powiat żywiecki

Nawałnica poprzewracała żaglówki. Trwają akcje ratunkowe na jeziorach: Żywieckim i Międzybrodzkim AKTUALIZACJA

today19.07.2026 17:49 6

Tło
share close

Gwałtowna burza, która przeszła nad Beskidami, zaskoczyła żeglarzy na Jeziorze Żywieckim i Jeziorze Międzybrodzkim. Silny wiatr i wysokie fale przewracały żaglówki. Ratownicy Beskidzkiego WOPR prowadzą działania, pomagając wodniakom, którzy znaleźli się w niebezpieczeństwie. Nikomu nic – do tej pory – się nie stało.

Mnóstwo pracy mieli w ten weekend WOPR-owcy

Jak poinformował oficer prasowy Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Żywcu, kapitan Tomasz Kołodziej, strażacy otrzymali kilka zgłoszeń dotyczących przewróconych żaglówek na Jeziorze Żywieckim.

Potwierdzam, rzeczywiście było kilka zgłoszeń dotyczących przewróconych żaglówek na Jeziorze Żywieckim. Na tę chwilę nie mam informacji, aby były osoby poszkodowane lub poszukiwane. Wiem, że bardzo sprawnie zadziałał tam WOPR – przekazał naszej redakcji

Ratownicy Beskidzkiego WOPR (oddział w Żywcu), cały czas interweniują przy kolejnych zdarzeniach.

Mamy dużo przewróconych jachtów, aktualnie walczymy z kolejnym. Na tę chwilę nic nie wiemy o osobach poszkodowanych. Trzy łodzie Beskidzkiego WOPR-u pracują na Jeziorze Żywieckim, dwie kolejne na Jeziorze Międzybrodzkim. W działaniach uczestniczą również łodzie wodnego ogniwa policji, Beskidzkiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego oraz lokalnych klubów, między innymi Klubu Żeglarskiego Halny z Bielska-Białej. To bardzo intensywny czas i jesteśmy mocno obłożeni obowiązkami – relacjonował nam ratownik Beskidzkiego WOPR.

Ratownicy w akcji

Do akcji zaangażowano wszystkie dostępne siły ratownicze. Na wodzie pracują ratownicy WOPR, policjanci żeglarze. Wspólnie pomagają zabezpieczać przewrócone jednostki i udzielają pomocy ich załogom.

AKTUALIZACJA

To był jeden z najbardziej pracowitych weekendów tego sezonu dla ratowników Beskidzkiego WOPR. Od 17 do 19 lipca interweniowali aż 26 razy na Jeziorze Żywieckim i Międzybrodzkim, pomagając łącznie 61 osobom. Mimo wielu groźnych sytuacji najważniejsza informacja jest jedna – nikt nie utonął.

Najwięcej problemów sprawiła gwałtowna zmiana pogody. Silny wiatr przewracał żaglówki, spychał jachty na brzeg, a osoby pływające na deskach SUP, pontonach czy rowerkach wodnych często nie były w stanie samodzielnie wrócić do przystani.

Pierwsza poważna akcja miała miejsce już w piątek wieczorem. O godzinie 20.47 ratownicy otrzymali zgłoszenie o grupie dziesięciu osób na deskach SUP, które wraz z instruktorką utknęły na środku Jeziora Żywieckiego. Cała grupa została bezpiecznie ewakuowana.

W sobotę ratownicy interweniowali między innymi przy wywróconym jachcie żaglowym. Dwie osoby zostały zabrane na pokład łodzi WOPR i przetransportowane na brzeg. Samą jednostkę udało się postawić dzięki współpracy z funkcjonariuszami Wodnego Ogniwa Policji oraz obsługą Klubu Żeglarskiego „Halny” z Bielska-Białej. Tego samego dnia do brzegu odholowano także ponton z rozładowanymi akumulatorami oraz dwie deski SUP.

Najtrudniejsza okazała się niedziela. Do ratowników niemal równocześnie napływały zgłoszenia dotyczące użytkowników desek SUP, rowerków wodnych i innych jednostek pływających, którzy potrzebowali pomocy. Na Jeziorze Żywieckim przez cały czas pracowały trzy łodzie Beskidzkiego WOPR i siedmiu ratowników.

Jedną z najbardziej wymagających akcji była pomoc załodze jachtu żaglowego, który po zerwaniu elementów ożaglowania był znoszony przez wiatr w kierunku skalistego brzegu. Ratownicy przechwycili jednostkę i odholowali ją do bezpiecznej zatoki.

Jeszcze więcej wysiłku wymagała akcja przy wywróconym kabinowym jachcie żaglowym w rejonie Wilczego Jaru. Załogę ewakuowali wcześniej policjanci, natomiast postawienie jednostki, wypompowanie z niej wody i odholowanie do przystani zajęło około czterech godzin. W działaniach uczestniczyły trzy łodzie Beskidzkiego WOPR, funkcjonariusze Wodnego Ogniwa Policji oraz członkowie Yacht Klubu Polski Bielsko i Klubu Żeglarskiego „Halny”.

Ratownicy pomagali również przy dwóch jachtach kabinowych, które silny wiatr wepchnął na brzeg – jeden w pobliżu Ośrodka Wypoczynkowego Mega w Żywcu, drugi w rejonie Moszczanki. W obu przypadkach załogom nic się nie stało, a jednostki zostały bezpiecznie sprowadzone z powrotem na wodę lub odholowane do przystani.

Beskidzki WOPR przyznaje, że minione dni oznaczały nie tylko ogrom pracy, ale również straty w sprzęcie ratowniczym. Jednocześnie ratownicy podkreślają, że wielu interwencji można było uniknąć.

– Alerty pogodowe, śledzenie radarów opadów i map synoptycznych to podstawowe narzędzia każdego, kto wybiera się nad wodę. Korzystanie z nich pozwala odpowiednio wcześnie wrócić do brzegu i uniknąć niebezpiecznych sytuacji – apelują ratownicy.

Autor: Zdjęcie autora Izabela Janoszek
[email protected]