Bielska piłka

Tylko punkt w pięciu meczach. Czy trzeba już bić na alarm?

today14.09.2026 11:26

Tło
share close

Orzeł Kozy ma za sobą bardzo trudny początek sezonu. Drużyna prowadzona przez Bartłomieja Dudziaka w pięciu ligowych spotkaniach dopisała do swojego dorobku zaledwie jeden punkt i plasuje się na dnie bielskiej A-Klasy. Szkoleniowiec zespołu zaznacza, że zdawali sobie sprawę, iż obecna kampania nie będzie dla nich łatwa. W klubie postawiono na wprowadzanie do gry wychowanków, a to zawsze wymaga czasu…

Poprzedni sezon wywołał niepokój?

W Kozach już w ubiegłym sezonie musieli nerwowo spoglądać na tabelę bielskiej A-Klasy. Po niezbyt udanej rundzie jesiennej rozpoczęła się fatalna wiosna. W pierwszych pięciu rewanżowych starciach piłkarze Orła zdobyli okrągłe zero punktów, a widmo spadku zaczęło coraz śmielej zaglądać im w oczy. 

Wówczas z prowadzenia pierwszej drużyny zrezygnował Łukasz Duźniak, a jego obowiązki przejął Bartłomiej Dudziak. Ostatecznie degradacji udało się uniknąć. Orzeł zakończył rywalizację na 12. lokacie w tabeli z dorobkiem 20 punktów.

Przełomu nie było

Kampania 2026/2027 nie okazała się jednak w żaden sposób przełomowa. Drużyna od samego początku rozgrywek ma spory kłopot z punktowaniem. Dotychczas udało im się skompletować zaledwie jedno „oczko”, które było efektem remisu z zespołem KS Bystra. Cztery pozostałe potyczki nie przyniosły żadnej zdobyczy.

– Od początku sezonu było wiadomo, że będziemy stawiać na młodych zawodników z klubu. Sytuację dodatkowo skomplikowały liczne kontuzje. W niektórych meczach nasz skład w większości stanowili juniorzy. Sama liga też pokazała, że jest wyrównana, nie ma słabych drużyn, w każdym meczu trzeba te punkty po prostu łapać. – mówi nam szkoleniowiec zespołu, Bartłomiej Dudziak.

„Miewamy dobre fragmenty”

Drobnym „pocieszeniem” może być fakt, iż w większości przypadków, Orzeł swoje spotkania przegrywał niewielką różnicą bramek, nawiązując przy tym walkę z rywalami. Na inaugurację ulegli Ligocie 1:2, niedługo później wygraną w końcówce odebrały im rezerwy Czańca, a na początku września po meczu pełnym goli, przegrali 3:5 z faworyzowanym Żarem Międzybrodzie Bialskie.

– Staram się obiektywnie patrzeć na tę sytuację i analizować każdy mecz. Miewamy dobre fragmenty gry. Ta nasza młodzież w połączeniu z kilkoma bardziej doświadczonymi zawodnikami fajnie się komponuje. Ale mamy po prostu za dużo takich przestojów w meczach. Wyłączamy się i tracimy bramki, których nie powinniśmy tracić – przyznaje szkoleniowiec.

Orzeł potrzebuje czasu

Szkoleniowiec nie ukrywa, że obecna sytuacja pierwszej drużyny wynika ze świadomej decyzji klubu, który postanowił postawić na młodzież. Już przed startem rozgrywek zdawano sobie sprawę z trudności, jakie będzie to ze sobą niosło. Nagrodą za tę cierpliwość ma być rozwój wychowanków, którzy w przyszłości będą stanowili o sile Orła.

Ta nasza trudna sytuacja wynika z przebudowy drużyny i jej odmłodzenia. Po Rekordzie, Wilkowicach oraz Czańcu jesteśmy chyba czwartą najmłodszą drużyną, jeżeli chodzi o średnią wieku. Ci chłopcy, juniorzy na razie zderzają się z rzeczywistością A-Klasy. W niektórych momentach brakuje nam doświadczenia. Ale z roku na rok, z sezonu na sezon będziemy mieli naprawdę dobry zespół. – wierzy trener.

„To była świadoma wizja klubu”

Jak mówi nam nasz rozmówca, proces „zmiany pokoleniowej”, która w ostatnim czasie dokonuje się w zespole, jest efektem realizowanego od kliku lat planu. Młodzi zawodnicy mają naturalnie zająć miejsce tych doświadczonych, którzy z różnych przyczyn kończą swoją przygodę na piłkarskiej murawie.

To była świadoma wizja klubu realizowana od kilku lat. Drużyna juniorska była konsekwentnie budowana z myślą o tym, że w przyszłości będzie stanowiła o sile zespołu seniorskiego. I właśnie teraz nadszedł ten moment, kiedy część starszych, bardziej doświadczonych zawodników z różnych powodów osobistych czy zawodowych przestała grać w piłkę. W związku z tym ich miejsce musi zająć młoda kadra. – tłumaczy nam Dudziak.

Czytaj także:

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]