Bielsko-Biała

Miasto odpowiada w sprawie deweloperki. „Urzędnicy byli bezsilni, takie było prawo”

today17.07.2026 13:35

Tło
share close

Dyskusja wokół planowanej inwestycji w pobliżu Bulwarów Straceńskich trwa. Po publikacji stanowiska mieszkańców, społeczników i internetowej petycji przeciwko zabudowie tego terenu, o komentarz poprosiliśmy władze Bielska-Białej. Zastępca prezydenta Adam Ruśniak przekonuje, że miasto nie mogło odmówić wydania decyzji o warunkach zabudowy, ponieważ wynikało to z obowiązujących przepisów. Podkreśla również, że sytuację ma zmienić nowy plan ogólny miasta.

Warunki zabudowy wydano osiem lat temu

Zdaniem Adama Ruśniaka źródłem obecnych kontrowersji są przepisy, które przez lata obowiązywały w całej Polsce. Jak przypomniał na antenie Radia BIELSKO, inwestycja w rejonie Bulwarów Straceńskich opiera się na decyzji o warunkach zabudowy wydanej jeszcze w 2018 roku. – Takie niestety mieliśmy w Polsce prawo. Przez prawie dwadzieścia lat tego typu inwestycje były realizowane na podstawie warunków zabudowy tam, gdzie nie było miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Nie tylko w naszym mieście, ale w całej Polsce – powiedział zastępca prezydenta.

Jak zaznaczył, inwestor uzyskał możliwość realizacji przedsięwzięcia wiele lat temu, choć nie ma pewności, czy ostatecznie zdecyduje się na budowę. – Ta inwestycja de facto, jeżeli powstanie, bo oczywiście nie wiemy, czy inwestor ma taki zamiar, takie możliwości ma – podkreślił.

„Urzędnicy byli po prostu bezsilni”

Adam Ruśniak nie ukrywa, że w przypadku decyzji wydawanych na podstawie warunków zabudowy możliwości samorządu były bardzo ograniczone. – Do tej pory wiele inwestycji realizowanych w całej Polsce było prowadzonych na zasadzie popularnych WZ-ek, gdzie urzędnicy byli po prostu bezsilni i musieli taką decyzję wydać, jeżeli spełniała określone warunki – stwierdził.

  • cover play_arrow

    Miasto odpowiada w sprawie deweloperki. „Urzędnicy byli bezsilni, takie było prawo” Adam Kanik

Miasto: decyzji nie można było odmówić

Władze Bielska-Białej podkreślają, że decyzja o warunkach zabudowy nie ma charakteru uznaniowego. Jeżeli inwestor spełni wszystkie wymagania określone w ustawie – m.in. dotyczące tzw. dobrego sąsiedztwa, dostępu do drogi publicznej czy zgodności z przepisami – prezydent miasta ma obowiązek wydać pozytywną decyzję. Odmowa mogłaby skutkować skargą na bezczynność, a miastu groziłyby kary finansowe za każdy dzień zwłoki.

Urząd przypomina również, że prawomocna decyzja o warunkach zabudowy korzysta z ochrony prawnej. Oznacza to, że po jej uprawomocnieniu nie można jej dowolnie uchylić ani zmienić, a jeśli inwestor złoży zgodny z nią projekt budowlany, samorząd ma obowiązek wydać pozwolenie na budowę.

W ocenie władz miasta podobne spory ma ograniczyć plan ogólny, który został przyjęty przez Radę Miejską i oczekuje na wejście w życie. Po jego obowiązywaniu decyzje o warunkach zabudowy będą musiały być zgodne z ustaleniami planu. Jak zapowiadają urzędnicy, w strefach przeznaczonych pod zabudowę jednorodzinną nie będzie już możliwe lokalizowanie nowych budynków wielorodzinnych. Nowe przepisy obejmą jednak tylko wnioski złożone po wejściu planu w życie. Wcześniej wydane decyzje pozostaną ważne.

Jednocześnie Adam Ruśniak zaznaczył, że mieszkańcy często utożsamiają niezabudowaną łąkę z terenem chronionym przed inwestycjami, choć nie zawsze tak jest. – Nie zawsze jest tak, że jeżeli z okien widzimy łąkę, to oznacza, że jest to teren zielony. O przeznaczeniu terenu decydują dokumenty planistyczne. Taka łąka może być przeznaczona zarówno pod zabudowę mieszkaniową, jak i pod rekreację czy zieleń – wyjaśnił.

Plan ogólny ma zmienić zasady

Zastępca prezydenta zwrócił uwagę, że pod koniec czerwca Rada Miejska przyjęła plan ogólny miasta. Dokument ma uporządkować sposób planowania przestrzeni i ograniczyć wydawanie decyzji o warunkach zabudowy. – Plan ogólny definiuje przestrzeń miasta. Określa, gdzie będą tereny pod zabudowę, gdzie pod zieleń, rekreację czy drogi. Mam nadzieję, że o wydawaniu takich decyzji będziemy już mówić w czasie przeszłym – powiedział. Jak dodał, obecnie dokument oczekuje jeszcze na zakończenie procedury nadzorczej prowadzonej przez wojewodę.

Trzy duże inwestycje w toku

Adam Ruśniak odniósł się również do skali podobnych przedsięwzięć w Bielsku-Białej. Jak poinformował, obecnie prowadzone jest 19 postępowań dotyczących zabudowy wielorodzinnej, jednak zdecydowana większość dotyczy pojedynczych budynków. – Tylko trzy postępowania dotyczą większych zespołów, liczących więcej niż dwa budynki. Nie jest tego dużo, ale z drugiej strony mieszkania też są potrzebne – zaznaczył.

Jego zdaniem rozwój budownictwa mieszkaniowego jest istotny również z punktu widzenia przyszłości miasta. – Miasta, które obserwują duży odpływ mieszkańców, bardzo szybko zaczynają mierzyć się z problemami społecznymi. Nowi mieszkańcy są potrzebni, bo to oni współtworzą rozwój miasta i lokalną gospodarkę – podsumował.

Artykuł stanowi kolejną odsłonę debaty wokół planowanej inwestycji w sąsiedztwie Bulwarów Straceńskich. W poprzednich dniach publikowaliśmy stanowiska mieszkańców, społeczników oraz informacje o petycji przeciwko zabudowie tego terenu, którą podpisało już blisko 700 osób.  Całej rozmowy z zastępcą prezydenta Bielska-Białej Adamem Ruśniakiem odsłuchacie w zakładce Gość Radia BIELSKO.

Czytaj również:
Na Bulwarach Straceńskich ma powstać ogromne osiedle. Mieszkańcy chcą zatrzymać „betonozę”
Deweloperka w Straconce wywołuje szerszą debatę. „Miasto powinno służyć ludziom, a nie wyłącznie inwestycjom”

Autor: Zdjęcie autora Adam Kanik
[email protected]