Bielsko-Biała

Zielone czy inwestycyjne? „To wspólne dziedzictwo, nie towar na sprzedaż”

today10.06.2026 20:30

Tło
share close

Czy miejskie tereny zielone powinny pozostać zielone, czy mogą stanowić rezerwę inwestycyjną, której sprzedaż pomoże finansować rozwój miasta? To pytanie postawiliśmy mieszkańcom w ramach Tematu Tygodnia Radia BIELSKO. Pod naszym artykułem i sondą uliczną pojawiły się dziesiątki komentarzy, a zdecydowana większość uczestników dyskusji opowiedziała się za ochroną niezabudowanych terenów. Choć punktem wyjścia do debaty stał się sporny teren w Lipniku, szybko okazało się, że mieszkańcy patrzą na problem znacznie szerzej.

Nie tylko Lipnik. Mieszkańcy wskazują kolejne miejsca

W komentarzach regularnie pojawiały się odniesienia do Kamienicy, Sarniego Stoku, okolic Szyndzielni czy terenów na pograniczu Lipnika i Kóz. Wielu mieszkańców podkreślało, że podobne dyskusje dotyczą niemal każdej części miasta. – Nie sprzedawać też ostatnich fragmentów gminnych łąk w Kamienicy – napisała jedna z internautek. – Podobnie jest z planowaną strefą przemysłową na granicy z Kozami. Zamiast zachować równowagę i dbać o tereny zielone, niebawem w tym mieście zabraknie terenów zielonych – komentowała inna osoba.

Pojawiały się również głosy, że rozwój mieszkaniowy powinien być kierowany przede wszystkim na tereny już zdegradowane lub poprzemysłowe. – Zostawić tereny zielone, a zagospodarować tereny pofabryczne i centrum miasta – uważa pan Michał.

„Pieniądze to nie wszystko”

Jednym z najczęściej powtarzających się argumentów była obawa przed utratą kolejnych terenów, które pełnią funkcje przyrodnicze i rekreacyjne. – A czym będziemy oddychali, jak wszystko sprzedadzą? Pieniądze to nie wszystko, musi być jakaś równowaga – napisała pani Helena. Podobne stanowisko zajęła inna z komentujących: – Bielsko nie potrzebuje kolejnej deweloperki i betonu. Zostawmy coś, żebyśmy mieli czym oddychać.

Wiele osób zwracało uwagę na rolę zieleni w walce ze skutkami zmian klimatu, retencji wody czy ochronie przed upałami. – Miasto powinno zachować tereny zielone dla mieszkańców i przyszłych pokoleń. A mieszkańcy nowych osiedli także będą chcieli wypoczywać w otoczeniu zieleni – zauważył ktoś.

Sprzedaż gruntów czy długofalowe myślenie?

W dyskusji pojawił się także wątek finansowy. Przypomnijmy, że władze miasta argumentują, iż grunty komunalne są majątkiem wszystkich mieszkańców, a ich ewentualna sprzedaż może w przyszłości zasilać budżet i pozwalać realizować ważne inwestycje. Część mieszkańców podchodzi jednak sceptycznie do takiego sposobu gospodarowania majątkiem. – Największą głupotą jest sprzedaż, bo to tylko chwilowy zastrzyk gotówki. Jeśli ma się ziemię, należy inwestować i otrzymywać stały dochód. Ziemia należy do mieszkańców, a nie włodarzy – czytamy w jednym z komentarzy. W wielu wypowiedziach przewijał się także postulat większego udziału mieszkańców w podejmowaniu decyzji dotyczących miejskich nieruchomości.

Mieszkańcy chcą debaty

Choć emocji nie brakuje, z komentarzy wyłania się jeszcze jeden wspólny wniosek. Wielu mieszkańców oczekuje nie tylko ochrony konkretnych terenów, ale przede wszystkim szerokiej dyskusji o tym, jak Bielsko-Biała ma wyglądać za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. Czy miasto powinno zachowywać zielone enklawy nawet kosztem potencjalnych wpływów do budżetu? Czy sprzedaż gruntów jest konieczna dla dalszego rozwoju samorządu? A może potrzebny jest nowy kompromis między inwestycjami a ochroną przyrody?

Do sprawy będziemy jeszcze wracać. W czwartek po godzinie 8.30 gośćmi Radia BIELSKO będą Piotr Bieniecki, przedstawiciel mieszkańców Lipnika, oraz Agnieszka Łyczko ze Stowarzyszenia Atmosfera i Fundacji Mysikrólik. Porozmawiamy o tym, czy zielone tereny powinny pozostać zielone, czy też stanowić rezerwę inwestycyjną miasta.

Autor: Zdjęcie autora Adam Kanik
[email protected]