Bielska piłka

„Góralu czy ci nie żal…?” Mariusz Sacha: Pojechałem na mistrzostwa świata, bo Kamil Grosicki wybrał wakacje

today20.03.2026 19:19

Tło
share close

Jego przygoda z piłką rozpoczęła się na Osiedlu Karpackim – to tam na betonowym boisku stawiał pierwsze kroki w futbolu. Później, w młodym wieku dołączył do Podbeskidzia Bielsko-Biała, a w międzyczasie miał okazję występować z orzełkiem na piersi. W 2007 roku wziął udział w mistrzostwach świata do lat 20, podczas których szatnie dzielił z późniejszymi wielkimi gwiazdami polskiego futbolu. Na turniej mógł w ogóle nie pojechać… Pomogła mu lekkomyślna decyzja Kamila Grosickiego! Mariusz Sacha w szczerej rozmowie wraca do początków swojej drogi, wspomina wejście do szatni Podbeskidzia oraz dzieli się z nami barwnymi anegdotami z młodzieńczych lat.

Byłem tak pochłonięty piłką, że zdarzało mi się zaniedbywać szkołę

Jak właściwie zaczęła się twoja przygoda z piłką? Kto zaszczepił w tobie miłość do tego sportu?

Miłość do piłki nożnej narodziła się u mnie na Osiedlu Karpackim, gdzie się wychowywałem. W każdej wolnej chwili po powrocie ze szkoły szło się na betonowe boisko. Niestety, najczęściej grali tam starsi, więc musieliśmy czekać, aż pozwolą nam dołączyć. Od najmłodszych lat  cały czas biegałem za piłką. Na pierwszy trening do klubu — moim pierwszym klubem był BBTS Włokniarz Bielsko-Biała— zabrał mnie kolega Marcin Pierniak. Trenowałem tam ze starszą o 2-3 lata grupą. Zabrał mnie dlatego, że na podwórku i na boisku wyróżniałem się na tle rówieśników i uznał, że mogę nauczyć się czegoś więcej.

Czyli od zawsze wyróżniałeś się na tle rówieśników?

Tak, zawsze wyróżniałem się w młodszych rocznikach. Grałem ofensywnie, strzelałem dużo bramek i praktycznie od początku trenowałem ze starszymi grupami. To środowisko mocno mnie rozwijało i podnosiło poziom. Podobnie było na początku mojej przygody w Podbeskidziu, kiedy występowałem w lidze międzywojewódzkiej. Grałem tam z zawodnikami ze starszych roczników (’85, ’86), a mimo to byłem podstawowym zawodnikiem. 

Granie w piłkę to od początku był twój jedyny plan?

Praktycznie nie robiłem nic innego — wracałem ze szkoły, odrabiałem lekcje i od razu szedłem „ciupać w gałę”. To chyba było już moje przeznaczenie. Byłem tak pochłonięty piłką, że zdarzało mi się zaniedbywać szkołę. W pewnym momencie mama nawet zabroniła mi chodzić na treningi… W końcu trener musiał interweniować i wybrać się do niej na rozmowę, żebym mógł wrócić na treningi.

W wieku 17 lat trafiłeś do Podbeskidzia, do ówczesnej drugiej ligi… To było spełnienia marzeń?
 
Czy to było spełnienie marzeń? Może jeszcze nie do końca, ale na pewno był to ważny krok w stronę zawodowej piłki. Debiutowałem w drugiej lidze w wieku 17 lat i myślę, że jak na tamte czasy było to naprawdę duże osiągnięcie.
 
A jak wspominasz wejście do szatni Podbeskidzia? Jak się tam odnalazłeś?

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]