Listeners:
Top listeners:
play_arrow
Radio BIELSKO Przeboje non-stop
play_arrow
Radio EXPRESS FM Prawdziwa Lokalna Stacja
play_arrow
Radio DISCO Zawsze w rytmie!
play_arrow
Radio MEGA Mega Przeboje!
play_arrow
Radio NUTA Same dobre nuty!
Codziennie przygotowują setki ciepłych posiłków, prowadzą łaźnię, punkt medyczny i świetlicę dziennego pobytu. Organizują terapię uzależnień, a osobom w kryzysie bezdomności pomagają wrócić do normalnego życia. Koło Bielskie Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta od lat wspiera osoby bezdomne i ubogie. W ostatnim czasie jego działalność jeszcze bardziej się rozszerzyła.
Jednym z najważniejszych zadań bielskiego Brata Alberta jest codzienne wydawanie posiłków. W ciągu dnia przygotowywanych jest około 500 ciepłych dań, a zimą ich liczba sięga nawet 700. Nowością wprowadzoną przez obecnego prezesa Michała Guzdka są również codzienne śniadania.
Podopieczni mogą także korzystać ze świetlicy dziennego pobytu. Jest tam telewizor, komputer, a przede wszystkim bezpieczne miejsce, w którym można spędzić dzień zamiast na ulicy. Przy komputerze można chociażby poszukać ofert pracy.
Towarzystwo współpracuje również ze sklepami wielkopowierzchniowymi, od których codziennie odbiera żywność, która w przeciwnym razie mogłaby zostać zmarnowana. Produkty trafiają następnie do osób potrzebujących.
– Mamy sklepy wielkopowierzchniowe, z którymi mamy podpisane umowy. Jest teraz ustawa o niemarnowaniu żywności, więc zamiast wyrzucać tę żywność do kosza, przekazują nam ją, a my staramy się dawać ją na stół naszym podopiecznym – tłumaczy Michał Guzdek, który prezesem bielskiego Brata Alberta jest od 2023 roku. Od tego właśnie czasu dużo się zmieniło.
Pomoc żywnościowa jest zresztą dostępna nie tylko wewnątrz siedziby organizacji. Dwa-trzy razy dziennie uzupełniana jest jadłodzielnia, czyli lodówka dostępna przy ulicy dla osób, które potrzebują jedzenia.
Duża część prac remontowych i porządkowych w siedzibie Towarzystwa wykonywana jest przez samych podopiecznych. Ci, którzy mają konkretne umiejętności, wykorzystują je przy remontach. Pozostali pomagają przy prostszych pracach.
– Mówimy im: „To jest wasz dom, to jest wasze miejsce, to robicie dla was”. Ci, co umieją, to robią, ci, co nie umieją, ale chcą w czymś pomagać, zamiatają, pomagają na kuchni, gdzieś tam pomyją garnki, powycierają podłogę – opowiada Michał Guzdek.
Jak podkreśla, takie zaangażowanie ma znaczenie nie tylko praktyczne. Podopieczni zaczynają traktować miejsce jako własną wspólnotę, a nie wyłącznie punkt, w którym otrzymują pomoc.
Jednym z nowych przedsięwzięć jest tzw. Ogród Odnowy – niewielka, zielona przestrzeń przy siedzibie organizacji. Podopieczni mogą tam odpocząć, spotkać się, porozmawiać, a czasem wspólnie zorganizować ognisko czy grilla.
– To taka przestrzeń, żeby osoby właśnie w kryzysie bezdomności nie musiały siedzieć w pustostanach, w galeriach, gdzieś po parkach się plątać. Tylko mogą tutaj właśnie przyjść. Często robimy ogniska, często robimy sobie grilla, siadamy, rozmawiamy – mówi prezes.

Towarzystwo stworzyło również możliwość zamieszkania dla kilku osób. Jak opowiada Michał Guzdek, efekty już widać. Cztery osoby, które jeszcze kilka lat temu żyły na ulicy i zmagały się z uzależnieniami oraz konfliktami z prawem, dziś uczą się normalnego funkcjonowania.
– Nie ukrywam, całego świata nie uratujemy, ale już są pierwsze owoce, z czego bardzo się cieszę. Cztery osoby, których średnia wieku, oprócz Zbysia, to około 30 lat, jeszcze dwa, dwa i pół roku temu były na ulicy, zajmowały się piciem, sprzedażą narkotyków, kradzieżami, a teraz uczą się na nowo żyć – mówi.
Pomoc ma także wymiar medyczny. W siedzibie działa punkt, w którym osoby w kryzysie bezdomności mogą otrzymać podstawową pomoc – również wtedy, gdy nie mają ubezpieczenia. Opatrywane są rany, monitorowany jest stan skóry, a potrzebujący mogą otrzymać pomoc m.in. przy problemach ze świerzbem. Pomaga w tym Ewa Kuch ze stowarzyszenia „Działamy”.
Działa również Łaźnia Publiczna Brata Alberta, magazyn z bezpłatną odzieżą oraz terapia uzależnień. Organizacja prowadzi także działania streetworkingowe – szczególnie zimą pracownicy i wolontariusze docierają do osób przebywających w pustostanach.
Jednym z nietypowych przedsięwzięć jest organizowany cyklicznie „Dzień piękności dla bezdomności”. Podopieczni mogą wtedy skorzystać ze strzyżenia, pielęgnacji i masaży. Jest specjalny fotel, muzyka, a chętni mogą również skorzystać z farbowania włosów. – Staramy się żeby mieli tą garstkę godności i pokazać im, że są ludźmi, że są ważni – mówi Michał Guzdek.
Pomoc wychodzi także poza siedzibę Towarzystwa. Organizowana jest Albertowska Trasa Dobra – bezpłatne festyny i wydarzenia na terenie różnych parafii. Odbywają się praktycznie co tydzień, angażując mieszkańców, dzieci, młodzież i wolontariuszy.
Były też jasełka, kolędowanie i pochody kolędników. Skala wydarzenia bardzo się zwiększyła. Pierwszy pochód liczył zaledwie 17 osób, a w kolejnych edycjach uczestniczyło już około 350–400 dzieci. – Z roku na rok jest coraz więcej. Cieszymy się, że możemy angażować młodzież, zapraszamy ją tutaj do nas, żeby poczuła tę chęć pomocy – podkreśla prezes.
Organizowane są również kiermasze charytatywne oraz „Dzień słodkości dla bezdomności”, podczas którego uczniowie wspólnie z rodzicami pieką ciasta i ciasteczka, a następnie przyjeżdżają nimi poczęstować podopiecznych.
Nowością są także kiermasze „co łaska”. Mogą korzystać z niego nie tylko osoby bezdomne, ale również inni mieszkańcy, których nie stać na zakup potrzebnych rzeczy.
Za symboliczną kwotę można dostać ubrania, ale także m.in. wózki, meble, drobne AGD, szklanki czy kubki. – Nie musi to być osoba w kryzysie bezdomności. Ktoś, kto ma mniej pieniędzy, może przyjść, wrzucić złotówkę, dwa, pięć – co łaska do puszki – i zabrać sobie tyle rzeczy, ile potrzebuje – wyjaśnia Guzdek.
Podopieczni angażują się również w działania, które pozwalają im coś stworzyć i jednocześnie wesprzeć działalność Towarzystwa. W ramach akcji „Donice Dobra” wykonują z palet donice i inne drewniane przedmioty, które można kupić, wspierając w ten sposób osoby wychodzące z bezdomności.
Organizacja rozwija również działalność artystyczną. Podopieczni występują nie tylko podczas jasełek i festynów, ale tworzą nawet tworzą własny zespół muzyczny Albert Band.
Przed bielskim Bratem Albertem kolejne wyzwanie. Jesienią planowane jest uruchomienie „ocieplarni” – miejsca dla osób, które nie mogą skorzystać z tradycyjnej noclegowni, między innymi ze względu na stan nietrzeźwości. – Chcemy otworzyć nie ogrzewalnię, ale ocieplarnię – tłumaczy Michał Guzdek.
W planowanym miejscu osoby będą mogły bezpiecznie przetrwać najzimniejsze godziny nocy, napić się ciepłej herbaty i skorzystać z pomocy. Rano będą mogły przejść na śniadanie, a następnie spędzić dzień w świetlicy. Na miejscu ma być również osoba zajmująca się stanem zdrowia podopiecznych.
play_arrow
To miejsce potrzebowało dobrego gospodarza. Co słychać u Brata Alberta? Adam Kanik
Tak szeroka działalność wymaga jednak stałego wsparcia. Brat Albert korzysta z pomocy miasta, grantów i darczyńców, współpracuje również z Caritasem. Potrzebne są pieniądze, ale także żywność, odzież, obuwie, środki higieniczne, środki czystości czy materiały budowlane. – Jak ktoś nie chce dać pieniędzy, to może nawet coś kupić na naszym kiermaszu „co łaska” i w ten sposób wesprzeć naszą działalność – zachęca prezes Guzdek.
Koło Bielskie Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta pokazuje przy tym, że pomoc osobom w kryzysie bezdomności nie musi kończyć się na wydaniu obiadu. Chodzi również o higienę, zdrowie, terapię, relacje, pracę, odpowiedzialność i odzyskiwanie poczucia własnej wartości. Jak podkreśla Michał Guzdek, najważniejsze jest stworzenie człowiekowi warunków, w których może zacząć od nowa. O szczegółach pomocy można przeczytać na stronie https://bratalbert.info.pl/.
play_arrow
To miejsce potrzebowało dobrego gospodarza. Co słychać u Brata Alberta? Adam Kanik
Autor:
Adam Kanik
[email protected]
Codziennie od poniedziałku do piątku od 5:30 do 10.
close
Copyright Radio BIELSKO