Bielska piłka

Pięć lat w Wapienicy dobiegło końca. Rafał Bednarek zabiera głos po odejściu

today11.07.2026 17:42

Tło
share close

Pięć lat temu trafił do Zapory Wapienica jako zawodnik. Z czasem został trenerem pierwszej drużyny, prowadził grupy młodzieżowe i pełnił funkcję koordynatora szkolenia. Teraz zamyka ważny rozdział swojej kariery i rozpoczyna nowe wyzwanie w V-ligowym GLKS-ie Wilkowice. W rozmowie z nami Rafał Bednarek podsumowuje lata spędzone w Wapienicy, opowiada o rzeczach, których nie udało się zrealizować, oraz zdradza, z jakim nastawieniem rozpoczyna pracę w nowym klubie.

Pięć lat budowania

Latem 2021 roku Rafał Bednarek pojawił się w Wapienicy jako zawodnik. Z biegiem czasu jego rola w klubie stawała się jednak coraz większa. Najpierw rozpoczął pracę z grupami młodzieżowymi, następnie objął pierwszy zespół seniorów, a ostatecznie odpowiadał również za koordynację szkolenia. Przez pięć lat stał się jedną z najważniejszych postaci Zapory.

Nic więc dziwnego, że decyzja o odejściu nie należała do łatwych.

Zawsze po takim okresie czasu ciężko jest się rozstać. Powstało dużo fajnych znajomości, miejsce stało się dobrze znane, poznałem wszystkich działających przy klubie i stworzyła się duża strefa komfortu. Odejścia nigdy nie są łatwe, ale często są potrzebne zarówno trenerowi, jak i zespołowi.

 

Przez trzy ostatnie sezony odpowiadał za wyniki pierwszej drużyny. Choć piłka seniorska najczęściej rozliczana jest wyłącznie z punktów, Bednarek od początku patrzył na swoją pracę znacznie szerzej. Chciał zbudować zespół, który będzie rozwijał się poprzez regularną pracę i odważny sposób gry.

Chciałem stworzyć zespół regularnie trenujący, gdzie frekwencja na zajęciach zachęca zawodników do pracy. Dzięki temu więcej elementów można wypracować, zawodnicy się rozwijają i mogą iść wyżej. Zespoły seniorskie ocenia się z perspektywy punktów na koniec sezonu, a my w tym aspekcie osiągaliśmy bardzo podobny pułap punktowy z lekką tendencją wzrostową. Dla mnie bardzo ważne było też to, w jaki sposób te punkty zdobywaliśmy. Staraliśmy się punktować poprzez grę piłką, co nie zawsze przynosiło efekt. Często byliśmy karceni przez rywali, ale jednocześnie rozwijało to zawodników i dawało nadzieję na lepsze wyniki w przyszłości.

Zapytany o ocenę własnej pracy odpowiada bardzo krótko.

To trzeba pytać osoby z klubu.

Nie wszystko udało się zrealizować

Choć przez trzy lata udało się wypracować określony styl funkcjonowania drużyny, sam szkoleniowiec nie ukrywa, że pozostał pewien niedosyt. Szczególnie w kwestii organizacji procesu treningowego.

Jego celem było przejście na trzy jednostki treningowe w tygodniu oraz jeszcze większe podniesienie intensywności gry. Mimo kilku prób nie udało się jednak na stałe wdrożyć tych rozwiązań.

Głównym elementem, na którym mi zależało, a którego nie udało się wprowadzić, było przejście na trzy jednostki treningowe oraz podniesienie intensywności gry z piłką podczas spotkań ligowych. Podjęliśmy wspólnie jako zespół kilka prób dołożenia kolejnej jednostki, ale ostatecznie nie przetrwało to próby czasu.

Jak przyznaje, jest jeszcze jedna rzecz, która byłaby dla niego idealnym zwieńczeniem kilkuletniej pracy.

Fajnym podsumowaniem tej trzyletniej pracy byłby awans na koniec współpracy.

Zmiana klubu oznacza dla niego początek nowego etapu. Na razie nie myśli o tym, czy kiedyś ponownie spotka się z Zaporą – całą uwagę skupia na wyzwaniu, które czeka go w Wilkowicach.

Na ten moment zamykam ten rozdział definitywnie, bo chcę zaangażować się w stu procentach na pracy w Wilkowicach. Co do przyszłości niczego nie wykluczam, ale też niczego nie zakładam. W piłce nigdy nie wiadomo, jak wszystko się potoczy.

Czas na Wilkowice

Nowym miejscem pracy Rafała Bednarka będzie GLKS Wilkowice. Klub, który w ostatnich latach stał się jednym z najmocniejszych zespołów V ligi i uchodzi za wzór stabilnego rozwoju.

To właśnie ten projekt przekonał go do podjęcia nowego wyzwania.

Wilkowice to stabilny i ciekawy projekt, który na przestrzeni ostatnich lat zrobił duży sportowy postęp. To świadczy o bardzo dobrej pracy wykonanej przez poprzedniego szkoleniowca i zarząd.

Przejmuje jednak drużynę po Krzysztofie Bąku, który przez kilkanaście lat zbudował markę GLKS-u i osiągnął z klubem historyczne sukcesy. Bednarek doskonale zdaje sobie sprawę z oczekiwań, jakie będą mu towarzyszyć.

Pamiętam, jak sześć lat temu przeprowadzałem się do Bielska-Białej i Wilkowice grały jeszcze w A-klasie. Dziś są ogranym V-ligowcem, a rezerwy występują na poziomie ligi okręgowej. Widać, że trener zostawił tutaj ogrom pracy, serca, zaangażowania i konsekwencji przez kilkanaście lat. Nie da się tego powtórzyć. Poprzeczka jest zawieszona na nieosiągalnym na ten moment poziomie, dlatego podchodzę do tego z chłodną głową.

 

Nowy szkoleniowiec nie zamierza jednak burzyć tego, co w Wilkowicach funkcjonowało do tej pory.

Wszystko zweryfikuje boisko, więc moje przekonania dotyczące sposobu gry nie mają znaczenia. Zespół do tej pory grał ofensywnie i odważnie, więc tutaj nic się nie zmieni. Szczegółowy plan zostawię jednak dla siebie i drużyny.

“Nie zmieniajcie obranego kierunku”

Choć od nowego sezonu Rafał Bednarek będzie już pracował w Wilkowicach, nie ukrywa, że z uwagą będzie śledził losy Zapory. Szczególnie zależy mu na tym, by klub nadal rozwijał się według filozofii, którą wspólnie budowano przez ostatnie lata.

Trzymam kciuki za dalszy rozwój i mam nadzieję, że nie zmienią obranego kilka lat temu kierunku prowadzenia całego klubu. Idea wprowadzania wychowanków do piłki seniorskiej jest słusznym kierunkiem i warto ją kontynuować – kończy rozmowę były już trener Zapory Wapienica.

Czytaj także:

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Drążek
[email protected]