Listeners:
Top listeners:
play_arrow
Radio BIELSKO Przeboje non-stop
play_arrow
Radio EXPRESS FM Prawdziwa Lokalna Stacja
play_arrow
Radio DISCO Zawsze w rytmie!
play_arrow
Radio MEGA Mega Przeboje!
play_arrow
Radio NUTA Same dobre nuty!
Do zakończenia sezonu IV ligi pozostały już tylko trzy kolejki, a przed Kuźnią Ustroń kolejne duże wyzwanie. Podopieczni Karola Sieńskiego i Michała Pszczółki podejmą rezerwy Rakowa Częstochowa – wicelidera tabeli i zespół, który ma już zapewniony udział w barażach o awans do III ligi. Goście są jedną z najlepiej punktujących drużyn rundy wiosennej, ale Kuźnia będzie chciała szybko zareagować po bolesnej porażce w półfinale wojewódzkiego Pucharu Polski oraz zrewanżować się za szalone starcie z jesieni, zakończone zwycięstwem Rakowa 5:4.
Piłkarze Rakowa II Częstochowa od pierwszych minut potwierdzali, dlaczego zajmują drugie miejsce w tabeli IV ligi. Już w 5 minucie spotkania goście objęli prowadzenie. Długie podanie za linię obrony Kuźni przejął Dawid Pietruszka, który dograł piłkę do Kamila Małoty. Osiemnastoletni zawodnik zachował zimną krew i pewnym strzałem pokonał Pawła Florka.
Choć to częstochowianie nadawali ton wydarzeniom na boisku, Kuźnia również próbowała szukać swoich szans. Najgroźniej było w 10 minucie, kiedy po szybkim kontrataku na bramkę Rakowa ruszył David James. Jego uderzenie pozostawiło jednak sporo do życzenia i nie sprawiło problemów bramkarzowi gości.
Raków nie zamierzał zwalniać tempa. W 15 minucie gospodarzy od utraty kolejnego gola uratowało ogromne szczęście. Najpierw świetnie interweniował Paweł Florek, a chwilę później dwie kolejne dobitki zawodników Rakowa zatrzymywały się na poprzeczce.
Tyle szczęścia Kuźnia nie miała już trzy minuty później. Po dośrodkowaniu w pole karne piłkę głową uderzał Kamil Małota. Futbolówka odbiła się jeszcze w okolicach linii bramkowej, a po sygnalizacji sędziego asystenta arbiter główny wskazał na środek boiska. Raków prowadził już 2:0.
Druga bramka nieco uspokoiła tempo meczu, ale nie zmieniła jego obrazu. Raków w dalszym ciągu kontrolował wydarzenia na murawie, długo utrzymywał się przy piłce i skutecznie odbierał gospodarzom możliwość stworzenia zagrożenia pod własną bramką.
W 38 minucie częstochowianie wyprowadzili kolejny cios. Kapitan zespołu Dawid Kucharczyk posłał precyzyjne dośrodkowanie w pole karne, gdzie Jerzy Napieraj najpierw opanował piłkę klatką piersiową, a następnie efektownym uderzeniem z woleja nie dał szans Florkowi.
Na tym nie koniec. Zaledwie trzy minuty później Raków podwyższył prowadzenie na 4:0. Dawid Pietruszka otrzymał podanie w polu karnym i bez chwili zawahania huknął pod poprzeczkę. Bramkarz Kuźni był w tej sytuacji całkowicie bezradny.
Pierwsza połowa była pokazem siły wicelidera rozgrywek. Młodzi zawodnicy Rakowa całkowicie zdominowali gospodarzy, kontrolowali przebieg gry i nie pozwolili Kuźni oddać ani jednego celnego strzału. Przed drugą połową ustronianie stanęli przed bardzo trudnym zadaniem, a goście byli już jedną nogą przy komplecie punktów.
Druga połowa rozpoczęła się znacznie lepiej dla gospodarzy. W 51 minucie po rzucie wolnym piłka odbiła się od poprzeczki bramki Rakowa i wróciła na boisko. Futbolówkę na przedpolu przejął wprowadzony po przerwie Jerzy Tomczyk, który precyzyjnym strzałem zza pola karnego pokonał Wiktora Żołneczkę.
Zdobyta bramka wyraźnie dodała sił podopiecznym Karola Sieńskiego. Kuźnia częściej utrzymywała się przy piłce, lecz w jej grze brakowało konkretów pod bramką rywali. Raków z kolei ograniczył się do szybkich kontrataków. Strzały Jakuba Loręckiego czy Krzysztofa Ciesielskiego nie sprawiały jednak większych problemów Pawłowi Florkowi.
Sama druga połowa nie przyniosła już tylu emocji co pierwsza odsłona. Medaliki wyraźnie spuściły z tonu, ale ich dobrze zorganizowana defensywa skutecznie uniemożliwiała gospodarzom zdobycie kolejnych bramek.
Gdy wydawało się, że wynik nie ulegnie już zmianie, w końcówce spotkania doszło do kuriozalnej sytuacji. Paweł Florek przyjął piłkę we własnym polu karnym i chciał zagrać ją do jednego z obrońców. Na jego nieszczęście zrobił to tak niefortunnie, że futbolówka wpadła do własnej bramki.
W samej końcówce Raków mógł jeszcze bardziej podwyższyć prowadzenie. Potężne uderzenie Yaakouba Ben Nouriego zatrzymało się jednak na słupku bramki Kuźni.
Po 90 minutach młodzi zawodnicy Rakowa wracali do Częstochowy z zasłużonym kompletem punktów. Wicelider rozgrywek potwierdził swoją wysoką klasę i zrobił kolejny krok w kierunku walki o bezpośredni awans do III ligi. Kuźnia natomiast, mimo lepszej postawy po przerwie, nie była w stanie odrobić strat z pierwszej połowy.
Zobacz wypowiedzi zawodników po spotkaniu:
Kuźnia Ustroń – Raków II Częstochowa 1:5 (0:4)
Bramki:
0:1 Małota 5’
0:2 Małota 18’
0:3 Napieraj 38’
0:4 Pietruszka 41’
1:4 Tomczyk 51’
1:5 Florek (sam.) 88’
KS Kuźnia Ustroń:
Florek – Pasazhin, Surowiec, Sajdak (Toure), Ligocki (Rawski), Sikora (Augustyn), James, Wojciechowski, Komraus (Tomczyk), Przydacz, Szlufarski
Trener: Karol Sieński
Raków II Częstochowa:
Żołneczko – Napieraj, Mucha, Kucharczyk, Kurasiński (Loręcki), Kotała (Pluta), Kociniewski, Pietruszka (Herman), Karmelita (Ben Nouri), Małota, Mordaka (Góra)
Trener: Michał Mizgała
Czytaj także:
Autor:
Mikołaj Drążek
[email protected]
Ponadczasowa lista tanecznych hitów z kręgu muzyki euro dance. Największe z największych - hity wszech czasów w Twoim ulubionym radiu.
close
Copyright Radio BIELSKO