Piłka nożna

Victoria Hażlach czarnym koniem? „Życzylibyśmy sobie tego”

today18.08.2026 11:20

Tło
share close

Victoria Hażlach tegoroczne rozgrywki rozpoczęła od dwóch zwycięstw. To bardzo pozytywny start sezonu, zważywszy na fakt, iż poprzedni sezon, a zwłaszcza jego pierwsza część, nie należał do udanych. Czy drużyna wyrasta na czarnego konie rozgrywek? Życzylibyśmy sobie tego – mówi nam Tomasz Wuwer.

Komplet punktów na start

Tomasz Wuwer od dwóch zwycięstw rozpoczął swój pierwszy pełny sezon na ławce trenerskiej Victorii Hażlach. Drużyna na inaugurację rozgrywek pokonała Maksymiliana Cisiec, a w miniony weekend rady nie dała im uznawana za faworyta ligi Podhalanka Milówka.

Jak zaznacza szkoleniowiec, komplet punktów cieszy, zwłaszcza, że zespół nie przystąpił do tych meczów w optymalnym składzie. W kadrze meczowej na poszczególne spotkania zabrakło kilku ważnych zawodników. Zespół nie mógł liczyć na m.in. na Szymona Lizaka, Emila Rybkę, a w poszczególnych spotkaniach zabrakło także, chociażby Sebastiana Rychlika.

– Mieliśmy bardzo trudny terminarz. Najpierw zmierzyliśmy się z beniaminkiem, o którym sporo mówiło się, że to całkiem niezły zespół, a później z jednym z faworytów rozgrywek, czyli Milówką. Oba mecze udało się wygrać, co na pewno cieszy. Tym bardziej że nasza kadra w tych dwóch pierwszych spotkaniach mocno odbiegała od ideału, a mimo wszystko zdołaliśmy zgromadzić komplet punktów. – ocenia na chłodno szkoleniowiec.

Victoria czarnym koniem?

Dwie pierwsze kolejki sezonu mogą zatem napawać optymizmem. Teraz zespół z Hażlacha czekają kolejne wymagające spotkanie, najpierw z podrażnionym dwoma porażkami LKS-em Pogórze, a później ze Smrekiem Ślemień i Borami Pietrzykowice. Jeśli drużyna podtrzyma dobrą passę, coraz śmielej będzie można nazywać ich czarnym koniem tegorocznych rozgrywek…

 

– Życzylibyśmy sobie tego, żeby właśnie zostać takim czarnym koniem rozgrywek. Natomiast wszystkie trzy najbliższe mecze będą wymagające. Pogórze jest podrażnione, bo w obu dotychczasowych spotkaniach zagrało dobrze, ale nie zdobyło ani jednego punktu. Teraz po raz pierwszy zagra u siebie, więc na pewno zrobi wszystko, żeby wygrać. My będziemy już wyglądać lepiej pod względem kadrowym, dlatego spodziewam się meczu na dobrym poziomie. – zapowiada Wuwer.

– Jeśli chodzi o Ślemień i Pietrzykowice, to są to bardzo niewygodni rywale, grający w specyficzny sposób. Ślemień prawdopodobnie po raz ostatni będzie występował na swoim małym boisku, gdzie pada bardzo dużo bramek, dlatego trzeba być skoncentrowanym do samego końca. Bory Pietrzykowice również od początku sezonu pokazują, że obok Milówki są jednym z faworytów do wygrania ligi. My jednak zagramy z nimi u siebie, a na własnym boisku nie przegraliśmy chyba od marca – ocenia kolejnych ligowych rywali.

Czytaj także:

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]