Piłka nożna

Lider nie odpuścił. Cisiec wypunktował Skrzyczne

today05.04.2026 13:16

Tło
share close

UKS Maksymilian Cisiec wygrał ze Skrzycznem Lipowa 3:0 i w Wielką Sobotę zrobił kolejny bardzo ważny krok w stronę awansu do ligi okręgowej. Mecz miał swój ciężar, bo do Ciśca przyjechał zespół, który przy wygranej mógł jeszcze realnie patrzeć w stronę ścisłej czołówki. Tyle że lider po jesieni od początku wyglądał jak lider – był aktywniejszy, groźniejszy, szybszy i po prostu konkretniejszy. A gdy już raz rozbił mur gości, później tylko potwierdził, że tej wiosny naprawdę chce dowieźć coś dużego.

Lider od początku naciskał, Lipowa długo trzymała się w grze

Od pierwszych minut było widać, jaki plan ma Cisiec. Gospodarze próbowali rozciągać grę diagonalnymi podaniami, szukali przekątnych zagrań za linię obrony i chcieli wykorzystywać szybkość swoich skrzydłowych. To wszystko miało sens, bo Skrzyczne ustawiło się dość nisko, broniło się cierpliwie i próbowało przetrwać napór lidera, licząc na to, że z przodu coś da ich największy atut.

Lipowa naprawdę przez długi czas wyglądała solidnie. Była dobrze zorganizowana, nie dawała się łatwo rozciągnąć, starała się zamykać środek pola. Problem w tym, że zespół z Ciśca bardzo szybko zaczął znajdować przestrzenie i coraz mocniej dochodził do głosu.

Figura otworzył mecz, a Cisiec mógł prowadzić wyżej już przed przerwą

Ten mur runął w 17. minucie. Maciej Figura znalazł się tuż przed bramkarzem i choć nie załatwił sprawy od razu, to na raty dopiął swego. Lider wyszedł na prowadzenie 1:0 i można było odnieść wrażenie, że to był tylko logiczny efekt tego, co od początku działo się na boisku. Niedługo później znów było groźnie. Dobrze na skrzydle pokazał się Serhii Kamenev, ale po jego zagraniu brakowało kogoś, kto zamknąłby akcję. Swoje momenty miał też Dmytro Imanhulov. Środkowy pomocnik gospodarzy, budzący spory respektu u rywali, dwa razy mocno postraszył gości – raz po stałym fragmencie, raz po naprawdę ładnym uderzeniu z dystansu, które niewiele minęło bramkę.

Jeśli chodzi o Skrzyczne, to z przodu dość niewidoczny był Maciej Sowa. Miał co prawda jedną sytuację w pierwszej połowie, ale generalnie gospodarze dobrze ograniczali jego wpływ na grę. Więcej zamieszania na boku robił Dmytro Khudaiberdiiev, który kilka razy potrafił ruszyć z piłką i dać swojej drużynie trochę oddechu.

Trzeba jednak uczciwie powiedzieć, że także Lipowa miała swój moment. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy po rzucie rożnym bardzo blisko był, po uderzeniu głową Tomasz Caputa i  była to być może najlepsza okazja Skrzycznego przed przerwą. Gdyby tam wpadło, mecz mógłby nam się jeszcze naprawdę mocno otworzyć.

Po przerwie Cisiec był bardziej konkretny. Słupek, ostrzeżenia i piękne 2:0

Druga połowa jeszcze wyraźniej pokazała różnicę między obiema drużynami. Cisiec był bardziej konkretny, jego ataki częściej kończyły się realnym zagrożeniem i widać było, że kolejne szarże zaczynają coraz mocniej męczyć defensywę gości. W 50. minucie bardzo blisko podwyższenia prowadzenia był Maksym Kostenko. Uderzył bardzo ładnie sprzed pola karnego i trafił w słupek. Chwilę później znów gorąco zrobiło się po dobrej akcji bokiem, a gospodarze coraz częściej zamykali Skrzyczne na jego połowie.

Z minuty na minutę rozkręcał się też Kamenev. Prawa strona w jego wykonaniu zaczęła być dla Lipowej naprawdę dużym problemem. Było w jego grze dużo dynamiki, odwagi i konkretu. Robił sporo zamieszania, kreował sytuacje, napędzał kolejne ataki. I w końcu sam postanowił to skończyć po swojemu. W 74. minucie ruszył z rajdem i zakończył go kapitalnie – uderzeniem lewą nogą w samo okienko. Piękna bramka, 2:0 i od tego momentu Ciścowi grało się już zdecydowanie łatwiej.

Figura zamknął mecz, a Cisiec odjechał rywalom

Po drugim golu z Lipowej wyraźnie uszło powietrze. Goście już nie wyglądali na zespół, który naprawdę jeszcze wierzy, że może tu coś urwać. Owszem, próbowali jeszcze reagować zmianami, ale nie byli w stanie wywołać większego zagrożenia pod bramką lidera.

Cisiec natomiast do końca szukał kolejnego ciosu i znalazł go już w końcówce. W 87. minucie Denys Zhytnyi zagrał piłkę za plecy obrońców, a Figura znalazł się sam na sam z bramkarzem. I takie sytuacje Maciej Figura wykorzystuje niemal zawsze. Zachował spokój, dołożył drugie trafienie tego dnia i ustalił wynik na 3:0.

Wielka Sobota dla lidera. Przewaga rośnie, marzenie o awansie jest coraz bliżej

To było zwycięstwo w pełni zasłużone. Cisiec od początku kontrolował to spotkanie, miał więcej jakości, więcej dynamiki i więcej argumentów piłkarskich. Nie wszystko zamieniał na gole od razu, ale ani przez chwilę nie sprawiał wrażenia drużyny, która mogłaby ten mecz wypuścić. Po tym spotkaniu ekipa, która przezimowała jako lider tabeli, dopisuje do swojego dorobku kolejne bardzo ważne trzy punkty. Co ważne, w obliczu porażki Koszarawy przewaga UKS-u może po odrobieniu zaległości urosnąć już do pięciu punktów. A to w realiach wiosennej walki o awans może znaczyć naprawdę bardzo dużo.

W Wielką Sobotę w Ciścu powodów do zadowolenia więc nie brakowało. Lider zrobił swoje, lider wyglądał jak lider i lider coraz mocniej pokazuje, że naprawdę chce zamienić marzenia o awansie w coś całkiem realnego.

 

UKS Maksymilian Cisiec – Skrzyczne Lipowa 3:0 (1:0)
Bramki: Maciej Figura 17′, 87′, Serhii Kamenev 74′

UKS Maksymilian Cisiec:
Denys Anufriienko – Guilherme Da Silva Santos (86′ Kamil Liszka), Albert Wróbel, Maciej Figura, Mateusz Olberek (75′ Krzysztof Stanko), Dmytro Imanhulov, Maksym Kostenko, Denys Zhytnyi, Oleksandr Nikolienko, Daniil Vavenko (48′ Dawid Dyrlaga), Serhii Kamenev 
Trener: Bartłomiej Jakubiec 

Skrzyczne Lipowa:
Yaroslav Dermanovskyi – Jarosław Piwkowski (80′ Łukasz Filipowicz), Adam Frydel (60′ Marcin Suława), Piotr Górny (65′ Filip Skrzypek), Piotr Ryszka, Mateusz Górny, Maciej Sowa, Bartłomiej Golec (60′ Tomasz Gąsiorek), Tomasz Caputa, Yehor Andriievskyi, Dmytro Khudaiberdiiev
Trener: Mirosław Szymura 

Autor: Zdjęcie autora Sebastian Snaczke
[email protected]