Piłka nożna

Nie tak miał wyglądać ten sezon. „Atmosfera robi się trochę nerwowa”

today18.09.2026 14:42

Tło
share close

Soła Rajcza zaliczyła pewnego rodzaju falstart w rozgrywkach żywieckiej A-Klasy. Drużyna prowadzona przez Damiana Kaźmierczaka mimo sporych aspiracji okupuje dolne rejony ligowej tabeli. Dotychczasowe wyniki z pewnością pozostawiają sporo do życzenia, a aktualna sytuacja może nieco przypominać tę sprzed roku.

Falstart Soły

W Rajczy z pewnością nie tak wyobrażali sobie początek sezonu. Drużyna może odczuwać pewnego rodzaju „déjà vu”. Ubiegła kampania przecież także nie układała się po ich myśli. Przełom przyszedł dopiero po przerwie zimowej. Przeprowadzone transfery i powroty Damiana Salachny, Marcina Lacha oraz Daniela Lacha znacząco podniosły jakość zespołu i sprawiły, że na wiosnę Soła znów była bardzo wymagającym rywalem.

Wyniki na początku rozgrywek 2026/2027 zdecydowanie bardziej przypominają jednak te z minionej rundy jesiennej aniżeli wiosennej, co może powodować sporą frustrację.

– No tak, ten początek na pewno nie jest udany. Według mnie jesteśmy chyba największym rozczarowaniem w lidze. Liczyliśmy, że będziemy w czołówce i będziemy walczyć o czołowe lokaty, a tymczasem po pierwszych kolejkach zajmujemy przedostatnie miejsce – ocenia Damian Kaźmierczak.

„To na pewno nie pomaga”

Przyczyn takiego stanu rzeczy na pewno nie należy szukać w kadrze drużyny, a przynajmniej nie wśród nazwisk, które ją tworzą. Wszak zespół utrzymał skład sprzed roku, a dodatkowo udało się pozyskać dwie nowe twarze. Przed rozpoczęciem rozgrywek do zespołu dołączyli bowiem Patryk Teter i Damian Gołębiewski

Kłopotem jest natomiast dostępność poszczególnych zawodników. To sprawia, że Soła do spotkań przystępuje w dość skromnym składzie. Przed najbliższymi spotkaniami z pewnością nie pomoże także fakt, że dwóch podstawowych zawodników będzie pauzować. Daniel oraz Marcin Lach w ubiegłym tygodniu podczas meczu z Koszarawą Żywiec obejrzeli bowiem czerwone kartoniki.

– Niestety mamy problem, że nie zawsze możemy wystawić kompletną kadrę na mecz. Jeździmy praktycznie w dwunastu czy trzynastu zawodników, często mamy gołą jedenastkę i niewielkie możliwości do zmian. To na pewno nie pomaga – mówi nam szkoleniowiec.

„Atmosfera jest trochę nerwowa”

Po pięciu kolejkach zespół z Rajczy może pochwalić się dość skromnym, dwupunktowym dorobkiem. Taki start z pewnością jest wynikiem poniżej oczekiwań zarządu, kibiców, ale i samej drużyny. Powtarzający się scenariusz sprzed roku może frustrować. Jak mówi szkoleniowiec, w klubie da się odczuć spore rozczarowanie, które jest rezultatem ostatnich spotkań.

– Atmosfera robi się trochę nerwowa. Zawodnicy są przede wszystkim rozczarowani liczbą zdobytych punktów, bo sama nasza gra nie wygląda źle. Niestety, zdarza nam się tracić bramki po indywidualnych błędach, co bezpośrednio przekłada się na nasze wyniki i miejsce w tabeli. – zdradza nam trener.

„Chcemy trochę mentalnie odpocząć od piłki”

Przed drużyną „wolny weekend”. Z uwagi na to, iż tuż przed sezonem z rozgrywek wycofał się Metal Węgierska Górka, każda z ekip musi odhaczyć jedną pauzę. W 6. kolejce ta sytuacja dotknie właśnie Sołę. Trener nie ukrywa, że będzie to dla nich czas, który zostanie wykorzystany na odpoczynek mentalny.

– Chcemy przede wszystkim trochę mentalnie odpocząć od piłki, żeby każdy mógł się zastanowić, czy chce dalej grać i czy jest gotowy dawać z siebie wszystko. – słyszymy od szkoleniowca.

Obecna sytuacja w Rajczy może martwić. Mówimy przecież o drużynie, która w latach 2017 – 2024 nieprzerwanie występowała w „okręgówce”. Ubiegła kampania – pierwsza po spadku – została spuentowana szóstą lokatą w tabeli. 

Czytaj także:

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]