Bielska piłka

Bęben huknął z dystansu! Beniaminek urwał punkty w Czańcu

today05.09.2026 18:23

Tło
share close

Pasjonat Dankowice po awansie do V ligi szybko przekonał się, że na wyższym poziomie o punkty będzie znacznie trudniej. Beniaminek rozpoczął sezon od trzech porażek, ale przed tygodniem przełamał się, pokonując Tempo Puńców. O kolejne punkty przyszło mu walczyć w Czańcu, gdzie miejscowy LKS chciał potwierdzić udany początek sezonu i wrócić na zwycięską ścieżkę po pucharowej porażce z Podbeskidziem II.

Czaniec szybko objął prowadzenie

Już w 4. minucie potwierdziło się to, o czym mówiono na początku sezonu, czyli wysoka forma LKS-u Czaniec. Sebastian Wiśniowski otrzymał prostopadłe podanie za plecy obrońców i celnie uderzył, ale jego strzał sparował Dominik Kraus. Przy dobitce Jakuba Raszki bramkarz Pasjonata był już bezradny.

W 18. minucie gospodarze mogli podwyższyć prowadzenie. Filip Handy przejął piłkę na prawym skrzydle i dośrodkował w pole karne. Tam dopadł do niej Raszka, ale skiksował i posłał futbolówkę nad poprzeczką. Siedem minut później Paweł Kozioł podał do Wiśniowskiego, który próbował przelobować Krausa, lecz piłka minęła słupek. W kolejnej akcji mocno z dystansu uderzał Raszka, ale tym razem golkiper Pasjonata był na posterunku.

Pasjonat nie miał zbyt wielu okazji

Na pierwszą dogodną sytuację goście czekali do 29. minuty. Adrian Herok, najlepszy strzelec Dankowic w poprzednim sezonie, zdecydował się na mocne uderzenie z dystansu. Konrad Adamecki miał z nim trochę problemów i musiał wypiąstkować szybko lecącą futbolówkę.

W kolejnych minutach więcej było walki w środku pola niż konkretnych sytuacji. Defensywy obu drużyn skutecznie odcinały napastników od podań, dlatego wynik nie uległ już zmianie. Do przerwy LKS Czaniec prowadził 1:0.

Dankowice ruszyły po przerwie

Po zmianie stron Pasjonat chciał szybko doprowadzić do wyrównania. Już w 46. minucie Marcin Wróbel posłał piłkę w pole karne, gdzie najlepiej odnalazł się Dawid Wójcik. Z najbliższej odległości uderzył jednak nad bramką Adameckiego.

Dziesięć minut później ponownie zrobiło się gorąco w szesnastce gospodarzy. Dośrodkowanie Wojciecha Sadloka sprawiło sporo zamieszania, a piłka odbijała się od kilku zawodników. Ostatecznie jeden z obrońców Czańca wyekspediował zagrożenie poza pole karne.

Bęben huknął i zrobiło się ciekawie

Druga połowa nie była już tak atrakcyjna dla kibiców. Obie drużyny walczyły głównie o dominację w środku pola, a defensywy skutecznie ograniczały poczynania ofensywne rywali.

Impas został przełamany w 78. minucie. Marcin Bęben otrzymał piłkę około 25 metrów od bramki i mimo krycia dwóch zawodników zdołał się obrócić. Rosły zawodnik huknął z lewej nogi, a piłka minęła interweniującego golkipera gospodarzy i zatrzepotała w siatce.

Wyrównujący gol sprawił, że obie drużyny ruszyły odważniej do przodu. W 85. minucie Patryk Pucka oddał strzał na bramkę Adameckiego, ale był on zbyt słaby, by zaskoczyć bramkarza gospodarzy. Chwilę później Adamecki popełnił ogromny błąd przy wybiciu i posłał piłkę wprost pod nogi Adriana Heroka. Pomocnik Pasjonata nie wykorzystał jednak prezentu, niecelnie zagrywając do kolegi z drużyny.

Końcówka spotkania przyniosła prawdziwą wymianę ciosów. Obie drużyny rzuciły wszystkie siły do ataku, ale żadnej nie udało się zdobyć zwycięskiej bramki. Po zaciętym widowisku sędzia zakończył spotkanie przy wyniku 1:1.

Zobacz wypowiedzi po spotkaniu:

 

LKS Czaniec – Pasjonat Dankowice 1:1 (1:0)

Bramki:
1:0 Jakub Raszka 4′
1:1 Marcin Bęben 78′

LKS Czaniec:
Adamecki – Olszewski, Hareżlak, Prus-Osowski, Raszka (Palus), Kozioł, Wiśniowski, Moiczek (Bączek), Borak, Mojeszczyk, Handy (Zacny)

Trener: Szymon Waligóra

Pasjonat Dankowice:
Kraus – Sadlok W. (Zaucha), Kasprzykowski, Sadlok M., Szary, Matuszczyk, Bęben, Wróbel (Waluś), Herok, Wójcik (Pucka), Howden (Szewczyk)

Trener: Andrzej Tomala

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Drążek
[email protected]