Inne dyscypliny

Bez niespodzianki, chociaż było blisko…

today17.04.2026 09:00 1

Tło
share close

W 6. kolejce sezonu Bielskiej Ligi Darta obyło się bez niespodzianki. Oskar Kurysia ponownie zwyciężył, choć tym razem łatwo nie było. Wydawało się, że w wielkim finale jego passę przerwie Mateusz Nowak, tak się ostatecznie nie stało.

Lider nieobecny

Pod nieobecność lidera, rywalizacja toczyła się nie tylko o zwycięstwo w pojedynczej kolejce, ale także o miejsce na czele klasyfikacji generalnej. Już przed startem turnieju pewne było, że absencja Przemysława Laszczaka spowoduje zmiany w ligowej tabeli. Chętnych na wyprzedzenie obrońcy tytułu było sporo…

Mimo że do rywalizacji przystąpiło – jak co tydzień – aż 60 zawodników, to w wielkim finale kolejny raz zobaczyliśmy pojedynek Oskara Kurysi z Mateuszem Nowakiem. Obaj zawodnicy ponownie przebrnęli całą turniejową drabinkę i zameldowali się w decydującym spotkaniu. 

Finał znowu dla Kurysi

Takie zestawienie osobowe tego meczu nie mogło nikogo dziwić. Obaj przecież niezwykle regularnie meldują się na tym etapie rozgrywek. Dla jednego, jak i drugiego był to już czwarty finał w tym sezonie, choć dotychczasowe pojedynki kończyli w odmiennych nastrojach. Kurysia wcześniej wygrał wszystkie, w których brał udział, Nowak natomiast ze zwycięstwa mógł cieszyć się tylko raz (pokonał wtedy Przemysława Laszczaka).

Wczoraj był niezwykle blisko, aby przełamać tę serię przegranych finałów z Oskarem Kurysią. Prowadził już nawet 3:2, lecz finalnie rywal zdołał odrobić straty i ostatecznie to on sięgnął po kolejny triumf w sezonie, zakładając jednocześnie koszulkę lidera całego cyklu.

Ciekawie było także w meczu o trzecie miejsce – w nim zameldowali się dwaj nieco niespodziewani zawodnicy. Adam Bazuń i Stanisław Bogusławski, dla których wczorajszy występ był najlepszym w obecnej kampanii. W spotkaniu, którego stawką było miejsce na najniższym stopniu podium, górą okazał się Bazuń, pokonując swojego rywala 4:2. Niemniej jednak, z pewnością obaj mają powody do zadowolenia po wczorajszym występie.

Czytaj także:

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]