Piłka nożna

Beskid Brenna nowym liderem! „Gdyby decydował budżet – bylibyśmy na 12.-14. miejscu w tabeli”

today21.04.2026 10:01

Tło
share close

Wyniki weekendowej kolejki w skoczowskiej A-Klasie zaowocowały zmianą na pozycji lidera. Potknięcie Błękitnych Pierściec w meczu z LKS-em Kończyce Małe zostało wykorzystane przez Beskid Brenna. Podopieczni Przemysława Meissnera w ubiegłą sobotę pokonali na wyjeździe drużynę Promyka Golasowice i w efekcie zasiedli w fotelu lidera. Co o tej sytuacji sądzi szkoleniowiec zespołu?

Zmiana na fotelu lidera

Mimo że kibice lokalnego futbolu mają do wyboru szeroki wachlarz rozgrywek, to chyba w żadnej lidze sytuacja w tabeli nie elektryzuje tak bardzo, jak w skoczowskiej A-Klasie. Niemal wszędzie mamy już wyklarowaną czołówkę, albo lidera, który wyraźnie odjechał reszcie stawki. Tutaj sytuacja ma się zupełnie inaczej. W grze o mistrzostwo wciąż pozostaje połowa drużyn, a każda kolejka potrafi wywrócić wszystko do góry nogami.

Rozstrzygnięcia w miniony weekend sprawiły, że na czoło stawki wysunął się Beskid Brenna. Ich zwycięstwo z zamykającym ligową tabelę Promykiem Golasowice pozwoliło im wyprzedzić dotychczasowych liderów z Pierśćca. Błękitni na własnym terenie przegrali bowiem z LKS-em Kończyce Małe…

Reszta wyników:

Beskid Brenna na czele stawki

Szkoleniowiec Beskidu Brenna, pytany o obecne położenie zespołu w ligowej tabeli, odpowiada ze spokojem. Zauważa, że do końca sezonu czeka ich jeszcze sporo trudnych wyzwań – to one zdefiniują faktyczną siłę jego zespołu. Jednocześnie zaznacza, że w zespole panuje radość, bowiem miejsce na fotelu lidera samo w sobie determinuje takie emocje.

– Na ten moment nie ma to dla nas większego znaczenia, bo przed nami jeszcze sporo meczów — w tym spotkania z drużynami z czołówki. To one tak naprawdę pokażą, na co nas stać, dlatego podchodzimy do wszystkiego bardzo spokojnie. Z drugiej strony cieszymy się z obecnego miejsca, bo nieczęsto zdarza się być liderem A-Klasy. To dla nas na pewno sukces – mówi spokojnym tonem Przemysław Meissner – szkoleniowiec liderującego Beskidu Brenna.

Trener w rozmowie z nami, mówił także o tym, że pozycja na czele tabeli nie jest wcale dziełem przypadku – to konsekwencja ciężkiej pracy, zaangażowania i woli walki całego zespołu. – Chciałbym podkreślić, że kluczowe znaczenie mają serce i charakter tych chłopaków — to właśnie te cechy często decydują o tym, że wygrywamy poszczególne spotkania. Nie mogę też nie wspomnieć o Jakubie Krajewskim, z którym razem tworzymy sztab trenerski — ma on bardzo duży wpływ na funkcjonowanie zespołu. Do tego dochodzi kolektyw i zaangażowanie drużyny – zaznacza Meissner.

Beskid przed faworytami – jak do tego doszło?

Przemysław Meissner wskazał także drużyny, które jego zdaniem mają najwięcej argumentów oraz chęci, aby w przyszłym sezonie zasilić szeregi skoczowsko-żywieckiej Klasy Okręgowej. – Liga jest bardzo wyrównana, natomiast od dłuższego czasu widać, że najmocniej naciskają Błękitni Pierściec, Strażak Dębowiec i LKS Pruchna. To zespoły z największymi aspiracjami i myślę, że to właśnie one najmocniej będą walczyć o zwycięstwo w lidze – słyszymy.

Co w takim razie przemawia za zespołem z Brennej, skoro – jak słyszymy – są kluby o dużo większych aspiracjach i możliwościach. Co tak naprawdę sprawia, że to właśnie Beskid jest liderem skoczowskiej A-Klasy? O to również zapytaliśmy szkoleniowca…

Gdyby spojrzeć na budżety klubów w tej A-Klasie i porównać z naszymi możliwościami, to pewnie plasowalibyśmy się w okolicach 12.-14. miejsca. Natomiast nasza obecna pozycja sportowa to zasługa charakteru tych chłopaków oraz tego, że drużyna w dużej mierze oparta jest na zawodnikach z Brennej. Tworzą oni bardzo zgrany kolektyw — nie tylko na boisku, ale też poza nim. To właśnie w kluczowych momentach robi różnicę: ktoś zablokuje strzał, ktoś inny wepchnie piłkę do bramki i z tego biorą się nasze wyniki. Trzeba jasno powiedzieć, że pod względem kadrowym czy czysto sportowym nie jesteśmy zespołem z absolutnej czołówki ligi – tłumaczy nam trener.

Zobacz, co jeszcze słychać w lokalnym futbolu:

 

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]