Piłka nożna

Rekord taki z Łęczną… Bielszczanie wrócili do domu bez punktów

today31.08.2026 07:06

Tło
share close

Rekord Bielsko-Biała wrócił z Łęcznej bez punktów. Bielszczanie musieli uznaż wyższość miejsowego Górnika. O jednobramkowym zwycięstwie gospodarzy przesądziła akcja z 82. minuty, gdy po dośrodkowaniu Mateusza Korbeckiego piłkę głową do siatki skierował Rafał Kobryń.

Bez celnych strzałów przed przerwą

Przez lata spotkania Podbeskidzia Bielsko-Biała z Górnikiem Łęczna były określane mianem „polskiego szlagieru”, a powiedzenie „ale bym obejrzał Podbeskidzie takie z Łęczną” na dobre weszło do futbolowego słownika.

W 6. kolejce Betclic 2. Ligi ponownie doszło do potyczki na linii Bielsko-Łęczna, choć tym razem w rolę naszego reprezentanta wcielił się Rekord. Pierwsza połowa – jak na prawdziwy szlagier przystało – nie przyniosła ani jednego uderzenia w światło bramki. Oba zespoły przede wszystkim pilnowały dostępu do własnego pola karnego, a dobrze zorganizowane defensywy skutecznie neutralizowały poczynania ofensywne rywali.

Mimo to niewiele brakowało, a już w 3. minucie Górnik mógł objąć prowadzenie. Hubert Antkowiak skierował piłkę do bramki po dośrodkowaniu, doskonale znanego w naszym mieście, Adama Deji z rzutu rożnego, jednak futbolówka wcześniej opuściła boisko, stąd też to uderzenie nie zostało ostatecznie odnotowane w statystykach.

Z czasem Rekord zaczął odważniej wychodzić do przodu, a sporo zamieszania na połownie rywali robił Mateusz Tekieli, który często próbował przedzierać się skrzydłem. W końcówce pierwszej części spotkania „biało-zieloni” stworzyli kilka ciekawych sytuacji. Z dystansu próbowali Adam Gibiec i Dawid Mazurek, jednak ich uderzenia były niecelne.

Najbliżej powodzenia był Daniel Ściślak. W 38. minucie pomocnik Rekordu bezpośrednio z rzutu rożnego posłał piłkę w kierunku dalszego fragmentu bramki, zmuszając Adama Matyska do efektownej interwencji nad poprzeczką.

Rekord miał swoje okazje, ale Górnik także był bliski szczęścia

Po zmianie stron przez kilkanaście minut to Rekord kontorolował grę. Chwilę po zmianie stron Jakub Ryś oddawał strzał z okolicy linii pola karnego, ale finalnie zabrakło mu precyzji.

Swoje okazję miał także Górnik. Dwukrotnie gości przed stratą bramki uchorniło obramowanie bramki. Piłka od słupka odbijała się po strzałach Huberta Antkowiaka i Bartłomieja Korbeckiego.

Decydujący cios w końcówce

Decydujący moment nastąpił jednak pod bramką Rekordu. Po rzucie rożnym Wiktor Kaczorowski wypiąstkował piłkę, ale gospodarze szybko odzyskali futbolówkę. Po ponownym dośrodkowaniu Rafał Kobryń wygrał pojedynek przy dalszym słupku i głową skierował piłkę do siatki. 

Bielszczanie nie zdołali odrobić tej straty i ostatecznie do Cygańskiego Lasu wrócili z pustymi rękami.

Górnik Łęczna 1:0(0:0) Rekord Bielsko-Biała

1:0 Kobryń (82′)

Rekord Bielsko-Biała

Kaczorowski – Pawłowski, Boczek, Broda, Mazurek, Gibiec (71. Wyroba), Ściślak (83. Świderski), Tekieli (71. Kasprowicz), Ryś (60. Ciućka), Ceglarz (71. Klichowicz), Kasprzak

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]