Listeners:
Top listeners:
play_arrow
Radio BIELSKO Przeboje non-stop
play_arrow
Radio EXPRESS FM Prawdziwa Lokalna Stacja
play_arrow
Radio DISCO Zawsze w rytmie!
play_arrow
Radio MEGA Mega Przeboje!
play_arrow
Radio NUTA Same dobre nuty!
Iskra Rybarzowice udanie rozpoczęła swoją przygodę z Bielsko-Tyską ligą okręgową. Dla zespołu Daniela Kasprzyckiego to pierwszy sezon po awansie z A-Klasy. Beniaminek ma na koncie dwa zwycięstwa – nad Ogrodnikiem Cielmice i LKS-em Łąka – oraz remis z Rotuzem Bronów. Po trzech kolejkach Iskra zajmuje wysokie, trzecie miejsce w tabeli. Sam trener nie zamierza jednak składać konkretnych deklaracji. Jak ocenia początek sezonu? Kogo widzi w gronie faworytów do awansu? Jak Iskra radzi sobie z problemem braku własnego boiska? O tym rozmawialiśmy ze szkoleniowcem zespołu z Rybarzowic.
Awans do ligi okręgowej nie oznaczał wielkich zmian kadrowych w Iskrze. Trener Daniel Kasprzycki postawił na utrzymanie dotychczasowego trzonu zespołu, a także uzupełnienie luk po dwóch transferach wychodzących. Latem z Iskrą pożegnali się Sebastian Bieńko oraz Kamil Kurowski, w ich miejsce dołączyli natomiast Mateusz Kubica oraz Mateusz Fiedor. Klub na kilka dni przed rozpoczęciem rozgrywek zakontraktował również Piotra Jeziorskiego.
– Nie szykowaliśmy się specjalnie, raczej zakładaliśmy, że będą to kosmetyczne zmiany. Odeszło od nas dwóch zawodników, a w ich miejsce pojawili się Mateusz Kubica i Mateusz Fiedor, więc tak naprawdę ta kadra jest ilościowo zbliżona. Jakościowo myślę, że jest nawet troszkę mocniejsza, ale od samego początku nie zakładaliśmy żadnej rewolucji.
– Piotrek Jeziorski dołączył w ostatniej chwili. Myślę, że potrzebuje jeszcze jednak troszkę czasu, żeby wrócić do optymalnej dyspozycji fizycznej. Miał przerwę i w zasadzie do połowy lipca zmagał się z urazem. Liczymy na to, że w trakcie całego sezonu na pewno pomoże, jak tylko dojdzie do odpowiedniej dyspozycji – mówi trener Iskry.
Pierwsze kolejki pokazały, że Iskra nie zamierza być w lidze okręgowej wyłącznie tłem dla bardziej ogranych rywali. Zespół z Rybarzowic rozpoczął sezon od efektownego zwycięstwa 5:2 nad Ogrodnikiem Cielmice. Później pokonał również LKS Łąkę 4:1. W trzeciej kolejce przyszedł remis 1:1 z Rotuzem Bronów.
– Drużyna Ogrodnika Cielmice naprawdę jest bardzo dobrym zespołem, który zresztą pokazał to w kolejnych dwóch kolejkach. Mają w swoim składzie świetnego napastnika. Wydaje mi się, że na ten moment jest to najlepszy napastnik, jeżeli chodzi o ten poziom rozgrywkowy. To był bardzo ciężki mecz. Tym bardziej szacunek dla chłopaków, że zamknęliśmy ten mecz zwycięstwem, w szczególności w drugiej połowie. Mecz nie do końca układał się na początku pod nasze dyktando. Myślę, że Ogrodnik na koniec sezonu będzie gdzieś w czołówce tej ligi. – opowiada szkoleniowiec
Ostatnie spotkanie z Rotuzem Bronów pozostawiło jednak w Rybarzowicach spory niedosyt. Iskra stworzyła sobie kilka bardzo dobrych okazji, ale nie potrafiła przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść.
– To był taki mecz, w którym spotkały się dwie drużyny, które chcą grać w piłkę, z dużym potencjałem ofensywnym. Jeśli chodzi o nas, mieliśmy co najmniej trzy sytuacje stuprocentowe, których po prostu nie wykorzystaliśmy. To się później obróciło w finalnym rozrachunku i tego meczu nie wygraliśmy. Na pewno szanujemy ten punkt, ale mamy spory niedosyt. Wydaje mi się, że przy liczbie sytuacji, które sobie stworzyliśmy, powinniśmy ten mecz wygrać – ocenia Kasprzycki.
W poprzednim sezonie Iskra miała jasno określony plan. Zespół chciał w ciągu dwóch lat awansować do ligi okręgowej i cel ten udało się zrealizować. Teraz trener Kasprzycki nie zamierza nakładać na swoich zawodników dodatkowej presji.
– Jeżeli chodzi o faworytów, to wyniki przynajmniej na to pokazują po tych trzech kolejkach, że Iskra Pszczyna jest mocnym i głównym kandydatem do tego, żeby awansować. Podobno chcą tego. Na pewno myślę, że drużyna Ogrodnika będzie gdzieś tam drużyną, która będzie się plasowała w czołówce tej ligi. Co do reszty zespołów ciężko się na ten moment wypowiedzieć, bo jeszcze jest za wcześnie – opowiada trener beniaminka zapytany o faworytów obecnego sezonu.
– Sportowo osiągnęliśmy swój cel. Teraz są jeszcze kwestie organizacyjne, które trzeba pchnąć do przodu. Nie mamy żadnego ciśnienia, że musimy zrobić awans. Gramy sobie na spokojnie w tej lidze i chcemy robić punkty, a gdzie nas to zaprowadzi, zobaczymy. Na pewno chcielibyśmy skończyć gdzieś w pierwszej czwórce, piątce tej ligi. To byłoby fajne i przy tym potencjale myślę, że jest to do zrobienia – dodaje szkoleniowiec.
Przed Iskrą Rybarzowice bardzo newralgiczny fragment sezonu. Zespół będzie musiał połączyć ligowe granie z rywalizacją w Pucharze Polski. Przy takim terminarzu ważne będzie nie tylko odpowiednie przygotowanie do kolejnych rywali, ale także rozsądne gospodarowanie siłami zawodników. Jak trener Daniel Kasprzycki podchodzi do najbliższych tygodni?
– Intensywne dwa tygodnie przed nami. W niedzielę czeka nas ciężki wyjazd do Bierunia, w środę gramy Puchar z Bronowem, a w sobotę mamy mecz z Juwe. Teraz skupiamy się przede wszystkim na aspektach taktycznych i indywidualnych pod kątem danego przeciwnika. Ważna będzie również regeneracja, bo trzy mecze w ciągu tygodnia na tym poziomie rozgrywkowym to spore obciążenie fizyczne. Trzeba też pamiętać, że chłopaki normalnie pracują. Dlatego stawiamy na aspekty taktyczne, delikatny trening i regenerację. Chcielibyśmy w tych dwóch meczach ligowych dopisać sześć punktów. Czy się uda? Zobaczymy za tydzień – mówi Daniel Kasprzycki.
Iskra Rybarzowice wciąż nie może rozgrywać swoich spotkań na własnym obiekcie. Zespół trenuje w Rybarzowicach, natomiast mecze ligowe rozgrywa w Godziszce. To rozwiązanie wymaga od zawodników dodatkowego przystosowania, ale na razie nie przeszkadza beniaminkowi w osiąganiu dobrych wyników.
– Na pewno nie jest to łatwe, bo trenujemy na innym boisku pod kątem wymiarów niż później gramy. Jesteśmy jednak do tego przyzwyczajeni i chłopaki nie narzekają. Z naszej strony przede wszystkim jest duży szacunek i ukłon do zarządu Godziszki oraz prezesa Tomka Sowy. W podbramkowej sytuacji dla nas wyciągnęli rękę i użyczyli nam tego boiska. My nie narzekamy, cieszymy się, że jest taka możliwość i mogliśmy wystartować.
Problem z boiskiem nie kończy się jednak na znalezieniu miejsca do rozgrywania spotkań. Trener Iskry zwraca uwagę również na brak odpowiedniego wsparcia ze strony gminy. Jego zdaniem przy wynikach osiąganych przez klub sytuacja powinna wyglądać inaczej.
– Różnie z tym było przed sezonem. Gmina nie do końca jest chętna, żeby pomagać w tym temacie, co jest dla mnie troszeczkę dziwne i zaskakujące. Przy takich wynikach i promocji gminy jest to raczej odbierane jako jakiś problem, a nie coś fajnego. Trochę się tutaj boksujemy i musimy sobie radzić sami. Dajemy sobie radę. Wyniki pokazują też, że nie ma to aż takiego przełożenia, żebyśmy mieli później jakieś problemy na boisku – podsumowuje Daniel Kasprzycki.
Czytaj także:
Autor:
Mikołaj Drążek
[email protected]
Daniel Kasprzycki Iskra Rybarzowice Klasa Okręgowa Bielsko-Tychy Top-Sport
Najlepsze pasmo towarzyszące na Podbeskidziu! Konkursy, akcje radiowe, rozmowy i oczywiście - starannie wyselekcjonowane przeboje non-stop!
close
Copyright Radio BIELSKO