Finał głośnego procesu. Kierowca seicento usłyszał wyrok
fot. arch.
Joanna WieczorekJoanna Wieczorek

Finał głośnego procesu. Kierowca seicento usłyszał wyrok

Zapadł wyrok w jednej z najbardziej medialnych spraw ostatnich lat. Dotyczy to wypadku w Oświęcimiu z udziałem rządowej limuzyny, którą podróżowała ówczesna premier Beata Szydło. Do zdarzenia doszło w lutym 2017 roku.We wtorek rozpoczęło się wygłaszanie mów końcowych w tym procesie, dziś zapadł wyrok. Sąd warunkowo umorzył postępowanie przeciwko Sebastianowi Kościelnikowi na rok czasu. Kierowca seicento został zwolniony z kosztów sądowych, ale ma zapłacić po tysiąc złotych nawiązki na rzecz byłej premier Beaty Szydło i funkcjonariusza BOR-u, który prowadził rządową limuzynę. 

To był długi proces, w którym przesłuchano kilkadziesiąt osób. Część materiałów objęta była klauzulą niejawności, bo poruszano wątki bezpieczeństwa najważniejszych osób w państwie. Utajnione zostały m.in. wizerunki kilkunastu funkcjonariuszy dzisiejszej Służby Ochrony Państwa, ich zeznania, oraz zeznania byłej premier. 

Do zderzenia fiata z rządową limuzyną doszło w lutym 2017 roku. Prowadzący fiata 20-latek zamierzał skręcić z ul. Powstańców Śląskich w ulicę Elizy Orzeszkowej. Pierwszy samochód z kolumny go minął, drugiego nie zauważył i uderzył w limuzynę.

Prokurator domagał się dla Sebastiana Kościelnika kary roku ograniczenia wolności i prac społecznych. Z kolei obrona chciała uniewinnienia młodego mężczyzny. Obrońca kierowcy seicento podkreślał, że w momencie przejazdu kolumna rządowa miała włączone tylko sygnały świetlne, ale nie dźwiękowe.

Wyrok nie jest prawomocny.


Zobacz inne wiadomości tego autora: