często długie, nocne rozmowy, ale czuję, że mam pełne wsparcie ze strony zarządu. – mówi nam szkoleniowiec.

„Biorę to na klatę”

Pomimo słabszych wyników. Z ust Jakuba Kubicy nie słychać jednak narzekania. Szkoleniowiec nie szuka także wymówek, które mogłyby usprawiedliwiać obecne położenie jego drużyny. Trener mówi wprost, że bierze odpowiedzialność za ostatnie wyniki. 

– Powiedziałem prezesowi po ostatnim meczu w Wyrach, że biorę to na klatę. To ja przygotowałem drużynę do rundy. W trakcie przygotowań mieliśmy zapewnione dobre warunki i wzmocnienia. Nie ma więc co narzekać, czy szukać wymówek. Wynikowo wygląda to jednak tak, jak wygląda, a wiadomo, że w takich sytuacjach odpowiedzialność zawsze spada na trenera…

Czytaj także:
 

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]