Bielska piłka

Goczałkowice nie wykorzystały potknięcia rywali. Piękna bramka ozdobą spotkania [WIDEO]

today10.05.2026 14:02

Tło
share close

Choć do końca sezonu pozostało już coraz mniej kolejek, zarówno rezerwy Goczałkowic, jak i LKS Czaniec wciąż miały o co grać. Gospodarze przed tą serią spotkań zajmowali 3 miejsce w tabeli i wciąż mogli realnie myśleć o włączeniu się do walki o awans. Czaniec natomiast po solidnym sezonie chciał umocnić swoją pozycję w górnej części tabeli i pokazać, że potrafi postawić się ligowej czołówce. Zapowiadało się więc ciekawe starcie dwóch ofensywnie usposobionych drużyn.

Szybki cios gospodarzy

Spotkanie w Goczałkowicach już od pierwszych minut miało dynamiczny przebieg. Potwierdzenie tego przyszło już w 5 minucie – rzut rożny na dalszy słupek zamykał Krzysztof Kiklaisz, który precyzyjnym strzałem głową szybko otworzył wynik spotkania. Dwie minuty później, również po rzucie rożnym główkował Michał Fidziukiewicz, ale jego próba minęła poprzeczkę bramki przyjezdnych.

LKS Czaniec starał się budować akcje, lecz wysoki pressing gospodarzy często utrudniał im skuteczne konstruowanie ataków. Pierwszą okazję dla podopiecznych Szymona Waligóry miał w 17 minucie Andrii Apanchuk, który uderzał z około 25 metrów, jednak jego próba nie sprawiła żadnych problemów Alessio Valionowi. W 20 minucie nieco lepszym strzałem popisał się Maksymilian Bączek, lecz i tym razem skutecznie interweniował golkiper gospodarzy. Najlepszą okazję Czaniec miał natomiast po 26 minutach gry. Apanchuk przejął piłkę po nieporozumieniu obrońców gospodarzy i zdecydował się na lob nad wysoko ustawionym Valionem – próba zawodnika Czańca nie była jednak precyzyjna i minęła słupek bramki KS-u.

Odpowiedź Czańca i piękny gol Bączka

Próby podopiecznych trenera Waligóry w końcu przyniosły skutek. W 32 minucie spotkania piłkę otrzymał Maksymilian Bączek, który uderzył lewą nogą z okolic 25 metra. Mocno kopnięta futbolówka nabrała niecodziennej paraboli, przeleciała nad interweniującym Valionem i odbijając się jeszcze od poprzeczki wpadła do bramki.

ZOBACZ BRAMKĘ MAKSYMILIANA BĄCZKA:


Wideo: Mecze Terenowe/Facebook 

Druga drużyna Goczałkowic po dobrym początku spotkania musiała wycofać się pod własną bramkę i raz po raz odpierać ataki zawodników z Czańca. Dobrze funkcjonująca defensywa gości nie pozwalała na zbyt wiele piłkarzom KS-u przez znaczną część pierwszej połowy. Dopiero w 41 minucie strzał z woleja po dośrodkowaniu oddawał Remigiusz Flasz, lecz piłka minęła słupek Konrada Adameckiego.

Pierwsza połowa spotkania nie przyniosła już więcej klarownych okazji, lecz kibice zgromadzeni na Panattoni Arenie mogli być zadowoleni z poziomu widowiska. Ozdobą tej części meczu była bez wątpienia efektowna bramka Maksymiliana Bączka.

Gospodarze ruszyli do ataku

Już od pierwszych minut drugiej połowy gospodarze ruszyli z atakami na bramkę Czańca. Efektem tego było kilka stałych fragmentów gry, lecz w większości przypadków nie przyniosły one większego zagrożenia.

W 57 minucie groźniej zrobiło się jednak pod bramką Goczałkowic. Najpierw po kontrataku Filipa Handego, którego strzał w ostatniej chwili wyblokował stoper gospodarzy. Chwilę później ten sam zawodnik uderzał po składnej akcji, ale tym razem jego próba trafiła w kolegę z zespołu.

Ataki piłkarzy KS-u stawały się coraz groźniejsze. Po jednym z kombinacyjnie rozegranych stałych fragmentów gry na strzał z pierwszej piłki zdecydował się Remigiusz Flasz. Futbolówka zmierzała tuż pod poprzeczkę, ale na jej drodze stanął Konrad Adamecki, który popisał się interwencją najwyższej klasy. W 69 minucie przed jeszcze lepszą okazją stanął Mateusz Grygier, lecz w sytuacji sam na sam uderzył obok słupka bramki Czańca.

Adamecki bohaterem Czańca

Na 10 minut przed końcem piłkarze z Goczałkowic niemal nie schodzili już z połowy swoich przeciwników. Celnymi próbami z dystansu popisali się między innymi Damian Maśka i Mikołaj Przewoźnik, ale w obu przypadkach czujność między słupkami zachował Adamecki. W doliczonym czasie gry piłkę meczową na głowie po rzucie rożnym miał jeszcze Kiklaisz, jednak i tym razem świetnie interweniował bramkarz gości.

Mimo optycznej przewagi rezerwy KS-u Goczałkowice nie zdołały zdobyć zwycięskiej bramki. Spotkanie z Czańcem zakończyło się remisem 1:1.

Zobacz wypowiedzi po meczu:

KS Panattoni Goczałkowice Zdrój II – LKS Czaniec 1:1 (1:1)

Bramki:
1:0 Kiklaisz 5’
1:1 Bączek 32’

Składy:

KS Panattoni Goczałkowice-Zdrój II:
Valion (Wieczorkiewicz) – Jaromin (Maśka), Grygier (Stanowy), Pach, Flasz, Fidziukiewicz, Dzida (Bogdański), Komandera, Kiklaisz, Przewoźnik (Orliński), Blacha
Trener: Damian Baron

LKS Czaniec:
Adamecki – Prus-Osowski, Apanchuk, Kojder (Wiśniowski), Świniański, Borak, Bączek (Majdak), Kos, Mojeszczuk, Moiczek, Handy (Żuchniewicz)
Trener: Szymon Waligóra

Czytaj także: 

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Drążek
[email protected]