Listeners:
Top listeners:
play_arrow
Radio BIELSKO Przeboje non-stop
play_arrow
Radio EXPRESS FM Prawdziwa Lokalna Stacja
play_arrow
Radio DISCO Zawsze w rytmie!
play_arrow
Radio MEGA Mega Przeboje!
play_arrow
Radio NUTA Same dobre nuty!
Podbeskidzie Bielsko-Biała zagra w Betclic 1. Lidze. O awansie zadecydowała fantastyczna runda wiosenna. To zresztą nie pierwszy raz, gdy rewelacyjna druga część rozgrywek ratuje cały sezon. Podobna sytuacja miała miejsce podczas kampanii 2012/13 – to wtedy zespół pod wodzą Czesława Michniewicza dokonał – zdawało się – niemożliwego i utrzymał się na najwyższym poziomie rozgrywkowym, mimo że na półmetku miał w swoim dorobku zaledwie sześć ligowych „oczek”.
W minioną sobotę z trybun Stadionu Miejskiego tysiące kibiców obserwowały finałowe spotkanie barażowe. Nie doszłoby jednak do niego, gdyby nie znakomita postawa drużyny na wiosnę. Gdy Marcin Włodarski przychodził do Bielska-Biała, Podbeskidzie plasowało się w dolnych rejonach tabeli. Wówczas zamiast o potencjalnym awansie, myślano o tym, aby jak najszybciej wydostać się z ze strefy zagrożenia.
Marcin Włodarski nie odmienił oblicza zespołu od razu. Rundę jesienną Podbeskidzie dokończyło bez wielkich fajerwerków. Pojawiły się zwycięstwa, ale był też, chociażby przegrany mecz z Podhalem Nowy Targ, który znów zasiał sporo wątpliwości. Wszystko zmieniło się dopiero po przerwie zimowej. W drużynie pojawiło się kilka nowych twarzy, jak Oskar Tomczyk, czy Kamil Sochań. Szkoleniowiec sięgnął po graczy, których dobrze znał, czy to z wcześniejszej pracy w reprezentacji młodzieżowej, czy z pobytu w Zagłębiu Lubin.
Na wiosnę zespół zaczął imponować regularnością, bardzo szybko stając się jednym z najlepiej punktujących ekip w II-ligowej stawce. W 2026 roku „Górale” przegrali jedynie dwa razy – z Hutnikiem Kraków, w bardzo pechowych okolicznościach oraz – co mogło boleć podwójnie – w derbach z Rekordem Bielsko-Biała.
To przyniosło zamierzony efekt. Podopieczni Marcina Włodarskiego zameldowali się w barażach i tam świetnie zrealizowali swój plan. Ku radości wszystkich kibiców, oba spotkania rozegrali przy Rychlińskiego, co wcale nie było takie oczywiste. Zwycięstwa z rezerwami Śląska Wrocław i Sandecją Nowy Sącz sprawiły, że Bielszczanie po dwóch latach przerwy wrócili na zaplecze Ekstraklasy.
Podobny scenariusz, choć wówczas rywalizacja toczyła o coś zupełnie innego, kibice pod Klimczokiem mogli obserwować podczas sezonu 2012/13. Wtedy po fatalnym początku sezonu, spadek z Ekstraklasy wydawał się niemal przesądzony. „Górali” na wiosne prowadziło dwóch szkoleniowców. Sezon rozpoczął Robert Kasperczyk – człowiek, który dwa sezony wcześniej wprowadził Bielszczan do elity. Po nim na chwilę na ławce trenerskiej zasiadł jeszcze Marcin Sasal. Wysiłki obu trenerów przyniosły drużynie jednak zaledwie sześć punktów.
Zimą zespół przejął Dariusz Kubicki. To pod jego wodzą Podbeskidzie przepracowało okres przygotowawczy. Praca przyniosła zamierzone efekty, bo po przerwie wyniki uległy znaczącej poprawie, choć sam Kubicki drużyny długo nie poprowadził… – Dariusz Kubicki… On nie był długo, ale tego okresu przygotowawczego nie zapomnę nigdy… To był chyba najcięższy okres przygotowawczy, jaki przeżyłem, ale dobrze to wyszło, bo później mieliśmy „wiosnę cudu” i utrzymaliśmy się w Ekstraklasie… – mówił nam po latach Dariusz Kołodziej (cała rozmowa TUTAJ)
Dariusz Kubicki długo w Bielsku nie zabawił. Po całkiem udanym początku wiosny odszedł z kluby, gdy na horyzoncie pojawiła się lepsza oferta z rosyjskiego Sibiru Nowosybirsk. To wtedy w mieście pojawił się Czesław Michniewicz. Późniejszy selekcjoner reprezentacji Polski zdołał poprowadzić Podbeskidzie do pamiętnego utrzymania, choć jak wspominał po latach Bartłomiej Konieczny, sam szkoleniowiec na początku żartował, że tu potrzeba cudu…
– Wtedy przyszedł Czesiu Michniewicz. Od wielu lat byliśmy kolegami, więc dzwonił do mnie i pytał, jak tutaj jest. Ja mu powiedziałem, jak to wygląda, to pewnie też go skłoniło, żeby tu przyjść. Od początku wiedziałem, że nas poukłada. Wiedziałem, jaki to jest człowiek i jaki ma warsztat trenerski. Na początku śmiał się, że tu cudu potrzeba i musimy do kościoła dać na tacę, żeby się utrzymać, ale później przyszła seria wygranych meczów. Finał był taki, że zostały trzy mecze do końca, jechaliśmy na trening do Dankowic, zawsze jeździliśmy z „Sokołem”, „Pietrasem” i z Piotrkiem Malinowskim. Tak sobie gadamy i ja mówię: „jedziemy na Lecha – wygrywamy, potem poprawiamy u siebie z Pogonią i na koniec Widzew — tam tylko kropka nad i”. Oni mówili, że zwariowałem, że siedem punktów będzie super, ale gdzie dziewięć!? {…} Wygraliśmy te trzy mecze i marzenie się ziściło – zostaliśmy w Ekstraklasie. Czesiu wtedy mówił, że to było bardziej niewiarygodne od jego mistrzostwa zdobytego z Zagłębiem Lubin – wspominał po latach Bartłomiej Konieczny (cała rozmowa TUTAJ)
– Trener Czesław Michniewicz przejął zespół i zdołał nas utrzymać w Ekstraklasie, choć sytuacja wydawała się beznadziejna. To był bardzo trudny okres – każdy mecz graliśmy z nożem na gardle. Mentalnie to było ogromne obciążenie, ale finał był wspaniały. To utrzymanie w ostatniej kolejce sezonu jest jednym z tych momentów, które pamięta się przez całe życie – mówił nam z kolei Dariusz Kołodziej (cała rozmowa TUTAJ)
Ostatecznie Podbeskidzie Bielsko-Biała utrzymało się w Ekstraklasie. Kapitalną wiosnę zwieńczyli zwycięstwem 2:1 na stadionie Widzewa Łódź. Jedną z bramek strzelił Robert Demjan, który w tym sezonie został także królem strzelców. Tegoroczne zmagania miały dość podobny scenariusz, choć może nie aż tak dramatyczny, jak te sprzed lat, to można znaleźć sporo podobieństw…
Czytaj także:
Autor:
Mikołaj Lorenz
[email protected]
Czesław Michniewicz Marcin Włodarski Podbeskidzie Bielsko-Biała Top-Sport
Najlepsze pasmo towarzyszące na Podbeskidziu! Konkursy, akcje radiowe, rozmowy i oczywiście - starannie wyselekcjonowane przeboje non-stop!
close
Copyright Radio BIELSKO