Piłka nożna

Czerwona kartka pokrzyżowała plany Smreku. Bory Pietrzykowice z ważnym zwycięstwem

today13.09.2026 20:26

Tło
share close

W niedzielę o godzinie 16:00 w skoczowsko-żywieckiej lidze okręgowej Bory Pietrzykowice podejmowały u siebie Smrek Ślemień. Spotkanie to było debiutem w roli pierwszego szkoleniowca gości dla Macieja Mrowca. Otrzymana w 15. minucie czerwona kartka mocno pokrzyżowała plany drużyny przyjezdnych. Mimo to przez większość czasu spotkanie to było bardzo wyrównane, ale ostatecznie lepsi okazali się gracze z Pietrzykowie, którzy zwyciężyli wynikiem 2:0.

Ofensywny start gości

W nowym sezonie skoczowsko-żywieckiej klasy okręgowej zarówno Bory Pietrzykowice, jak i Smrek Ślemień miały odgrywać czołowe role w lidze. Początek sezonu brutalnie zweryfikował jednak drugą z wymienionych drużyny, która po 5 rozegranych spotkaniach miała na swoim koncie ledwie 4 punkty. Ekipa z Pietrzykowic z kolei przed meczem ze Smrekiem wygrała 4 na 5 możliwych meczów i znajdowała się w samej czołówce tabeli.

Nadzieją na poprawę gry zespołu ze Ślemienia miało być przyjście do klubu Macieja Mrowca, który zastąpił na stanowisku trenera Jakuba Nosala.

Zespół ze Ślemienia od samego początku starał się narzucić wysokie tempo w tym spotkaniu i szybko wyjść na prowadzenie. W 7. minucie, po szybkiej wymianie podań z Nazariiem Melnykiem, swoją szansę miał Piotr Górny, ale jego uderzenie zostało zablokowane w ostatniej chwili przez stopera gospodarzy. 

Chwilę później techniczny strzał zza pola karnego oddał Marcel Ormaniec, lecz nieznacznie się pomylił.  

Kosztowny błąd

W 13. minucie sytuacja diametralnie odmieniła się na korzyść Borów.

Po długim prostopadłym podaniu, piłkę w kierunku bramki przyjął Damian Michalski i wygrał wyścig z jednym ze stoperów, dzięki czemu miał już przed sobą tylko bramkarza. Następnie gracz Pietrzykowic oszukał zwodem interweniującego Rafała Pępka, jednak został przez niego sfaulowany, co poskutkowało czerwoną kartką dla bramkarza gości.   

Zaraz po rzucie wolnym gospodarze mogli już prowadzić, ale po świetnym mierzonym uderzeniu Michała Motyki, piłka trafiła w słupek.  

Nieskuteczne próby z obu stron

Smrek Ślemień mimo gry w osłabieniu nie zamierzał się jednak poddawać. Po dobrej wymianie podań na połowie rywala, w polu karnym znalazł się Kacper Kubasiak. Uderzenie po bliższym słupku pomocnika gości znakomicie wybronił jednak Michał Motyka. 

Chwilę później kolejną okazję miał Smrek, a konkretnie Chavez Brito Vinicius, ale Motyka ponownie nie dał się zaskoczyć. 

W 29. minucie groźną akcję odpowiedziały Bory. Po dośrodkowaniu piłkę w polu karnym zgrywał Damian Michalski, a na zamknięciu czekał już Kacper Mrowiec, lecz w ostatniej chwili uprzedził go Jacek Łowisz. 

Kilka minut później na dalszym słupku kompletnie niekryty był Jakub Sołtysik, lecz pomocnik gospodarzy pomylił się z bliskiej odległości.  

Od tego momentu tempo spotkania zdecydowanie spadło i gra głównie toczyła się w środku pola. 

Tuż przed przerwą szczęścia z dystansu szukał jeszcze Nazarii Melnyk, ale wyraźnie się pomylił.  

Strzelona bramka uspokoiła mecz

W drugą połowę, podobnie jak w pierwszą mocnym akcentem chciał wejść Smrek.

W 49. minucie po dośrodkowaniu z bocznego sektora piłkę w polu karnym opanował Chavez Vinicius. Następnie skrzydłowy Smreka wystawił ją do niekrytego Piotra Górnego, jednak jego kolega nie wykorzystał tej znakomitej okazji.  

Dwie minuty później nieskuteczność zemściła się na drużynie przyjezdnych. Po interwencji jednego z defensorów Smreku w polu karnym, do piłki dopadł Adrian Dobija i precyzyjnym uderzeniem z bliska otworzył wynik tego spotkania.  

To trafienie gospodarzy zdecydowanie wyhamowało tempo gry w tym meczu. Bory Pietrzykowice po strzelonym golu mocno skupiały się na szczelnym zabezpieczeniu własnej bramki, co przez zdecydowaną więkoszć drugiej połowy im się udawało. 

W 69. minucie gospodarze pokusili się nawet o zdobycie drugiego gola, kiedy silny strzał z dystansu oddał Gabriel Duraj. Uderzenie to sprawiło sporo problemów Łowiszowi, ale bramkarz gości ostatecznie interweniował „na raty”.  

Narastający opór Smreku i bramka w doliczonym czasie gry

W kolejnych minutach coraz częściej przy piłce był Smrek, który wciąż liczył, że mimo gry w osłabieniu, uda się doprowadzić do wyrównania. Zawodnicy trenera Macieja Mrowca starali się dokładnie rozgrywać piłkę od własnej bramki, ale w nie byli w stanie poważniej zagrozić bramce Motyki.

Najlepszą sytuację na doprowadzenie do wyrównania gracze ze Ślemienia mieli w 85. minucie. Wówczas po świetnym prostopadłym podaniu Melnyka sytuację sam na sam miał Wiktor Szwed. Rzerwowy Smreku przegrał jednak pojedynek z Michałem Motyką, który znakomicie skrócił kąt w tej sytuacji.  

W doliczonym czasie gry zwycięstwo Borów Pietrzykowice przypieczętował Kacper Baron, który po podaniu Mateusza Zacnego uprzedził obrońcę i z bliska wpakował piłkę do siatki.  

LKS Bory Pietrzykowice – LKS Smrek Ślemień 2:0 (0:0) 

Bramki: 

1:0 Dobija (51′)

2:0 Baron (90+1)

Bory Pietrzykowice: Motyka, Biegun (46′ Baron), Sołtysik, Duraj (72′ Zacny), Dobija, Gustyński, Motyka, Pyrek, Mrowiec, Michalski (80′ Chochór), Tomaszek 

Smrek Ślemień: Pępek, Barcik, Hurov, Ormaniec (13′ Łowisz), Melnyk (80′ Kastelik), Vinicius, Górny (65′ Hotsulia), Kubasiak (75′ Szwed), Firlej, Zieliński (55′ Tishchenko), Stawowczyk 

Autor: Dawid Sztwiorok
[email protected]