Bielska piłka

Miało być przełamanie, przyszło rozczarowanie

today23.08.2026 21:17

Tło
share close

Rekord Bielsko-Biała nie zdołał wrócić na zwycięską ścieżkę. Podopieczni Piotra Tworka przegrali przed własną publicznością z Olimpią Grudziądz 1:2. O losach spotkania przesądził gol Dawida Abramowicza z rzutu wolnego w 82. minucie. – To był zły mecz w naszym wykonaniu – podsumował szkoleniowiec Bielszczan.

Goście uderzyli jako pierwsi

Początek spotkania przy Startowej nie zwiastował większych emocji. Obie drużyny grały ostrożnie, a przez pierwszy kwadrans brakowało sytuacji, które mogłyby poważniej zagrozić którejkolwiek z bramek.

Pierwszy konkretny atak Olimpii od razu przyniósł jednak efekt. W 17. minucie Alex Kolasa uderzył z ostrego kąta. Tomasz Boczek zdołał jeszcze zatrzymać piłkę przed linią bramkową, ale wobec dobitki Dawida Bałdygi gospodarze byli już bezradni. Napastnik gości wykorzystał pozostawioną mu przestrzeń i otworzył wynik.

Rekord próbował odpowiedzieć. Najpierw Piotr Ceglarz zmusił Michała Jerkego do interwencji, ale znacznie groźniej zrobiło się kilka minut później.

Bielszczanie wykorzystali błąd defensywy Olimpii. Kacper Kasprzak przejął piłkę i ruszył w kierunku pola karnego. Jego pierwsze uderzenie zatrzymało się na słupku, poprawkę Mateusza Tekielego zablokowali obrońcy, ale akcja wciąż trwała. Ostatecznie ponownie dopadł do piłki Kasprzak i w 29. minucie doprowadził do remisu.

Do szatni oba zespoły schodziły więc przy wyniku 1:1.

Rekord nie potrafił przejąć inicjatywy

Po zmianie stron tempo spotkania długo pozostawiało sporo do życzenia. Więcej czasu przy piłce spędzali zawodnicy z Grudziądza i to oni sprawiali wrażenie zespołu, który mocniej szuka zwycięskiego gola.

Pierwsze poważne ostrzeżenie dla Rekordu przyszło w 70. minucie. Karol Fietz zdecydował się na uderzenie, po którym piłka zatrzymała się na poprzeczce.

Osiem minut później swoją szansę mieli gospodarze. Po szybkim ataku Mateusz Klichowicz zmusił bramkarza Olimpii do interwencji, a do odbitej piłki dopadł Gabriel Kasprowicz. Jego próba była jednak niecelna.

Jak się okazało, była to jedna z ostatnich okazji Rekordu na przechylenie szali zwycięstwa na swoją stronę.

Rzut wolny przesądził o wyniku

Decydujący moment nadszedł w 82. minucie. Olimpia wywalczyła rzut wolny, a do piłki podszedł Dawid Abramowicz. Zawodnik gości uderzył mocno i precyzyjnie, omijając bielski mur i nie dając Wiktorowi Kaczorowskiemu szans na skuteczną interwencję.

Po stracie gola Rekord nie zdołał już odpowiedzieć. Co więcej, końcówka należała do Olimpii. Szymon Michalski główkował nieznacznie nad poprzeczką, a kolejne próby przyjezdnych zatrzymywali bielscy defensorzy.

W doliczonym czasie gospodarzy uratował jeszcze Kaczorowski. Karol Fietz znalazł się w doskonałej sytuacji kilka metrów od bramki, ale golkiper Rekordu popisał się świetną interwencją i uchronił swój zespół przed utratą trzeciego gola.

Ostatecznie Olimpia wywiozła z Bielska-Białej komplet punktów, zwyciężając 2:1.

To był zły mecz w naszym wykonaniu – przyznał po ostatnim gwizdku trener Rekordu Piotr Tworek.

Teraz przed Bielszczanami wymagający okres. Rekord czekają trzy kolejne spotkania na wyjeździe – w Łęcznej, Warszawie i Świdniku.

Rekord Bielsko-Biała – Olimpia Grudziądz 1:2 (1:1)

Bramki:
0:1 Dawid Bałdyga (17′)
1:1 Kacper Kasprzak (29′)
1:2 Dawid Abramowicz (82′, rzut wolny)

Rekord: Kaczorowski – Pawłowski, Boczek, Sobociński, Mazurek, Ściślak (46. Potoma), Gibiec, Tekieli (65. Kasprowicz), Ciućka (74. Ryś), Ceglarz (65. Klichowicz), Kasprzak (74. Świderski).

Autor: Redakcja Radia BIELSKO
[email protected]