Listeners:
Top listeners:
play_arrow
Radio BIELSKO Przeboje non-stop
play_arrow
Radio EXPRESS FM Prawdziwa Lokalna Stacja
play_arrow
Radio DISCO Zawsze w rytmie!
play_arrow
Radio MEGA Mega Przeboje!
play_arrow
Radio NUTA Same dobre nuty!
Trzeba wzmocnić ochronę lasów wokół Bielska-Białej – mówił dwa lata temu w siedzibie Nadleśnictwa Bielsko wiceminister klimatu i środowiska Mikołaj Dorożała. Czy lasy wokół Bielska-Białej są dziś lepiej chronione? Leśnicy twierdzą, że drzew jest obecnie wycinanych mniej. Mieszkańcy zaangażowani w ruch „Las wokół miast” uważają, że działania nadleśnictwa są wymuszone protestami i presją społeczną, a realnej zmiany w polityce Lasów Państwowych nie ma. Funkcja przyrodnicza (ochronna) i społeczna (rekreacyjna) pozostają drugorzędne względem tej gospodarczej, polegającej na pozyskiwaniu z lasu drewna.
Aktywiści, którzy zaangażowali się w pracę w zespole ds. utworzenia lasów społecznych wokół Bielska-Białej, są zawiedzeni. – Miałam nadzieję, że okoliczne lasy, które znam od dzieciństwa w końcu zostaną bez ingerencji człowieka nastawionego wyłącznie na kasę i widzącego w nim wyłącznie funkcje gospodarcze. Godziny spotkań, analiz, rozmów i dziś mam poczucie, że to stracony czas. Lasy znikają jeszcze szybciej…siatka nowych dróg zrywkowych, ciężki sprzęt, zniszczone szlaki turystyczne i spacerowe, wycinany starolas, dewastowane obszary wytypowane pod rezerwaty, zmiana poziomu wód i gruntów.. deja vu…nic się nie zmieniło a wręcz pogorszyło… – napisała w lutym tego roku Asia Sawicz-Krajewska. A swój internetowy wpis zobrazowała zdjęciami z trasy w Jaworzu przebiegającej przez teren Parku Krajobrazowego Beskidu Śląskiego.

– Ludzie chodząc po naszych górach nie chcą obcować z „krajobrazem księżycowym” – mówi nam Jacek Zachara z Inicjatywy Las wokół miast. To inicjatywa zrzeszająca aktywistów, społeczników, którzy walczą o ograniczenie wycinek drzew w lasach.
– Beskidzkie lasy nie są w najlepszej kondycji, dlatego, że w ostatnich kilkunastu pobudowano bardzo dużo różnych dróg. Dróg leśnych, my je nazywamy autostradami leśnymi. Dzięki nim jest łatwiejszy dostęp do drzew – uważa Jacek Zachara. Twierdzi, że leśne drogi poprzecinały miejsca źródliskowe, cieki wodne i teraz w sytuacji gdy pada deszcz, tymi drogami (o szerokości od 7 do 10 metrów) woda bardzo szybko spływa. – Ten las stracił swoją zdolność retencyjną. Poprzez drogi leśne, ale też w wyniku prowadzonej gospodarki leśnej, która w żaden sposób nie jest nastawiona na wodochronność – ocenia Zachara.
Odmiennie stan naszych lasów oceniają leśnicy. Rozmawiałam z szefową Nadleśnictwa Bielsko Izabelą Pigan i rzecznikiem nadleśnictwa Tomaszem Gawędą.
– Myślę, że te lasy są w dobrej kondycji. Ja pracuję tutaj już kilkanaście lat i pamiętam swoje początki, kiedy zaczynaliśmy właściwie od intensywnego usuwania zamierających świerków. I to się działo na obszarze całego nadleśnictwa. Najbardziej było to nasilone w okolicach Szczyrku. Natomiast również tu, w okolicy Bielska, dziesiątki tysięcy zamierających świerków były usuwane.
Ten las był przebudowywany, intensywnie były sadzone gatunki, które są właściwe dla tych siedlisk, czyli przede wszystkim buki. Natomiast w tej chwili właściwie mamy dominację lasów bukowych, czyli naturalnych dla tego układu przyrodniczego, geologicznego. (…) Także wydaje mi się, że one są naprawdę w dobrym stanie w tej chwili, w dobrej formie – argumentuje Izabela Pigan.
– Las zawsze pełni funkcje przeciwpowodziowe czy retencyjne, natomiast one są ograniczone tym, jaki ten las jest. I to bardziej jest kwestia nie użytkowania bądź nieużytkowania tego lasu, tylko tego, jakim mamy układ geologiczny. To są góry, więc zawsze ta woda będzie spływała przy bardzo intensywnych opadach. Nie ma takiej możliwości, żeby las zatrzymał te opady – odpowiada Izabela Pigan.
– Dowcip polega na tym, że 97% lasów wokół nas ma kategorię lasów wodochronnych. Ale to jest tylko nazwa. To nie jest zdefiniowane i leśnicy w ogóle nie mają w swoich zasadach urządzania lasu jakiegoś takiego prikazu, żeby o to dbać i o to nie dbają. Dopiero teraz się budzą, organizują jakieś szkolenia, żeby się dowiedzieć – twierdzi z kolei Jacek Zachara.
W tym tygodniu w Nadleśnictwie Bielsko odbędzie się seminarium dotyczące gospodarowania wodą. – Hydrolodzy są zgodni, że bardzo intensywne opady powodują spływ powierzchniowy. Las w tym momencie przestaje pełnić te funkcje retencyjne. I czego byśmy nie wymyślili, jakich oczek wodnych, jakich retencji, to w którymś momencie to przestaje wszystko działać – przekonuje nadleśnicza Pigan.
Zaznacza, że w lasach jest od kilkunastu lat realizowany program małej retencji górskiej. To jednak niewielkie oczka wodne, które raczej mają przeciwdziałać suszy niż zatrzymywać wodę spływającą w bardzo gwałtowny sposób.
Jej zdaniem, miejscem, w którym przede wszystkim należy myśleć o funkcjach przeciwpowodziowych, są doliny. Izabela Pigan wskazuje na Szczyrk i wyniki badań porównujących sposób zagospodarowania terenu i prawdopodobną wysokość fali powodziowej.
– Mało kto wie, że w Szczyrku powierzchnia leśna w zlewni Żlicy zwiększyła się o co najmniej kilkanaście procent, ponieważ bardzo dużo nieużytkowanych łąk, pastwisk pozarastało. Natomiast zwiększyła się też bardzo mocno powierzchnia zabudowana, wybrukowana. Okazuje się, że mimo tych ponad kilkunastu procent wzrostu powierzchni leśnej, modelowana fala powodziowa w Szczyrku jest obecnie wyższa. Właśnie z powodu tej zabudowy – wyjaśnia szefowa Nadleśnictwa Bielsko.
A powierzchnia zabudowana czyli dachy, wybrukowane podjazdy, zjazdy, uliczki, będzie się prawdopodnie nadal powiększać. Wyższa więc będzie, w razie wystąpienia deszczów nawalnych, fala powodziowa.
Jedynie las może skutecznie zatrzymać wodę – powtarza jednak Jacek Zachara. Nie przekonują go argumenty leśników, którzy twierdzą, że ze względu na ukształtowanie terenu, w trakcie intensywnych opadów deszczów, woda i tak spłynie i nie ma możliwości jej retencjonowania w znaczącej skali w górskich lasach.
– To jest tylko i wyłącznie punkt widzenia leśników, którzy chcą usprawiedliwić to, co robią w lasach – ocenia.

– Musimy sobie uświadomić jedno. Wszystkie lasy górskie, a nasze nadleśnictwo jest w górach, są lasami deficytowymi. Nadleśnictwo Bielsko jest jednym z kilkunastu najbardziej deficytowych nadleśnictw w Polsce. Wynika to z tego, że kilkukrotnie droższa jest tutaj gospodarka leśna, ze względu na stromiznę, warunki terenowe – mówi Jacek Zachara.
W opinii aktywisty, sens ekonomiczny wycinania drzew „jest żaden”. To najważniejszy powód, dla którego gospodarka w górach powinna być ograniczona do minimum.
Lasy są bowiem miejscem, w którym nie tylko powinien być pobierany surowiec, ale pełni też inne bardzo ważne funkcje: wodochronną, ekosystemową i społeczną.
Nadleśnicza Izabela Pigan tego stwierdzenia nie kwestionuje. Zauważa, że oczekiwania społeczne względem lasów, przez ostatnie kilkadziesiąt lat, zmieniły się i wychodząc tym oczekiwaniom naprzeciw, na terenie Nadleśnictwa Bielsko wycinanych jest obecnie mniej drzew.
– Intensywność użytkowania, którą mieliśmy zaplanowaną jest o ponad 50% niższa – podaje. „Intensywność użytkowania” wyraża się w metrach sześciennych drewna, które nadleśnictwo z lasu pozyskuje. Oznacza to, że w lasach wycinanych jest mniej drzew, niż przewidywał opracowany 10 lat temu Planie urządzenia lasu.
play_arrow
Lasy wokół Bielska-Białej znikają szybciej? Spór o wycinki i przyszłość beskidzkich lasów Izabela Janoszek
Izabela Pigan przekonuje, że to wynik zamierzonego działania leśników. – Jest ono odpowiedzią na zapotrzebowanie społeczne, na:„stop wycinkom”. Zdecydowanie ograniczyliśmy intensywność użytkowania i myślę, że to będzie utrzymane w kolejnym planie urządzenia lasu – podsumowuje.
To wydaje się optymistyczna konkluzja, spełniająca oczekiwania sporej części mieszkańców. Ale przedstawiciele organizacji pozarządowych pozostają nieufni względem takich deklaracji leśników. Twierdzą, że oczekiwane przez nich zmiany jeśli zachodzą, to są konsekwencją presji społecznej i protestów.
play_arrow
Lasy wokół Bielska-Białej znikają szybciej? Spór o wycinki i przyszłość beskidzkich lasów Izabela Janoszek
Tak było, jak mówią, na przykład w sprawie starolasów, których wycięciu zapobiegł właśnie protest. Społecznicy interweniowali w tej sprawie w ministerstwie.

Informując o mniejszej skali cięć w lasach (leśnicy uważają, że termin „wycinka” jest nieadekwatny do ich działalności) szefowa Nadleśnictwa Bielsko zwraca jednak uwagę, że wszyscy z wycinanych drzew korzystamy. Chcemy mieć drewniane meble, drewnianą ławkę w ogrodzie. Korzystamy z papieru. Drewno jest nam potrzebne – zauważają leśnicy.
– Tak, drewno jest potrzebne. My tego nie kwestionujemy. To jest prawda. Ale nie można pozyskiwać drzewa w lesie, powodując straty ekonomiczne i zaniedbania w innych obszarach, które są ważne dla ludzi. Bo z jednej strony potrzebujemy drzewa, ale też potrzebujemy spokoju, żeby nas nie zalewało – ripostuje Jacek Zachara.
W tej kwestii, co ciekawe, leśnicy i reprezentant inicjatywy „Las wokół miast” są zgodni. – Tak, ochrona jest potrzebna – przyznaje nadleśnicza Izabela Pigan. Szefowa Nadleśnictwa Bielsko zauważa „bardzo duże potrzeby wykorzystania rekreacyjnego lasu”. Przyznaje, że nastąpiło „przesunięcie ciężaru” na pełnienie przez las funkcji rekreacyjnych, społecznych, ekosystemowych.
Za sprawą działań, między innymi Jacka Zachary, w naszych lasach mają powstać nowe rezerwaty przyrody.
Na terenie Bielska-Białej będzie to rezerwat Barbara, Piekielny w Dolinie Wapienicy oraz Gaiki nad Lipnikiem, na terenie Beskidu Małego.
W bezpośrednim sąsiedztwie Bielska-Białej wyznaczony ma zostać, od strony Bystrej, rezerwat Klimczok oraz w Jaworzu – Bucznik. W sumie powstanie pięć nowych rezerwatów, które dołączą do istniejących czterech: Stoku Szyndzielni, Doliny Łańskiego Potoku, Rotuz i Jaworzyna.
Co zmieniło się w lasach wokół Bielska-Białej? Czy zauważacie jakieś zmiany? I czy ściślejsza ochrona drzewostanu jest potrzebna? Obecny stan i przyszłość beskidzkich lasów – to nasz Temat Tygodnia
Najlepsze pasmo towarzyszące na Podbeskidziu! Konkursy, akcje radiowe, rozmowy i oczywiście - starannie wyselekcjonowane przeboje non-stop!
close
Copyright Radio BIELSKO