Piłka nożna

Walka o mistrzostwo trwa! „My nic nie musimy, my możemy”

today29.05.2026 10:16

Tło
share close

Finał sezonu coraz bliżej… W skoczowskiej A-Klasie pozostały jeszcze cztery kolejki, a walka o końcowy triumf zapowiada się niezwykle ciekawie. Matematycznie w grze o awans pozostają jeszcze cztery zespoły, ale wyklarowała nam się pewna grupa, która nieco odskoczyła stawce. Kilkupunktową przewagę nad resztą stawki mają: Beskid Brenna, LKS Pruchna i Strażak Dębowiec. 

Walka trwa

Rywalizacja o końcowy triumf w skoczowskiej A-Klasie wygląda niezwykle interesująco.  Mimo że w grze o tytuł wciąż uczestniczy połowa ligi, to po ostatniej kolejce mamy trzy na czele. Jednym z nich jest Strażak Dębowiec. Podopieczni Łukasza Agaty mają za sobą świetną rundę i na ostatniej prostej sezonu są jednym z głównych kandydatów do mistrzostwa.

– Cieszę się, że nie oglądamy się za siebie, tylko patrzymy do góry. Przed nami jeszcze cztery kolejki, więc wszystko nadal jest w naszych nogach – mówi nam szkoleniowiec Strażaka.

Udana wiosna Strażaka

Świetna postawa zespołu w rundzie wiosennej zaowocowała miejscem w ścisłej czołówce tabeli, choć na półmetku sezonu zawodnicy z Dębowca nie byli wymieniani w gronie głównych kandydatów do awansu.

– Awans od początku nie był naszym priorytetem. Po pierwszej rundzie zajmowaliśmy szóste miejsce, ale szczerze mówiąc, nawet się z tego cieszyłem, bo nie było wokół nas dodatkowej presji. Wychodzimy z założenia, że my nic nie musimy, my możemy. Od początku byliśmy zespołem, który nic nie deklarował. Ale uważam jednak, że przy składzie, który mamy, i przy tych chłopakach stać nas na walkę o pierwsze miejsce – słyszymy od Łukasza Agaty.

Z czego wynika dobra forma zespołu?

Zimą zespół z Dębowca był jednym z najbardziej aktywnych naszym regionie. Podopieczni Łukasza Agaty łącznie rozegrali aż 10 meczów kontrolnych, czyli zdecydowanie więcej niż inne drużyny na tym szczeblu rozgrywkowym. Jak słyszymy od szkoleniowca, to właśnie ta intensywna zima w dużej mierze przyczyniła się do ostatnich rezultatów.

– Zimą zaplanowaliśmy dziesięć sparingów i uważam, że to naprawdę zrobiło różnicę. Nie odwołaliśmy ani jednego meczu, wszystko udało się zrealizować zgodnie z planem. Do tego frekwencja na treningach była bardzo wysoka. Teraz widać efekty, pod względem kondycyjnym wyglądamy bardzo dobrze. Ale oprócz tego trzeba mieć jeszcze odpowiednie umiejętności, jakość piłkarską i odrobinę szczęścia, bo ono też zawsze się przydaje – tłumaczy nam trener.

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]