Bielsko-Biała

Deweloperka w Straconce wywołuje szerszą debatę. „Miasto powinno służyć ludziom, a nie wyłącznie inwestycjom”

today13.07.2026 13:20

Tło
share close

Sprawa planowanej zabudowy w rejonie Bulwarów Straceńskich wywołuje kolejne reakcje. Jeden z naszych artykułów w tej sprawie obszernie skomentował Jacek Zachara ze Stowarzyszenia Olszówka. Społecznik przekonuje, że spór nie dotyczy wyłącznie jednej inwestycji, lecz sposobu planowania rozwoju Bielska-Białej. Tymczasem mieszkańcy uruchomili internetową petycję przeciwko planowanej zabudowie. Pod dokumentem podpisało się już ponad 150 osób.

Czytaj tutaj: Na Bulwarach Straceńskich ma powstać ogromne osiedle. Mieszkańcy chcą zatrzymać „betonozę”

„Nie każda wolna przestrzeń musi zostać zabudowana”

Zdaniem Jacka Zachary dyskusja o Bulwarach Straceńskich jest okazją do zadania fundamentalnego pytania o to, jak powinno rozwijać się miasto. – Miasto nie może być projektowane wyłącznie z perspektywy kolejnych inwestycji deweloperskich. Potrzebuje również przestrzeni, która pozostanie wolna od zabudowy – parków, skwerów, terenów zielonych, miejsc spotkań i otwartych przestrzeni, które pozwalają mieszkańcom po prostu żyć. To nie jest luksus, ale jedna z podstawowych potrzeb współczesnego miasta – podkreśla.

Jak zauważa, od lat obserwuje niepokojącą tendencję do zagęszczania zabudowy. – Coraz częściej o kształcie miasta decyduje to, gdzie można jeszcze postawić kolejny budynek, a nie to, czego potrzebują mieszkańcy. Tymczasem urbanistyka zawsze polegała na patrzeniu na miasto jako całość – na zachowanie równowagi między zabudową, zielenią, komunikacją i jakością życia – zaznacza.

„Planowanie nie może sprowadzać się do pojedynczych działek”

W swoim komentarzu Jacek Zachara zwraca uwagę również na zmiany, jakie zaszły w systemie planowania przestrzennego. – Dziś de facto zlikwidowano zawód urbanisty jako samodzielną funkcję w procesie planowania. W jego miejsce pojawili się specjaliści od planowania przestrzennego, ale system coraz częściej sprowadza ich rolę do analizowania pojedynczych fragmentów, zamiast tworzenia spójnej wizji rozwoju całego miasta – ocenia. Jego zdaniem właśnie dlatego coraz częściej dochodzi do sytuacji, w której kolejne inwestycje są rozpatrywane oddzielnie, bez spojrzenia na ich wpływ na całe miasto.

„Interes inwestora nie może być ważniejszy od interesu społecznego”

Społecznik uważa, że kierunek rozwoju Bielska-Białej powinien wynikać z długofalowej polityki przestrzennej, a nie wyłącznie z możliwości zagospodarowania kolejnych działek. – To prowadzi do sytuacji, w której interes inwestora staje się ważniejszy od interesu społecznego. O kierunku rozwoju miasta nie powinien decydować deweloper, lecz mieszkańcy i długofalowa polityka przestrzenna oparta na dobru wspólnym. Miasto jest wspólną przestrzenią wszystkich, a nie zbiorem działek przeznaczonych wyłącznie do maksymalizacji zysku – przekonuje.

„Najpierw wykorzystajmy istniejącą tkankę miasta”

Jednym z najważniejszych argumentów przedstawionych przez Jacka Zacharę jest sytuacja demograficzna Bielska-Białej. – Miasto od lat zmaga się z problemem wyludniania, a jednocześnie istnieją setki pustostanów, w tym mieszkań kupionych dla lokowania kapitału, czy niewykorzystanych budynków, które mogłyby zostać wyremontowane i przywrócone do życia. Zamiast w pierwszej kolejności wykorzystywać istniejącą tkankę miejską, coraz częściej sięga się po kolejne niezabudowane tereny. To rodzi pytanie, czy rzeczywiście odpowiadamy na realne potrzeby mieszkańców, czy raczej na potrzeby rynku nieruchomości – zauważa.

– Potrzebujemy planowania przestrzennego, które ponownie zacznie myśleć o mieście w perspektywie kilkudziesięciu lat, a nie jednej inwestycji. Potrzebujemy odwagi, aby powiedzieć, że nie każda wolna przestrzeń musi zostać zabudowana. Czasem największą wartością dla miasta jest właśnie to, że pozostaje wolna – jako miejsce oddechu, rekreacji i kontaktu z naturą. Miasto powinno służyć ludziom, a nie wyłącznie inwestycjom – podsumowuje.

Mieszkańcy uruchomili petycję. Jest już ponad 150 podpisów

Równolegle z pojawiającymi się kolejnymi głosami mieszkańcy sąsiadujący z planowaną inwestycją opublikowali internetową petycję. Podpisało ją już ponad 150 osób. Autorzy dokumentu podkreślają, że Bulwary Straceńskie i przylegające do nich tereny zielone są jedną z ostatnich naturalnych enklaw w tej części Bielska-Białej. Zwracają uwagę, że obszar pełni funkcję miejsca rekreacji dla mieszkańców oraz stanowi schronienie dla wielu gatunków ptaków i zwierząt.

W petycji wskazano także na możliwe skutki zabudowy, takie jak zniszczenie korytarza ekologicznego, ograniczenie bioróżnorodności, pogorszenie retencji wód opadowych, pogłębienie problemów komunikacyjnych oraz utratę cennej przestrzeni rekreacyjnej.

Apel do władz miasta

Sygnatariusze petycji domagają się odmowy wydania pozwolenia na budowę oraz rozpoczęcia prac nad miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, który przeznaczyłby ten teren wyłącznie pod zieleń urządzoną, rekreację i ochronę przyrody. Podkreślają również, że oczekują wysłuchania głosu mieszkańców i ochrony dobra wspólnego.

Autor: Zdjęcie autora Adam Kanik
[email protected]