Piłka nożna

Szkoleniowiec wraca do klubu po latach. „To na pewno nie była pierwsza, ani druga szansa powrotu”

today16.06.2026 11:03

Tło
share close

Sebastian Gruszfeld już oficjalnie jest trenerem Borów Pietrzykowice. Po rozstaniu z GKS-em Radziechowy-Wieprz, szkoleniowiec bardzo szybko znalazł nowe miejsce pracy – padło na bardzo dobrze znane Pietrzykowice. Co go skłoniło do tej decyzji? Jakie cele stawia przed zespołem?

Czas na nowe wyzwanie

Jakiś czas temu informowaliśmy, że po sezonie Sebastian Gruszfeld odejdzie z GKS-u Radziechowy-Wieprz. Szkoleniowiec po 2,5-letnim okresie spędzonym w klubie zrezygnował z dalszej pracy. Minęło kilka dni… i już wszystko wiemy – w następnym sezonie poprowadzi Bory Pietrzykowice, zastępując na stanowisku Marka Makarewicza.

Dla trenera będzie to powrót w miejsce, które zna bardzo dobrze. W przeszłości miał okazję już pracować w Borach, a jak sam nam zdradził, to nie była pierwsza okazja, aby wrócić do tego klubu- tym razem jednak wszystkie okoliczności sprawiły, że w końcu do tego doszło.

To znaczy, na pewno oferta z Borów nie była pierwszą propozycją, jaką otrzymałem w czasie tych czterech lat, kiedy byłem poza klubem. To na pewno nie była ani pierwsza, ani druga szansa powrotu. Propozycje z Pietrzykowic pojawiały się regularnie. Nie chciałem odchodzić z zespołu GKS Radziechowy-Wieprz. Moją intencją było dalsza praca w tym klubie i osiąganie tam jak najlepszych wyników. Jednak tak, jak już wcześniej mówiłem, bardzo istotne są dla mnie treningi oraz satysfakcja, którą czerpię z wysokiej frekwencji na zajęciach. Tego właśnie brakowało w ostatnim okresie, szczególnie przez ostatnie trzy miesiące – zdradził nam kulis swojej decyzji.

Udany okres w Radziechowach

O odejściu z dotychczasowego klubu nie zadecydowały wyniki, a „zmęczenie materiału”. Szkoleniowiec uznał, że coś się wypaliło i to odpowiedni moment, aby obrać inną drogę. Mimo to nie ukrywa satysfakcji z pracy wykonanej przez ostatnie lata. Zapytany, o to, jak w kilku słowach można opisać jego pobyt w Radziechowach, mówi…

– Przede wszystkim pierwszym słowem, które przychodzi mi na myśl, jest progres. Spędziłem w Radziechowach dwa i pół roku, co oznacza pięć rund. Zakończona runda była najlepszą ze wszystkich. Drugą rzeczą, o której od razu myślę, jest młodzież. W tym czasie udało się wprowadzić do pierwszej drużyny liczne grono wychowanków klubu, chociażby Igora Handzlika, Oskara Biernackiego, Konrada Pindla czy Michała Knapka. W minionym sezonie spędzili na boisku wiele minut i pokazali się z bardzo dobrej strony. U każdego z nich widać wyraźny rozwój, co bardzo cieszy. Uważam, że właśnie w tym kierunku powinny zmierzać takie kluby jak GKS Radziechowy-Wieprz czy Bory Pietrzykowice – ocenia okres spędzony w GKS-ie.

Szkoleniowiec już myśli o następnym sezonie

Mimo że od czasów, gdy Sebastian Gruszfeld ostatnim razem pracował w Borach, trochę się pozmieniało, to szkoleniowiec ma bardzo dobre rozeznanie. Wszak jest to zespół, z którym na co dzień rywalizował w rozgrywkach skoczowsko-żywieckiej okręgówki. Nie ukrywa, że ma już pewne wnioski, jeśli chodzi o kadrę na następny sezon.

– W zasadzie uważnie śledziłem nie tylko zespół Borów Pietrzykowice, ale również wszystkich naszych ligowych rywali. Z tej perspektywy niewiele się dla mnie zmienia, ponieważ w większości będą to te same drużyny, z wyjątkiem beniaminków i ewentualnego spadkowicza. Mam już pewne przemyślenia i własną koncepcję dotyczącą funkcjonowania zespołu, jednak w pierwszej kolejności chciałbym omówić to z prezesem. Dopiero po takich rozmowach będzie można podejmować konkretne decyzje dotyczące przyszłości drużyny – tłumaczy.

Nie od dziś wiadomo, że często zawodnicy zmieniają klub razem z trenerem. Pytany o taką możliwość, nie ukrywa, że może się tak stać i w tym przypadku, choć zaznacza, że taki ruch może okazać się bardzo trudny do zrealizowania.

– Takie sytuacje są naturalnym elementem piłki nożnej. Nie można więc wykluczyć, że ktoś z zespołu GKS Radziechowy-Wieprz dołączy do drużyny z Pietrzykowic. Uważam jednak, że realizacja takiego ruchu byłaby bardzo trudna, zwłaszcza biorąc pod uwagę specyfikę obu klubów oraz różne uwarunkowania organizacyjne i sportowe. Najbliższe dwa–trzy tygodnie powinny dać odpowiedź na to, czy taki transfer będzie możliwy. Dopiero wtedy okaże się, czy któryś z zawodników zdecyduje się na taki krok i czy uda się go zrealizować. –wyjaśnia.

Jakie są Cele na następny sezon?

Bory Pietrzykowice miniony sezon zakończyły na ligowym podium. Drużyna szczególnie mogła się podobać jesienią, gdy bardzo długo dotrzymywała kroku liderowi z Puńcowa. Mimo udanej kampanii, z pracy w klubie zrezygnował jednak Marek Makarewicz… A z jakimi celami do kolejnego sezonu przystąpi Sebastian Gruszfeld? 

– Jeśli chodzi o cele, które pojawiały się podczas naszych dotychczasowych rozmów z prezesem, najważniejsze założenia pozostają niezmienne. Chodzi przede wszystkim o dalszy rozwój drużyny, rozwój młodych zawodników, a także budowanie stabilności zespołu i utrzymanie mocnej pozycji w tej lidze. Oczywiście ambicją klubu jest walka o jak najwyższe miejsca w każdym sezonie.  Jednocześnie nie ma presji związanej z koniecznością awansu. Z pewnością byłoby to duże osiągnięcie dla takiego klubu jak Bory Pietrzykowice, jednak najważniejsze pozostają systematyczny rozwój i stabilne funkcjonowanie drużyny – mówi nam szkoleniowiec.

Czytaj także:

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]