Piłka nożna

Intensywna bitwa z żywieckim pazurem dla Milówki!

today04.04.2026 23:27

Tło
share close

Podhalanka Milówka wygrała z Sokołem Słotwina 1:0 w meczu Ligi Okręgowej Skoczowsko-Żywieckiej i zrobiła kolejny ważny krok w stronę ścisłej czołówki tabeli. W Wielką Sobotę w Milówce nie było może festiwalu bramek, ale było wszystko to, co kibice lokalnej piłki lubią najbardziej: dużo walki, dużo fizyczności, sporo pojedynków i mecz, który do końca trzymał w napięciu. Ostatecznie więcej konkretów miała Podhalanka i to ona zasłużenie zgarnęła komplet punktów.

Dwie żywieckie drużyny, dwa różne cele, jedno ciekawe popołudnie

To był mecz, który od początku zapowiadał się interesująco. Podhalanka Milówka po wygranej na inaugurację rundy ze Smrekiem Ślemień mocno usadowiła się w szerokiej czołówce tabeli i coraz śmielej  patrzeć mogła na jej szczyty. Z kolei Sokół Słotwina, solidnie wzmocniony zimą, szuka punktów wszędzie, gdzie się da, bo walka o utrzymanie w tej lidze zapowiada się na długą i wymagającą.

Na boisku było to zresztą dobrze widać. Od pierwszych minut oglądaliśmy spotkanie intensywne, fizyczne, momentami szarpane, ale jednak ciekawe. Dużo było starć, sporo biegania, dużo takiej żywieckiej, twardej piłki. W pierwszej połowie mecz był dość wyrównany, choć z lekkim wskazaniem na gospodarzy. To Milówka była konkretniejsza, to ona częściej potrafiła podejść wyżej i stworzyć większe zagrożenie, ale przez długi czas brakowało sytuacji, które naprawdę poderwałyby trybuny.

Milówka po przerwie była konkretniejsza. Słowik dał trzy punkty

Druga połowa była po prostu lepsza w wykonaniu gospodarzy. Podhalanka weszła w nią odważniej, zaczęła grać konkretniej i częściej pojawiała się tam, gdzie piłkarz chce być najczęściej – w polu karnym rywala. Już w 52. minucie było bardzo groźnie. Po dużym zamieszaniu młodziutki Dawid Tabacarz wszedł w pole karne i obił słupek. Chwilę później piłka wróciła jeszcze pod bramkę, a z gola cieszył się Dawid Nowak. Radość ta jednak trwała krótko, bo spalony był wyraźny.

Kluczowa akcja meczu przyszła w 54. minucie. Bardzo dobrze grający w środku pola Kacper Gąsiorek zagrał kapitalną, podciętą piłkę nad linię obrony. Szefujący defensywie Słotwiny Bartłomiej Jakubiec nie zdołał jej przeciąć, a w sytuacji sam na sam znalazł się Dominik Słowik. I ten młody napastnik zachował się jak rasowy, ograny snajper – spokojnie, pewnie, bez zawahania. Uderzył obok bramkarza i Milówka prowadziła 1:0.

Podhalanka próbowała pójść za ciosem. W 62. minucie po kolejnym dobrym podaniu od Gąsiorka blisko szczęścia był Dariusz Piwowarczyk, ale tym razem zabrakło trochę precyzji i piłka minęła bramkę.

Sokół próbował, ale tego dnia miał za mało argumentów

Trzeba oddać, że Sokół nie odpuścił. W końcówce goście zagrali nieco odważniej, próbowali podkręcić tempo, szukali momentu, żeby jeszcze wrócić do meczu. Dobrze dysponowany był Kamil Urbaniec, który miał kilka aktywnych wejść i próbował dać drużynie impuls. Po jednym z rajdów mogło być naprawdę ciekawie, bowiem jego torpeda posłana z dystansu, obiła głowę defensora Milówki.  Po rzucie rożnym goście pokusili się nawet o próbę efektowną przewrotkę. Tyle że wszystko to było albo niecelne, albo po prostu zbyt mało konkretne.

Prawda jest taka, że Sokół tego dnia miał ograniczone argumenty w ofensywie. Już w pierwszej połowie trener musiał reagować z powodu problemów Rafała Hałata, a dodatkowo nie grał też Seweryn Caputa – zawodnik, który w tej drużynie może być naprawdę ważną postacią. Do piłkarskiej regularności wraca dopiero znany, ligowy podróżnik – Damian Stawicki. To było widać. Słotwina walczyła, była zaangażowana, momentami nawet groźna, ale brakowało podopiecznym Przemysława Jurasza siły rażenia tam, gdzie takie mecze się rozstrzyga.

Zasłużona wygrana i coraz odważniejsze patrzenie w górę

Podhalanka wygrała ten mecz zasłużenie. Nie był to może występ widowiskowy, nie był to mecz z gatunku tych, w których pada cztery czy pięć bramek, ale był to mecz dojrzały, konkretny i dobrze rozegrany przez zespół z Milówki. Gospodarze byli lepsi po przerwie, stworzyli więcej sytuacji i w końcu jedną z nich zamienili na gola.

W Wielką Sobotę w Milówce było więc sporo radości. Kibice licznie zebrani na stadionie mieli prawo wracać do domu z uśmiechami, bo ich zespół wygrał drugi mecz wiosną i coraz wyraźniej pokazuje, że ta końcówka sezonu może być dla niego naprawdę ciekawa. A zadowoleni mogli być też zwykli obserwatorzy lokalnej piłki, bo dostali porządne, intensywne spotkanie dwóch żywieckich drużyn, w którym naprawdę sporo się działo.

 

Podhalanka Milówka – Sokół Słotwina 1:0 (0:0)
Dominik Słowik 54′

Podhalanka Milówka:
Andrzej Nowakowski – Sebastian Kuras, Dariusz Piwowarczyk, Grzegorz Zawada, Kacper Gąsiorek, Filip Balcarek, Dawid Nowak, Dawid Tabacarz, Mateusz Balcarek, Dominik Słowik, Mikołaj Stasica
Rezerwa: Tomasz Śleziak, Szymon Śleziak, Filip Słowik, Michał Gluza
Trener: Sebastian Gierat 

Sokół Słotwina:
Szymon Wojnar – Bartłomiej Jakubiec, Adam Wrona, Wojciech Wróbel, Kacper Dunat, Wojciech Kapała, Konrad Wojciuch, Rafał Hałat, Kamil Kozieł, Kamil Urbaniec, Damian Stawicki
Rezerwa: Dawid Caputa, Przemysław Jurasz, Daniel Janoszek, Paweł Kozieł, Andrzej Bistyga, Kamil Wójcik, Wojciech Mrok
Trener: Przemysław Jurasz 

Autor: Zdjęcie autora Sebastian Snaczke
[email protected]