powiat oświęcimski

Fala wsparcia dla Agnieszki z Oświęcimia. Trwa leczenie i oddolna akcja pomocy

today21.02.2026 08:44

Tło
share close

Historia mieszkanki Oświęcimia poruszyła lokalną społeczność i uruchomiła szeroką pomoc. Powstały licytacje charytatywne, a wsparcie zadeklarowały osoby prywatne, firmy i środowiska akademickie. Kobieta od miesięcy dojeżdża na leczenie do Krakowa i podkreśla, że każde nagłośnienie daje jej szansę na kontynuację terapii.

Oddolna inicjatywa i zbiórki

Pani Agnieszka od lat choruje onkologicznie. Obecnie zmaga się z rzadką chorobą hematologiczną – amyloidozą AL z zajęciem nerek. Po opisaniu jej historii w lokalnym portalu Fakty Oświęcim pojawiła się fala pomocy. Powstała grupa licytacyjna „Małe Gesty, Wielka Pomoc – Licytacje dla Agnieszki”. Do akcji dołączają przedsiębiorcy i darczyńcy z różnych części kraju.
Teraz w pomoc włączyły się także środowiska akademickie oraz sportowe. Fanty na licytacje przekazali m.in. hokeiści Unii Oświęcim i piłkarze Wisły Kraków. Przyjaciele Agnieszki zgłosili również zbiórkę publiczną do ministerstwa. Od dziś (20 lutego) możliwe jest prowadzenie zbiórki do puszek.
– Ja nawet nie wiedziałam, że mam tyle ludzi wokół siebie. Przez lata byli, ale nie sądziłam, że otworzą się aż tak. Jestem w szoku – mówi Agnieszka.
Podkreśla, że pomoc ma dla niej znaczenie nie tylko finansowe. Zwraca uwagę na mobilizację osób z otoczenia i zaangażowanie ludzi, których wcześniej nie znała.

  • cover play_arrow

    Fala wsparcia dla Agnieszki z Oświęcimia. Trwa leczenie i oddolna akcja pomocy Robert Fraś

– Odezwali się ludzie, firmy zaczęły oferować wsparcie. Powstały licytacje. Dołączyło środowisko akademickie i sportowe. To coś niewyobrażalnego dla mnie – relacjonuje.

Leczenie i plany dalszej terapii

Od września Agnieszka co tydzień dojeżdża do Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Tam otrzymuje chemioterapię. Po każdym podaniu leczenia na kilka dni wyłącza się z codziennego funkcjonowania. Taki tryb ma potrwać do początku kwietnia. Później planowane są wlewy raz w miesiącu przez co najmniej półtora roku.
– Co tydzień mam podawaną chemioterapię, która wyłącza mnie z życia na cztery lub pięć dni. Potem wracam i znowu jadę na leczenie – mówi.
Terapia ma zatrzymać rozwój choroby. Na razie, jak relacjonuje Agnieszka, udało się ograniczyć produkcję amyloidu w organizmie. Nerki nie zareagowały jeszcze na leczenie, a rokowania pozostają niepewne.
Kobieta planuje także wizytę u prof. Krzysztofa Mroziaka w Warszawie. Termin konsultacji wyznaczono na marzec.

Rzadka choroba i potrzeba nagłaśniania

Pani Agnieszka podkreśla, że zależy jej na informowaniu o amyloidozie. Jak mówi, po usłyszeniu diagnozy nie miała wiedzy o tej chorobie. Zwraca uwagę, że jest ona rzadka i mało rozpoznawalna.
– Gdy mówię lekarzowi, że mam amyloidozę, często pada pytanie, co to za choroba. Przez lata chorzy są niewidzialni – mówi.
Podkreśla, że nagłaśnianie historii pacjentów pomaga nie tylko w zbiórkach, lecz także w znalezieniu specjalistów i informacji o leczeniu.
– Internet i nagłośnienie naprawdę pomagają w znalezieniu pomocy. Dzięki ludziom dobrej woli udało mi się zdobyć kontakty i umówić wizytę u specjalisty – dodaje.
Kobieta zaznacza, że jest wdzięczna za dotychczasowe wsparcie. Jak podkreśla, mobilizacja lokalnej społeczności i osób z innych części kraju daje jej nadzieję na dalszą walkę z chorobą.

Pani Agnieszce można pomóc tutaj: https://www.siepomaga.pl/agnieszka-zak

Autor: Zdjęcie autora Robert Fraś
[email protected]