powiat oświęcimski

Kaucja nie pomogła. Butelki trafiają do automatów, a Kęty i tak dopłacają do odpadów

today04.11.2026 20:00

Tło
share close
Gmina Kęty dołoży z budżetu ponad 170 tys. zł do odbioru śmieci, bo opłaty mieszkańców nie pokryły kosztów. System kaucyjny nie zmniejszył wyraźnie ilości plastiku. Za to zagospodarowanie odpadów z żółtych worków podrożało.

Opłaty nie wystarczyły

Na dopłatę zgodzili się radni podczas październikowej sesji. Pytał o nią radny Jakub Goc. – Jeżeli dokładamy do systemu gospodarki odpadami 170 tysięcy, to znaczy, że opłaty śmieciowe od mieszkańców nie wystarczyły na pokrycie całości systemu – wyjaśniał burmistrz Kęt Marcin Śliwa. Według burmistrza koszty podbijają przede wszystkim gabaryty. Od stycznia do września gmina odebrała ich prawie 1,4 tys. ton, licząc odpady od mieszkańców i z PSZOK-ów. Rok wcześniej w tym samym okresie było to nieco ponad 1,3 tys. ton. Przybywa też odzieży i tekstyliów, które gmina odbiera od niedawna. W tym roku zebrano ich 110 ton, a rok wcześniej 83 tony.

Plastiku prawie tyle samo

Ilość plastiku spadła nieznacznie. Od stycznia do września gmina odebrała około 700 ton tworzyw sztucznych, rok wcześniej ponad 730 ton. – Czy system kaucyjny przełożył się na znaczący spadek odpadów plastikowych? Nie, drodzy państwo. I to nie tylko w gminie Kęty – mówił burmistrz Marcin Śliwa. Burmistrz dodał, że podobnie jest w innych gminach. Wie to z rozmów z innymi włodarzami. Zmieniła się za to jakość odpadów. Butelki PET trafiają do systemu kaucyjnego i wracają do obiegu. W żółtym worku zostaje plastik gorszej jakości.
  • cover play_arrow

    Kaucja nie pomogła. Butelki trafiają do automatów, a Kęty i tak dopłacają do odpadów Robert Fraś

W worku został najgorszy odpad

Wiceburmistrz Marcin Blok tłumaczył, że z żółtego worka zniknęły puszki, butelki PET i metale. Odpadów jest w nim mniej, ale ich zagospodarowanie kosztuje więcej. – Często spotykałem się z opinią, że ustawa kaucyjna pozwoli zmniejszyć koszty zagospodarowania odpadów. W praktyce jest to totalna nieprawda – mówił wiceburmistrz Marcin Blok. Wiceburmistrz upatruje szansy w rozszerzonej odpowiedzialności producenta, czyli ROP. Według projektu koncerny, które wytwarzają odpady, przekazywałyby pieniądze do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Fundusz dzieliłby je między gminy według ilości oddanych odpadów. Takie rozwiązanie działa w zachodniej Europie. W Polsce prace nad nim trwają od około półtora roku. – To realny wpływ na obniżenie kosztów całego systemu, a co za tym idzie obniżenie opłaty śmieciowej dla mieszkańców – przekonywał wiceburmistrz Marcin Blok.

Ponad 12 mln zł rocznie na nową umowę

Gmina rozstrzygnęła już przetarg na odbiór śmieci w kolejnych latach. Nowa umowa obejmie okres od października 2027 roku do końca września 2029 roku. W prognozie finansowej zapisano na nią ponad 12 mln zł w 2028 roku i tyle samo w 2029 roku. Budżet obciąży dopiero w 2028 roku, bo gmina płaci po zakończeniu każdego kwartału. Obecna trzyletnia umowa ze spółką Komax kończy się we wrześniu 2027 roku.

Spór o dane

Radny Jakub Goc przypomniał, że miesiąc wcześniej prezes Komaxu mówił o 10 proc. więcej plastiku. Radny chce wiedzieć, jak to się ma do działania systemu kaucyjnego. Odpowiedzi na piśmie oczekuje zarówno od gminy, jak i od prezesa spółki.
  • cover play_arrow

    Kaucja nie pomogła. Butelki trafiają do automatów, a Kęty i tak dopłacają do odpadów Robert Fraś

Burmistrz Marcin Śliwa wyjaśnił, że prezes miał dane tylko z pierwszego kwartału. Spółka podaje też liczby zbiorcze, obejmujące m.in. Osiek oraz firmy. Gmina liczy wyłącznie odpady od mieszkańców. Wiceburmistrz Marcin Blok dodał, że firmy i ogródki działkowe mają osobne umowy z odbiorcami śmieci. Ich odpady nie wchodzą do gminnego systemu ani do opłaty śmieciowej. Pełne dane trafią do corocznego sprawozdania na stronie gminy.

Ważenie śmieci i konkurencja

Radny Lesław Kuźma zwracał uwagę, że odpady nie są ważone przy każdym domu. Jego zdaniem problemem jest też brak konkurencji. Burmistrz odpowiedział, że przetarg jest otwarty i może w nim startować każda firma. Przypomniał, że kilka lat temu konkurencyjna oferta była dużo droższa od propozycji gminnej spółki. – Nasza gmina ma jedne z tańszych opłat za odpady komunalne, nie mając własnej instalacji przetwarzania odpadów – podkreślał burmistrz Marcin Śliwa.

Pieniądze na projekt PSZOK-u

Zmiany w wieloletniej prognozie finansowej rada przyjęła 13 głosami za, przy jednym przeciw i pięciu wstrzymujących się. W tej samej uchwale zapisano 150 tys. zł na projekt techniczny PSZOK-u w Kętach. Gmina może już ogłosić przetarg, a pieniądze wyda w 2027 roku.

Autor: Zdjęcie autora Robert Fraś
[email protected]