Skoki narciarskie

Był na ustach całej Polski. Ponad dekadę temu 18-latek z Gilowic wygrał konkurs Pucharu Świata

today04.11.2026 13:32

Tło
share close

Kibice z niecierpliwością odliczają dni do inauguracji kolejnego sezonu Pucharu Świata w skokach narciarskich. Do pierwszych startów pozostało niewiele czasu. Zanim jednak najlepsi skoczkowie ponownie zasiądą na belce, warto wrócić wspomnieniami do emocji sprzed lat. Z tej okazji przypominamy jeden z naszych ubiegłorocznych artykułów, który był przez was bardzo chętnie czytany… Czeka nas powrót do 2013 roku i do sensacyjnego zwycięstwa Krzysztofa Bieguna w niemieckim Klingenthal.

Wietrzne Klingenthal

Inauguracja sezonu 2013/14 odbyła się na Vogtland Arenie w Klingenthal. Wśród polskich skoczków powołanych na te zawody znalazł się 18-latek z Gilowic – Krzyszof Biegun. Przed tamtym konkursem w Pucharze Świata wystartował zaledwie jeden raz- sezon wcześniej na mamuciej skoczni w Oberstdorfie. Wówczas był to jednak weekend tuż przed Mistrzostwami Świata w Val di Fiemme, więc trener Łukasz Kruczek wysłał na niemieckie zawody „drugi garnitur”. 

Krzysztof Biegun doświadczenia wśród elity nie miał więc praktycznie żadnego. Mimo to już od pierwszych skoków w Klingenthal prezentował się znakomicie. Zaowocowało to miejscem w składzie na konkurs drużynowy. W nim pokazał się z bardzo dobrej strony, skacząc na odległość 141 metrów. Jego koledzy z drużyny wypadli jednak nieco gorzej. Finalnie zmagania po pierwszej – i jak się później okazało – ostatniej serii zwodów Polacy ukończyli tuż za podium.

Krzysztof Biegun
Fot: Youtbue/TVP Sport/ https://www.youtube.com/watch?v=be9dbu50eMk

Ten skok zapewnił mu nieśmiertelność

Podczas sobotniej „drużynówki” przeszkadzał wiatr… W niedzielę było jeszcze gorzej. Zawodnik z Gilowic na belce startowej pojawił się na samym początku zmagań – miał piąty numer startowy. Przeżegnał się i po chwili oczekiwania na zielone światło ruszył w dół rozbiegu. Już po wyjściu z progu dało się zauważyć, że będzie to daleki skok… i taki właśnie był. Uzyskał 142,5 metra. Wylądował wręcz idealnie, co wcale nie było oczywiste z uwagi na słabą jakość zeskoku, spowodowaną topniejącym śniegiem.

Radość zawodnika, radość trenerów – Łukasza Kruczka oraz Macieja Maciusiaka, a także radość tysięcy polskich kibiców przed telewizorami. Chyba nikt się jednak nie spodziewał, na co ta próba wystarczy. Warunki tego dnia nie należały do łatwych. Konkurs był jedną wielką loterią. Jednym wiatr pomagał, drugim wręcz odwrotnie. Wśród tej pierwszej grupy byli biało-czerwoni… no może z wyjątkiem Kamila Stocha…

Bardal i Schlierenzauer zrezygnowali

Kolejni zawodnicy odbijali się z progu, a lider wciąż pozostawał ten sam. W pewnym momencie coraz bardziej prawdopodobne wydawało się, że w tych warunkach nie uda się rozegrać drugiej serii. Gdy wylądował Kamil Stoch, jasne stało się, że Krzysztof Biegun na półmetku zmagań będzie plasował się w czołowej trójce.

Po skoku Stocha konkurs ponownie został przerwany – wyczekiwano lepszych warunków. Na górze pozostali już tylko Anders Bardal i Gregor Schlierenzauer. Długo czekali na swoją próbę aż w końcu… kamera telewizyjna pokazała, jak obaj udają się do windy. Po chwili niepewności informacja była następująca – zawodnicy zrezygnowali ze startu, a konkurs zostaje zakończony po pierwszej serii.

Czołowa dziesiątka konkursu:

  1. Krzysztof Biegun
  2. Andreas Wellinger
  3.  Jurij Tepes
  4. Taku Takeuchi
  5. Piotr Żyła
  6.  Maciej Kot
  7. Simon Ammann
  8. Marinus Kraus
  9. Jan Ziobro
  10. Gregor Deschwanden
Krzysztof Biegun
Fot: YouTube/ TVP Sport/ https://www.youtube.com/watch?v=be9dbu50eMk

Polak liderem Pucharu Świata!

Stało się! Młody chłopak z Gilowic – anonimowy dotąd w świecie skoków – wygrał zawody Pucharu Świata. Co więcej – został liderem całego cyklu. Żółty plastron lidera założył jako drugi Polak w historii – wcześniej taką okazję miał jedynie Adam Małysz. 

– Na początku czekałem, aż skończy się pierwsza seria, modliłem się, żeby się skończyła. Potem modliłem się, żeby zostało tak, jak jest. Jeżeli byłaby druga seria, to myślałem o tym, żeby skoczyć równie dobrze. Skończyło się tak, że drugą serię odwołano. Jestem bardzo szczęśliwy- mówił po tamtym konkursie w rozmowie z Eurosportem 

Na podium stanął obok Andreasa Wellingera i Jurija Tepesa – ciężko więc mówić, że wyniki w 100% wypaczył wiatr. Byli to bowiem zawodnicy, którzy zarówno przed tym konkursem, jak i po nim potrafili stawać na „pudle”. Jasne, warunki z pewnością wpłynęły na rywalizacje, ale trzeba przyznać, że od samego początku weekendu Krzysztof Biegun sygnalizował, że jest w znakomitej dyspozycji. W niedzielnych zawodach tylko to potwierdził…

Zmiana planów, następny przystanek – Ruka

Początkowo na kolejne zawody do Finlandii młody skoczek miał nie jechać. Rezultat z Klingenthal oraz presja, zarówno ta medialna, jak i wewnątrz środowiska sprawiła, że ostatecznie Biegun do Ruki pojechał. 

Wypadł przyzwoicie. Zajął 18. lokatę i utrzymał prowadzenie w cyklu, choć pierwotnie została mu ona odebrana… Po konkursie nastąpił lekki chaos. Pierwotnie plastron chciano wręczyć Gregorowi Schlierenzauerowi, potem nowym liderem klasyfikacji generalnej ogłoszono Marinusa Krausa. Jednak gdy dokładnie policzono punktację, potwierdzono, że pierwszy wciąż jest Polak.

To, co miało być początkiem pięknej kariery, okazało się początkiem końca

W Ruce było jeszcze nieźle, ale podczas następnego weekendu w Lillehammer dwukrotnie zmagania kończył już po pierwszej serii. W sezonie 2013/14 zapunktował jeszcze trzy razy – podczas Turnieju Czterech Skoczni w Oberstdorfie, w Wiśle oraz w Zakopanem. Jak się później okazało, zawody w stolicy polskich Tatr to był ostatni raz gdy wskoczył do drugiej serii zawodów Pucharu Świata…

Nie załapał się również do kadry na Igrzyska Olimpijskie w Soczi, które odbywały się w tamtym sezonie, a następne lata były coraz gorsze. Później treningi na skoczni musiał łączyć z normalną pracą. To również z pewnością nie pomagało mu w powrocie do optymalnej dyspozycji.

Latem 2018 roku poleciał na konkursy Letniego Grand Prix do Hakuby. Jak się później okazało, były to jego ostatnie zawody w karierze. Po powrocie do Polski podjął decyzję, że kończy ze skokami – a przynajmniej w tej roli… Został w tym sporcie – jest trenerem oraz ekspertem telewizyjnym…

Zmarnowany talent

Historia Krzysztofa Bieguna jest jednym z wielu przykładów zmarnowanych talentów w polskich skokach. W 2013 roku wydawało się, że wielka kariera stoi przed nim otworem… Był wtedy na ustach wszystkich.

Czas, w którym sięgnął po to zwycięstwo również miał ogromne znaczenie… Adam Małysz karierę zakończył stosunkowo niedawno, a Kamil Stoch dopiero pukał do światowej elity – jak czas pokazał, to właśnie w tym sezonie wyważył do niej drzwi. Natomiast wysokie oczekiwania wobec młodego chłopaka z Gilowic nie zostały nigdy spełnione…

Czytaj także: Na legendarnej skoczni w Oslo… Pierwsza wygrana Piotra Żyły w Pucharze Świata

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]