Bielsko-Biała

Bulwary Straceńskie pod presją zabudowy. Gość Radia BIELSKO: „Takich miejsc nie da się już odzyskać”

today09.07.2026 20:41

Tło
share close

Planowana budowa dużego osiedla mieszkaniowego w rejonie Bulwarów Straceńskich w Bielsku-Białej niepokoi mieszkańców. Obawiają się nie tylko wzrostu ruchu samochodowego czy zmian w krajobrazie, ale również nieodwracalnych skutków dla przyrody. Ich zdaniem teren jest jedną z ostatnich zielonych enklaw w tej części miasta. Podobne obawy wyraża Sławomir Łyczko z Ośrodka Rehabilitacji „Mysikrólik” – Na Pomoc Dzikim Zwierząt, który był gościem Radia BIELSKO.

19 bloków i setki miejsc parkingowych

Przypomnijmy, jak już informowaliśmy – Na Bulwarach Straceńskich ma powstać ogromne osiedle. Mieszkańcy chcą zatrzymać „betonozę” – inwestor planuje budowę 19 budynków wielorodzinnych na 17 działkach położonych w rejonie ulic Miodowej i Wczasowej. Projekt przewiduje również 11 garaży podziemnych z 375 miejscami postojowymi, parking naziemny na 198 samochodów, place zabaw, zbiorniki retencyjne oraz pełną infrastrukturę techniczną. Obecnie trwa postępowanie związane z wydaniem pozwolenia na budowę.

Mieszkańcy rozpoczęli protest i zwrócili się m.in. do władz miasta oraz Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, domagając się szczegółowych analiz wpływu inwestycji na środowisko.

Zielone nie zawsze znaczy wartościowe dla przyrody

Zdaniem Sławomira Łyczki, oceniając wpływ inwestycji na środowisko, nie można kierować się wyłącznie estetyką terenów zielonych.
Z niepokojem obserwujemy to, co dzieje się z terenami zielonymi w mieście. Nie wszystko, co jest zielone, jest równie wartościowe dla przyrody. Ładnie urządzony park cieszy oko człowieka, ale często znacznie większą wartość przyrodniczą mają niepozorne zagajniki czy zarośla, które są schronieniem dla wielu gatunków zwierząt – mówił gość Radia BIELSKO.

Jak podkreśla, właśnie takie miejsca zapewniają największą bioróżnorodność i pełnią ważną funkcję w miejskim ekosystemie.

Zwierzęta żyją nawet między domami

Bulwary Straceńskie i ich okolice wciąż pozostają miejscem bytowania wielu gatunków dzikich zwierząt.
Sarna w Bielsku-Białej nikogo już nie dziwi. Spotykamy lisy, borsuki i wiele innych gatunków. Zwierzęta potrafią funkcjonować nawet na niewielkich, opuszczonych działkach otoczonych zabudową. Wysoka trawa daje im schronienie, a nocą przemieszczają się do potoków czy kolejnych terenów zielonych – wyjaśnia Sławomir Łyczko.

Jak dodaje, ograniczanie takich enklaw nie sprawia, że zwierzęta znikają. – Kolejne zabudowanie, czy zmniejszenie takich obszarów zielonych w mieście nie spowoduje, że te zwierzęta znikną. Miasto je wchłonie w inne miejsca, w mniejsze enklawy. Muszą się przyzwyczaić. W tym czasie pewnie dojdzie do różnego rodzaju kolizji i zdarzeń losowych, bo pewnie nie zdążą się tak szybko przyzwyczaić. No i zniknie taka naturalna enklawa przyrody bogata bioróżnorodnie – podkreśla.

  • cover play_arrow

    Bulwary Straceńskie pod presją zabudowy. Gość Radia BIELSKO: „Takich miejsc nie da się już odzyskać” Izabela Janoszek

Bioróżnorodność już tu jest

Zdaniem Sławomira Łyczki jednym z największych atutów Bulwarów Straceńskich jest fakt, że przyroda rozwija się tam naturalnie.
Bardzo często wydajemy duże pieniądze na projekty mające zwiększyć bioróżnorodność. Tymczasem tutaj ona już istnieje i nie kosztowała ani złotówki. Warto zastanowić się, czy nie lepiej chronić to, co już mamy – zauważa.

Zielone enklawy potrzebne są także ludziom

Gość Radia BIELSKO przekonuje, że warto spojrzeć na sprawę z szerszej perspektywy.
Wystarczy otworzyć zdjęcia satelitarne i zobaczyć, jak niewiele takich terenów zostało w tej części miasta. Wokół mieszkają tysiące ludzi, którzy po pracy chcą wyjść na spacer, pobiegać czy po prostu odpocząć wśród zieleni. Nie każdy ma czas wyjeżdżać poza miasto. Takie miejsca są niezwykle potrzebne – mówi.

Dodaje, że wraz z postępującymi zmianami klimatu znaczenie miejskich terenów zielonych będzie rosło.
Coraz częściej będziemy szukać chłodniejszych, zadrzewionych miejsc. Dlatego powinniśmy robić wszystko, aby takie enklawy zachować również dla przyszłych pokoleń – podkreśla.

„Tego nie da się już odwrócić”

Sławomir Łyczko zwraca uwagę, że decyzje podejmowane dziś będą miały skutki na dziesięciolecia.
Zabudowanego terenu nie da się już odzyskać. Dlatego warto bardzo dokładnie zastanowić się nad każdą inwestycją i wysłuchać głosu mieszkańców, którzy chcą zachować ten fragment miasta w jego obecnym charakterze – mówi.

Na razie postępowanie administracyjne dotyczące wydania pozwolenia na budowę wciąż trwa. Nie zapadły jeszcze ostateczne decyzje. Jednak już dziś wydaje się, że będzie to jeden z najgłośniej dyskutowanych tematów dotyczących przyszłości przestrzeni i terenów zielonych w Bielsku-Białej.

Autor: Zdjęcie autora Izabela Janoszek
[email protected]