Piłka nożna

„Góralu, czy ci nie żal…?” Juraj Dančík: Mogliśmy zagrać w finale z Legią

today23.01.2026 18:35

Tło
share close

Czas podzielić się z wami drugą częścią naszej rozmowy z Jurajem Dančíkiem. Tym razem poruszyliśmy wątek historycznego awansu do Ekstraklasy, nie zapomnieliśmy także o pamiętnym półfinale Pucharu Polski. Nie zabrakło również tych mniej przyjemnych historii – były defensor Podbeskidzia Bielsko-Biała wrócił do swojego rozstania z klubem oraz początków nowej przygody w barwach BKS-u…

Jeśli jeszcze nie czytaliście pierwszej częśći, musicie to szybko nadrobić:

„Mogliśmy zagrać w finale z Legią”

Mikołaj Lorenz (Radio BIELSKO): Miał Pan spory udział w historycznym awansie Podbeskidzia do Ekstraklasy. To był najważniejszy i najlepszy sezon w Pana karierze?
 
Juraj Dančík: Na pewno mój wkład w tamten sukces był duży, dlatego był to bardzo ważny okres w mojej piłkarskiej karierze. Graliśmy świetnie zarówno w lidze, jak i w Pucharze Polski… Rok wcześniej walczyliśmy przecież o utrzymanie do ostatniej kolejki z Flotą Świnoujście, a w kolejnym sezonie wywalczyliśmy awans. To była ogromna różnica i zupełnie inny przebieg rozgrywek. Do tego doszedł sukces w Pucharze Polski, więc był to naprawdę znakomity sezon.
 
ML: W tym Pucharze Polski z przecież niewiele brakowało, a zagralibyście w finale…
 
JD: Tak, do 70. minuty prowadziliśmy 2:0 z Lechem… I niestety nie dowieźliśmy tego. Mogliśmy zagrać w finale z Legią, która była mistrzem, więc z automatu gralibyśmy w europejskich pucharach
 
ML: Na pocieszenie został ten awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. Walka toczyła się niemal do samego końca…
 
JD: Zgadza się, graliśmy praktycznie do samego końca, bo awans przypieczętowaliśmy dopiero na około dwie kolejki przed zakończeniem sezonu. To był historyczny moment dla Podbeskidzia… Do dziś czasem trafiam na te nagrania na YouTube i na chwilę wracam do tamtych chwil. Stary stadion był wtedy wypełniony po brzegi – mogło wejść około 3500 kibiców. Za każdym razem, gdy oglądam te obrazy i wspominam tamten sezon, aż łezka w oku się kręci.

„Jestem wdzięczny za te wszystkie chwile  w Podbeskidziu”

ML: W Ekstraklasie strzelił Pan jedną bramkę prawda?
 
JD: Tak, jedną – z Wisłą Kraków. To była to moja pierwsza bramka w Ekstraklasie, więc emocje były ogromne – w końcu to najwyższy poziom rozgrywek. Strzeliłem gola na 1:0, dzięki czemu zdobyliśmy trzy punkty z Wisłą Kraków. Nie każdy ma okazję przeżyć coś takiego, więc było to naprawdę niesamowite – fantastyczne emocje i niezapomniane wspomnienia.
 
ML: Zostając przy Wiśle… Wam chyba leżał ten rywal, z tego co kojarzę to dość często urywaliście im punkty…
 
JD: Coś w tym jest… W tamtym Pucharze Polski, będąc pierwszoligowcem, również wygraliśmy z Wisłą 1:0 – na wyjeździe, później zremisowaliśmy 2:2 u siebie. Dzięki temu awansowaliśmy do półfinału. Myślę, że z Wisłą faktycznie dało się grać, mieliśmy swoją taktykę, która zazwyczaj dobrze się sprawdzała i przynosiła efekty.
 
ML: Wszystko, co piękne kiedyś się kończy. Nadszedł czas, żeby pożegnać się z Podbeskidziem. To był trudny moment?

JD: No niestety, taka jest piłka i taka jest kariera piłkarza – raz jesteś na górze, raz na dole. Wszystko zależy od wyników i występów, więc jeśli coś nie funkcjonuje, trzeba to zmienić lub poprawić. Trudno to jednoznacznie ocenić. Jednak jestem wdzięczny za te wszystkie chwile  w Podbeskidziu, zarówno w I lidze, jak i w Ekstraklasie. Miałem świetnych trenerów i mam wspaniałe wspomnienia z całego tego okresu. Po prostu w pewnym momencie dostałem wolną rękę na odejście… Spędziłem jeszcze rok w rezerwach, ale ja do tego podchodziłem na spokojnie – klub pilnował swoich interesów, a ja swoich – nie dogadaliśmy się i tyle. W efekcie zdecydowałem się przejść z Podbeskidzia do BKS-u, do trzeciej ligi

„Znalazłem korki w szafie, założyłem i wyszedłem na boisko”

ML: A ten transfer do BKS-u był podyktowany tym, że był Pan już zdecydowany, żeby zostać w Bielsku?

JD: Tak, rozmawialiśmy z żoną, analizowaliśmy sytuację – ona już miała pracę, dzieci chodziły do szkoły i przedszkola, więc nie chciałem zmieniać miejsca zamieszkania. Wtedy pojawiła się propozycja z BKS-u i zdecydowałem się ją przyjąć.

ML: W BKS-ie spędził Pan już kawał czasu, w klubie jest Pan przecież do dziś, choć już w nieco innej roli…

JD: Miałem co prawda krótką przerwę, ale potem znów wróciłem i faktycznie trochę lat już tu jestem. Trochę się też niestety pozmieniało odkąd przyszedłem… Wtedy klub grał w trzeciej lidze pod wodzą trenera Rafała Góraka, który obecnie pracuje w Ekstraklasie  – GKS-ie Katowice. Warunki były naprawdę dobre – codzienne treningi, mecze na stadionie miejskim – i to właśnie przekonało mnie, żeby zamienić Podbeskidzie na BKS. {…} Teraz bardzo dużo zależy od finansowania i zarządzania klubem, więc tu było ostatnio trochę zmian. Mam nadzieję, że te, które są obecnie wprowadzane, okażą się korzystne i wszystko pójdzie w dobrym kierunku.

ML: Panu też zdarza sie czasami jeszcze wybiec na murawę w barwach BKS-u, co sprawia, że po tylu latach jeszcze się Panu chce?

JD: Całe życie grałem w piłkę i byłem związany ze sportem, więc kiedy trener poprosił mnie o pomoc – bo komuś wypadła kontuzja lub kartki – nie zastanawiałem się długo. Znalazłem korki w szafie, założyłem i wyszedłem na boisko. Przy okazji przypomniały mi się stare, dobre czasy. Graliśmy, chociażby przeciwko Richardowi Zajacowi, czy Damianowi Chmielowi, który teraz jest w Łękawicy – rywalizowaliśmy ze sobą jeszcze w zeszłym sezonie. 

ML: No właśnie mówi Pan o tych znajomych twarzach, z kim najczęściej się spotykacie po latach?

JD: Na pewno jestem w kontakcie z Bartkiem Koniecznym – on prowadzi szkółkę piłkarską, więc regularnie rozmawiamy. Z Richardem Zajacem też często się spotykamy, ponieważ prowadzę szkółkę piłkarską w Czechowicach. Mam także kontakt z Tomkiem Górkiewiczem, czy Damianem Chmielem – w sumie jest sporo takich zawodników. Nawet z Bartkiem Koniecznym, który teraz jest trenerem w Skoczowie, gramy w tych samych rozgrywkach. Ostatnio na turnieju oldbojów spotkaliśmy się ze Sławkiem Cienciałą, z Krzysztofem Chrapkiem – takich spotkań jest sporo. Cały czas utrzymujemy kontakt, podobnie jest z Markiem Sokołowskim. Gdybym pomyślał dłużej, na pewno wymieniłbym jeszcze wiele nazwisk…

Pozostałe wywiady z seri pt. „Góralu, czy ci nie żal…?” znajdziecie TUTAJ

Udało nam się już porozmawiać z:

  • Bartłomiejem Koniecznym
  • Richardem Zajacem
  • Dariuszem Kołodziejem
  • Romanem Goku
  • Damianem Chmielem

———–

Płatna współpraca

Fani sportu mają możliwość skorzystania z promocyjnej oferty przygotowanej przez zakłady bukmacherskie Betters. Promocja „Zawsze +10% do depozytu” gwarantuje każdemu zarejestrowanemu użytkownikowi dodatkowe 10% wartości wpłaconych środków po dokonaniu depozytu zgodnie z regulaminem. Bonus przyznawany jest automatycznie, a szczegółowe zasady promocji, w tym minimalna kwota wpłaty oraz warunki obrotu, dostępne są na oficjalnej stronie Betters w zakładce promocje.

 

Autor: Mikołaj Lorenz