Bielsko-Biała

Bezdomni terroryzują okolicę. Rada Osiedla i najemcy proszą o pomoc

today19.10.2026 18:31

Tło
share close

Zanieczyszczone schody, nieprzyjemny zapach, awantury i obawy o bezpieczeństwo – na takie problemy skarżą się przedstawiciele Rady Osiedla Górne Przedmieście oraz najemcy lokali przy ul. Piotra Skargi 4 w Bielsku-Białej. Jak relacjonują, pod siedzibą rady od dłuższego czasu koczują osoby w kryzysie bezdomności. Podejmowane dotychczas interwencje nie przyniosły trwałego rozwiązania problemu.

„Pod biurem zrobili sobie koczowisko”

O pomoc w rozwiązaniu problemu zwrócił się do naszej redakcji Piotr Cecerski, przewodniczący Rady Osiedla Górne Przedmieście. W piśmie opisuje sytuację osób przebywających na tarasie przed siedzibą rady przy ul. Piotra Skargi 4. Według przedstawicieli rady osoby te zanieczyszczają otoczenie, spożywają alkohol i zachowują się wulgarnie. W piśmie mowa jest również o groźbach kierowanych wobec osób, które zwracają im uwagę. Rada wskazuje, że problem dotyczy nie tylko samej siedziby, ale też sąsiednich lokali i okolicznych mieszkańców, którzy mają być świadkami nocnych awantur.

– Rada Osiedla Górne Przedmieście zwraca się z prośbą o skuteczną interwencję wobec osób „zamieszkujących” a raczej koczujących na tarasie pod drzwiami siedziby Rady Osiedla przy ul. Piotra Skargi 4. Mężczyźni ci zanieczyszczają teren wokół, niejednokrotnie spożywając alkohol. Są wulgarni i nawet posuwają się do gróźb karalnych wobec osób zwracających im uwagę. Przedsiębiorca, który wynajmuje jeden z lokali takie właśnie otrzymał. Człowiek ten ma utrudniony dostęp do swojego lokalu, nie mówiąc o tym, że przyjęcie klientów jest niemożliwe, ze względu na panujący odór, unoszący się od tych panów, oraz ich agresywne zachowanie. Ponieważ przez swój tryb życia nabawili się chorób skórnych i pasożytów, co powoduje, że stwarzają zagrożenie dla otoczenia. Mamy informacje o posiadanym, przynajmniej przez jedną z tych osób świerzbie, oraz wszach ludzkich, a także ubraniowych. Ponadto zaobserwowaliśmy, że ten pan drapiąc się po ciele, robi to czasami ściągając spodnie, a bielizny nie nosi. Świadkami tych zachowań i jego obnażania bywają dzieci. Ponadto obok znajdują się drzwi do magazynu sklepu spożywczego, co budzi wątpliwości co do zachowania zasad higieny skoro nieraz ci panowie załatwiają się na tej rampie i schodach. Proceder koczowania przez jednego z panów trwa tak naprawdę od lat, a ostatnio dołączyli do niego kolejni zachęceni, jak myślimy, brakiem skutecznego rozwiązania problemu i bezkarnością ich „szefa”. Służby miejskie – Policja, Straż Miejska, MOPS przez lata nic nie wskórały, a cierpią na tym nie tylko bezpośrednio nasza rada osiedla, Świetlica Środowiskowa i wynajmujący, ale też okoliczni mieszkańcy, którzy są świadkami pijackich awantur po nocach, oraz coraz mniej wierzą w jakąkolwiek skuteczność służb. Skoro nie można sobie poradzić z jedną lub nawet trzema osobami zakłócającymi porządek i ład, to co dopiero gdyby pojawił się problem z jakąś groźną grupą? Liczymy, że w końcu uda się coś z tym zrobić, bo cierpliwość ludzi, którzy tracą czas i energię na pisanie, dzwonienie, mycie zanieczyszczonych posadzek i drzwi jest na wyczerpaniu – czytamy.

Jednym z najemców budynku jest pan Jakub, który prowadzi tam biuro. Jak opowiada, początkowo osoby koczujące na rampie pojawiały się głównie nocą. Sytuacja zmieniła się, gdy zaczęło ich przybywać, a na miejscu zaczęli przebywać również w ciągu dnia. – Ja tam wynajmuję biuro. Ono jest usytuowane na rampie. Dokładnie pod tym biurem zrobili sobie koczowisko – relacjonuje.

  • cover play_arrow

    Bezdomni terroryzują okolicę. Rada Osiedla i najemcy proszą o pomoc Adam Kanik

Jak dodaje, problemem są przede wszystkim zanieczyszczone schody i drzwi oraz nieprzyjemny zapach. 

Najemca mówi o groźbach

Pan Jakub twierdzi, że wielokrotnie zgłaszał problem różnym instytucjom. Przekazywał zdjęcia dokumentujące zanieczyszczenia i informował o sytuacji między innymi MOPS, Urząd Miejski, policję oraz Straż Miejską. Według jego relacji po zgłoszeniach liczba osób przebywających na miejscu w ciągu dnia zmniejszyła się. Od kilku dni – jak mówi – pozostałe osoby z tej grupy w ogóle się tam nie pojawiają. Nadal ma jednak pozostawać jeden mężczyzna, który regularnie przebywa na rampie.

Najemca opowiada również o konflikcie, do którego doszło, gdy próbował skłonić mężczyznę do opuszczenia tego miejsca. Jak twierdzi, usłyszał wówczas groźby śmierci. Mężczyzna relacjonuje, że po sugestii dzielnicowego skierował sprawę do prokuratury. Jak mówi, w chwili rozmowy, około miesiąca po zgłoszeniu, nie otrzymał jeszcze informacji o jej dalszym biegu.

Przedstawiciele rady osiedla i najemca zwracają uwagę, że sytuacja jest szczególnie trudna ze względu na obecność dzieci korzystających ze świetlicy. Pan Jakub twierdzi, że pozostający na miejscu mężczyzna zaczepiał dziewczynki w wieku około 10–12 lat siedzące na schodach przed placówką. W tym samym budynku działa świetlica środowiskowa, do której przychodzą dzieci, w tym dzieci z niepełnosprawnościami.

Oczekują trwałego rozwiązania

Jak wynika z relacji rozmówców, problem przy ul. Piotra Skargi trwa od lat, a w ostatnim czasie miał się nasilić po dołączeniu kolejnych osób. Zarówno Rada Osiedla, jak i najemca podkreślają, że zależy im na przywróceniu porządku i możliwości normalnego korzystania z budynku.

Ich zdaniem dotychczasowe interwencje nie doprowadziły do trwałego rozwiązania. Zwracają też uwagę na mieszkańców pobliskiego bloku przy ul. Czystej, którzy – według relacji najemcy – słyszą nocne awantury i zmuszeni są oglądać gorszące widoki. Wszyscy zgodnie oczekują skutecznych działań służb, a także rozwiązania, które pozwoli ograniczyć uciążliwości i zapobiec powrotowi problemu.

Autor: Zdjęcie autora Adam Kanik
[email protected]