Listeners:
Top listeners:
play_arrow
Radio BIELSKO Przeboje non-stop
play_arrow
Radio EXPRESS FM Prawdziwa Lokalna Stacja
play_arrow
Radio DISCO Zawsze w rytmie!
play_arrow
Radio MEGA Mega Przeboje!
play_arrow
Radio NUTA Same dobre nuty!
Mieszkaniec Bielowicka w gminie Jasienica kolejny rok alarmuje o panoszącym się w tej miejscowości barszczu Sosnowskiego. Alert jest uzasadniony, bo to roślina która potrafi poważnie poparzyć.
W Polsce szeroko opisano co najmniej jeden śmiertelny przypadek związany z poparzeniem barszczem Sosnowskiego. W 2015 roku zmarła 67-letnia mieszkanka Jeleniej Góry, leczona w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Media i lekarze wskazywali na ciężkie powikłania po oparzeniu, ale jednocześnie podkreślano, że kobieta cierpiała także na inne schorzenia.
Pytany o sprawę wójt Jasienicy Janusz Pierzyna, mówi, że gmina – zgodnie z prawem – zwalcza barszcz na należących do niej terenach. I podobnie jak rok temu, wskazuje na Zakład Doświadczalny Instytutu Zootechniki Państwowego Instytutu Badawczego w Grodźcu Śląskim jako na rozsadnik problemu.
– Instytut doprowadził do rozsiania na naszych terenach tego chwastu, który zagraża bezpieczeństwu. Interweniujemy w tej sprawie, kilka pism już poszło do instytutu, aby zwalczali to teraz, w okresie wegetacji, kiedy formują się koszyczki nasienne, aby nie doprowadzić do dalszego rozsiewania się rośliny. Ze skutkiem widocznym – mówi w rozmowie z Radiem Bielsko.
play_arrow
Barszcz niczym karma, wraca co roku. Kto rozwiąże problem w Bielowicku? Beata Stekla
Zapytaliśmy w instytucie, czy współpracował z gminą w sprawie zwalczania barszczu. W odpowiedzi czytamy, że ze strony Urzędu Gminy spółka otrzymuje jedynie pisma z wezwaniem do likwidacji stanowisk barszczu na terenach, które użytkuje.
– W odpowiedziach wielokrotnie wskazywaliśmy, że konieczna jest koordynacja działań, bo nawet drobne zaniechanie ze strony jednego właściciela może zniweczyć trud wszystkich pozostałych. Z naszych obserwacji wynika jednak, że to my jako jedyni podejmujemy jakiekolwiek działania – czytamy w odpowiedzi.
Instytut podkreśla, że działania powinny być skoordynowane, najpewniej przez Urząd Gminy Jasienica – i podjęte przez wszystkich właścicieli lub zarządców terenów, na których stwierdzono stanowiska barszczu.
– Podobnie jak w poprzednich latach, spółka od momentu rozpoczęcia się sezonu wegetacyjnego w sposób ciągły prowadzi działania mające ograniczyć rozwój i rozprzestrzenianie się barszczu Sosnowskiego. W obecnym sezonie wegetacyjnym, od kwietnia 2026 roku do chwili obecnej, na podstawie systematycznej obserwacji rozwoju roślin, na terenach dostępnych dla posiadanego sprzętu rolniczego, co najmniej dwukrotnie w każdym miesiącu prowadzone są wykoszenia stanowisk barszczu. Ostatnie prace wykoszeniowe prowadzone były w dniach 30 czerwca – 2 lipca – informuje instytut.
Na gruntach niedostępnych dla kosiarki zawieszonej na ciągniku, czyli między innymi na terenach zalesionych, zakrzaczonych i podmokłych, barszcz jest gnieciony łyżką ciągnika albo wykaszany podkaszarką ręczną. Na tych terenach dwukrotnie przeprowadzono też oprysk glifosatem – w kwietniu i w czerwcu tego roku.
Instytut zaznacza, że barszcz dobrze rośnie na terenach podmokłych i zakrzaczonych, do których dostęp większym sprzętem rolniczym jest znacznie utrudniony. Z kolei wykaszanie podkaszarką ręczną stwarza duże ryzyko dla operatora. To ostatnie jest więc wykonywane w pochmurne dni, aby zminimalizować to ryzyko.
Instytut podkreśla też, że w jego opinii, popartej wynikami badań naukowych, całkowita likwidacja stanowisk barszczu jest niemożliwa. Podejmowane działania mogą jedynie ograniczyć rozprzestrzenianie się rośliny.
– W naszej opinii to systematyczne wykaszanie i opryski glifosatem są nie tylko najbardziej skuteczne, ale też najbardziej dostępne dla wszystkich właścicieli gruntów ze stwierdzonymi stanowiskami barszczu – czytamy.
W latach 2023-2024 instytut prowadził projekt badawczy współfinansowany z funduszy norweskich. Jego celem było zbadanie skuteczności różnych metod zwalczania barszczu.
– Na podstawie otrzymanych wyników badań stwierdzono, że wyparzanie roślin czy też przerywanie systemu korzeniowego daje satysfakcjonujące efekty, jednakże jest pracochłonne i może być stosowane jedynie przy pojedynczych osobnikach – informuje instytut.
Więcej o projekcie można przeczytać TUTAJ
Instytut zwraca uwagę jeszcze na jedną kwestię. Działania zmierzające do zwalczenia barszczu są prowadzone w trybie ciągłym, ale tereny spółki, także te porośnięte opisywaną rośliną, są terenami rolniczymi i prywatnymi. Osoby postronne nie powinny więc na nich przebywać.
Czytaj także: Barszcz straszy w Bielowicku. Kto ma odczarować „zemstę Stalina”?
Autor:
Beata Stekla
[email protected]
jak atrakcyjnie spędzić czas w regionie, jak ominąć korki i jak odpocząć?
close
Copyright Radio BIELSKO