Listeners:
Top listeners:
play_arrow
Radio BIELSKO Przeboje non-stop
play_arrow
Radio EXPRESS FM Prawdziwa Lokalna Stacja
play_arrow
Radio DISCO Zawsze w rytmie!
play_arrow
Radio MEGA Mega Przeboje!
play_arrow
Radio NUTA Same dobre nuty!
today07.05.2026 10:14 152
Choć jest bramkarzem, ma na swoim koncie zdobytą bramkę. Przez lata, mimo dużego potencjału, często musiał pogodzić się z rolą rezerwowego. Dziś jest nie tylko pewnym numerem jeden między słupkami, ale również kapitanem drużyny, mimo wciąż młodego wieku. To historia o cierpliwości, konsekwencji i ciężkiej pracy, która przyniosła efekty. Zapraszamy na rozmowę z Wiktorem Kaczorowskim, który udowadnia, że warto wierzyć w swoją szansę.
Dawid Sztwiorok: Swoje pierwsze piłkarskie kroki stawiałeś w młodzieżowych drużynach MKS-u Kolbuszowa, skąd pochodzisz oraz Stali Mielec. Kiedy jednak pojawiła się oferta z Jagielloni Białystok to zdecydowałeś się przenieść się do klubu z Podlasia. Co skłoniło cię do podjęcia takiej decyzji?
Wiktor Kaczorowski: Myślę, że na pewno menadżerowie, którzy odegrali wtedy dużą rolę. To oni pokazali mi plan na moją karierę i sposób w jaki może się ona potoczyć. Trzeba też powiedzieć, że nie udało mi się dogadać w Mielcu, bo była propozycja bodaj na cztery lata. Ale ta ścieżka, którą przedstawili mi menadżerowie i klub z Białegostoku bardziej mnie przekonała.
DS: Jaki moment wspominasz najlepiej z czasów gry w Jagielloni?
WK: Najbardziej zdobyte mistrzostwo CLJ U17 (Centralnej Ligi Juniorów do lat 17– przyp. red.) oraz treningi z Ekstraklasą w wieku szesnastu lat.

DS: W “Jadze” spędziłeś nieco ponad 3 lata, ale nigdy nie dostałeś szansy debiutu w barwach pierwszego zespołu. Czego więc zabrakło, aby tę szansę otrzymać?
WK: W tym czasie w zespole byli bardzo dobrzy bramkarze – Marian Kelemen, bardzo dobrze wspominany w Białymstoku, oraz Grzegorz Sandomierski, więc myślę, że w tamtym okresie trudno było dostać szansę, tym bardziej że nie obowiązywał jeszcze przepis o młodzieżowcu w Ekstraklasie. Co prawda były rozmowy po tych trzech latach żebym został i wtedy też ten przepis o młodzieżowcu miał zostać wprowadzony, lecz ścieżka zaproponowana przez klub nie była satysfakcjonująca.
DS: Następnie trafiłeś do drugoligowej Stali Rzeszów. W jednym z wywiadów wspominałeś, że początkowo miałeś zostać wypożyczony do Wólczanki Wólka Pełkińska, ale ostatecznie zostałeś w Stali i z marszu stałeś się podstawowym zawodnikiem tej drużyny. Czym przekonałeś do siebie sztab szkoleniowy?
WK: Zgadza się, taki był plan przedstawiony przez Stal Rzeszów i po przyjściu do klubu pierwszym krokiem miało być wypożyczenie do Wólki Pełkińskiej. Uważam jednak, że treningami, swoją postawą oraz licznymi sparingami zapracowałem na to, że Stal Rzeszów zdecydowała się na mnie postawić.
DS: Pierwszy sezon w klubie z Rzeszowa był dla ciebie i całej drużyny pełen wzlotów i upadków. Pod sam koniec wygraliście pięć z sześciu ostatnich spotkań i dzięki temu rzutem na taśmę awansowaliście do baraży. W ich finale po rzutach karnych przegraliście z derbowym rywalem – Resovią, a tobie nie udało się obronić żadnej jedenastki. Jak wspominasz tamten czas?
WK: Był to dla mnie bardzo zwariowany czas. Tak jak wspomniałeś pięć kolejek przed końcem znajdowaliśmy się w strefie spadkowej i jechaliśmy na Gryf Wejherowo. Później w szatni śmialiśmy się z tej sytuacji, bo mogliśmy wówczas spaść z ligi, a po sezonie graliśmy w barażach o awans. Na pewno fajny czas, udany pierwszy mecz barażowy w Katowicach, gdzie pokonaliśmy GKS, no i duży smutek parę dni później przegrane derby i to po rzutach karnych. Myślę, że bardzo bolało, bo zagrałem dwa dobre spotkania, ale na koniec nie obroniłem żadnej jedenastki i nie pomogłem zespołowi awansować do 1. Ligi.

DS: W kolejnych latach nadal byłeś podstawowym bramkarzem Stali i po dwóch sezonach udało wam się awansować do 1. Ligi. Na zapleczu ekstraklasy nie byłeś już jednak numerem jeden w bramce i zimą zdecydowałeś się na zmianę klubu. Co było głównym powodem, że po awansie stałeś się już tylko rezerwowym?
WK: W mojej opinii filozofia klubu – stawianie na młodych bramkarzy, młodzieżowców. Wtedy ten wiek młodzieżowca mi się skończył po awansie do 1. Ligi i wskoczył bramkarz z tym statusem. To właśnie skłoniło mnie od odejścia i powalczenia o skład gdzieś indziej. Zależało na grze w klubie, gdzie nie będzie rywalizacji młodzieżowiec – senior, tylko senior – senior i taka oferta pojawiła się z Podbeskidzia Bielsko-Biała, gdzie zdecydowałem się powalczyć o jak najwięcej minut na wiosnę.
DS: A dlaczego twój wybór padł akurat na TSP, wiedząc, że może być ciężko o regularną grę w zespole walczącym o awans do Ekstraklasy?
WK: W głównej mierze przekonał mnie do tego sam klub. Pojechałem na tydzień testów, trener był zadowolony, bardzo mnie chcieli do rywalizacji wtedy z Matveiem Igonenem, bardzo dobrym bramkarzem swoją drogą. No i to co wcześniej wspomniałem, czyli ta rywalizacja senior – senior i to, że masz równe szanse na rywalizację w bramce, a tych szans praktycznie nie było w Stali Rzeszów.

DS: Po nieudanych miesiącach spędzonych w Podbeskidziu, a następnie Hutniku Kraków, zdecydowałeś się wówczas dołączyć do ówczesnego beniaminka 2. Ligi – Rekordu Bielsko-Biała i w swoim debiucie… zdobyłeś bramkę na wagę remisu w meczu z KKS-em Kalisz. Jakie to uczucie zdobyć gola jako bramkarz?
WK: Na pewno fajne uczucie, lecz tak jak kiedyś powiedziałem po tym meczu, większą satysfakcję dla bramkarza sprawia obronienie jedenastki, niż strzelenie gola.
DS: Oprócz wyżej wspomnianego starcia z Resovią, miałeś także okazję grać w derbach Bielska-Białej w barwach Rekordu. Które z tych spotkań wzbudziły w tobie największe emocje?
WK: Myślę, że pierwsze derby Bielska wzbudziły we mnie największe emocje z tego względu, że grałem wcześniej w Podbeskidziu. Też byłem już wtedy bardziej doświadczonym zawodnikiem i wiedziałem ile ważą te derby, więc też świadomość moja była większa.
DS: Nieprzerwanie od 29. marca jesteście niepokonani w lidze i zanotowaliście od tego czasu 4 zwycięstwa i 2 remisy. Na co twoim zdaniem stać jeszcze Rekord w tym sezonie?
WK: Uważam, że na pewno stać nas na zdobycie pełnej puli w trzech ostatnich meczach.
DS: W ostatnich trzech spotkaniach miałeś także okazję nosić na ręku opaskę kapitana. Jak odnajdujesz się w tej roli?
WK: Na pewno jest to bardzo fajne uczucie zostać kapitanem drużyny. Myślę, że trochę większa odpowiedzialność, trochę więcej presji, ale sądzę, że odnajduję się całkiem dobrze w tej roli.

DS: Jakie cele stawiasz przed sobą na kolejne lata?
WK: Przede wszystkim chciałbym zagrać w 1. Lidzie. Wiadomo, że marzeniem jest gra na najwyższym szczeblu w Polsce, ale w najbliższych latach chciałbym się znaleźć na zapleczu Ekstraklasy.
DS: Na koniec zapytam, czy w kolejnym sezonie również będziemy mogli oglądać cię w bramce Rekordu?
WK: Pomidor.
Autor:
Dawid Sztwiorok
[email protected]
Copyright Radio BIELSKO