Bielska piłka

Ligota i Kozy bez przełamania. Zabrakło skuteczności

today03.05.2026 08:12

Tło
share close

W sobotnie popołudnie w bielskiej A-klasie mierzyły się ze sobą dwa zespoły, które w tym roku jeszcze nie wygrały. Mimo braku skuteczności przez większość spotkania, graczom z Kóz udało się odwrócić wynik meczu w samej końcówce, choć oba zespoły mogą czuć niedosyt po tym spotkaniu.

Zachowawcza pierwsza połowa

Obie drużyny rozpoczęły to spotkanie grając dość zachowawczo. Na pierwszą dogodną okazję trzeba było czekać do 13. minuty, kiedy to świetnym indywidualnym rajdem z piłką popisał się Kacper Polakowski. Zawodnik Orła minął kilku rywali, ale jego uderzenie instynktowne obronił Jakub Danel. 

W kolejnych fragmentach spotkania zespół z Kóz coraz częściej próbował posyłać długie piłki za linię obrony Ligoty, która przez większą cześć pierwszej połowy starała się grać wysokim pressingiem.  

W 38. minucie znakomita szansę mieli goście, a konkretnie Karol Jurecki, ale jego uderzenie nieznacznie minęło bramkę. 

Tuż przed przerwą swoją najlepszą okazję mieli gospodarze i skutecznie zamienili ją na bramkę. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Dominik Orszulik źle obliczył tor lotu piłki, co stworzyło okazję dla Dawida Bieńko, który głową wpakował piłkę do siatki.  

Nieskuteczność Orła

Po przerwie obraz spotkania specjalnie się nie zmienił. Na boisku mogliśmy oglądać dużo walki i twardej gry, ale po obu stronach brakowało najważniejszego – konkretów.  

W 63. minucie bliscy zdobycia wyrównującej bramki byli gracze z Kóz, ale ich uderzenia z pola karnego zostały zablokowane przez defensorów gospodarzy.  

W kolejnych minutach coraz więcej szans tworzył sobie Orzeł. Najbliżej zdobycia bramki goście byli w 71. minucie, kiedy Konrad Janosz trafił w słupek. 

Emocjonująca końcówka

W ostatnim kwadransie tego spotkania Ligota miała dwie znakomite okazje na zamknięcie tego spotkania. Najpierw w 83. minucie niekryty w polu karnym Łukasz Kot nieczysto trafił w piłkę po dograniu ze skrzydła. Po kilku minutach sytuacji sam na sam nie wykorzystał natomiast Paweł Danelczyk.   

Jak to często w piłce bywa – niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i już po chwili to Orzeł Kozy cieszył się z gola. Zimną krwią w sytuacji sam na sam wykazał się Konrad Jarosz i przelobował bramkarza.

W doliczonym czasie gry po zamieszaniu w polu karnym to przyjezdni mogli wywieść z Ligoty trzy punkty, ale świetnie w bramce zachował się Jakub Danel, który instynktownie wybronił silny strzał z bliska jednego z graczy Orła.  

LKS Ligota Centrum – Orzeł Kozy 1:1 (1:0) 

Bramki: 

1:0 Bieńko (42) 

1:1 Janosz (87′)

Ligota Centrum: Danel, Czerpak, Laszczak, Jędrzejczyk (Rączkowski 82′), Pierlak, Kot, Florek, Bieńko, Ciesielczyk, Danelczyk, Wrzoł 

Orzeł Kozy: Orszulik, Mańkowski, Krasowski, Jurecki, Przygoda, Czerwiński (Duźniak 89′), Głos, Borowiec, S. Polakowski, K. Polakowski, Janosz  

W rozmowie z Radiem BIELSKO

Daniel Gaszczyk (LKS Ligota Centrum): 

„Nie było to łatwe spotkanie. Orzeł miał dzisiaj dużo okazji i przy lepszej skuteczności mógł to spotkanie wygrać. My cieszymy się, że w końcu udało nam się przełamać, ale czuć lekki niedosyt po tym straconym golu w końcówce. Myślę, że przed nami jeszcze wiele rzeczy do poprawy. Wierzę, że przyjście trenera Wajsa sprawi, że z czasem będziemy wyglądać lepiej, ale tak jak wspomniałem mamy jeszcze wiele do poprawy.” 

Karol Jurecki (LKS Orzeł Kozy): 

„Szkoda tych niewykorzystanych sytuacji, bo mogliśmy to spotkanie wygrać. Trzeba też jednak powiedzieć, że Ligota mogła w końcówce zamknąć to spotkanie, ale nie wykorzystali dobrej okazji i chwilę później udało nam się wyrównać. W imieniu całej drużyny obiecuję, że zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby się utrzymać w lidze. „

 

Autor: Dawid Sztwiorok
[email protected]