Bielsko-Biała

Burza po zderzeniu pociągu z Bielska-Białej. Jest film z drugiej kamery

today04.08.2026 18:33 2

Tło
share close

Publikacja nagrania pokazująca zderzenie zderzenia pociągu InterCity Hutnik z przyczepą ciągniętą przez traktor wywołała lawinę komentarzy. Część internautów przekonywała, że na filmie nie widać czerwonego światła. Polskie Linie Kolejowe odpowiedziały, publikując zapis z drugiej kamery.

Do zdarzenia doszło w poniedziałek, 3 sierpnia, na przejeździe kolejowo-drogowym w Czarlinie w województwie pomorskim. Pociąg PKP Intercity relacji Bielsko-Biała Główna – Gdynia Główna uderzył w przyczepę ciągnika przewożącą baloty słomy. Składem podróżowało około 500 osób.

Nikomu z pasażerów nic się nie stało. Zapewniono im dalszy transport. Część z nich przesiadła się do pociągu Polregio, a pozostali kontynuowali podróż innym składem PKP Intercity.

Pierwsze nagranie wywołało spór

Na pierwszym filmie widać ciągnik z dwoma przyczepami z balotami słomy wjeżdżający bez problemu pokonujący przejazd kolejowy. Zaraz zanim na przejazd wjechał kolejny ciągnik – z takim samym ładunkiem, również na dwóch przyczepach. Widać też opadającą rogatkę oraz zwalniający i zatrzymujący się ciągnik, w taki sposób, że tył pierwszej przyczepy i przód drugiej zostają na torowisku. Po chwili uderza w nie pociąg.

Pod filmem pojawiły się komentarze sugerujące, że czerwone światło mogło nie działać, zatem wina traktorzysty nie jest oczywista. 

 

Druga kamera pokazuje czerwone światło

Aby rozwiać wszelkie wątpliwości Polskie Linie Kolejowe opublikowały nagranie z drugiej kamery. Na tym ujęciu widać migające czerwone światło, które działa jeszcze przed wjazdem ciągnika na przejazd. Jest to bezwzględny sygnał nakazujący kierowcy zatrzymanie pojazdu przed torami.

Kierowca ma usłyszeć zarzuty

Funkcjonariusze z Tczewa podali, że 67-letni mieszkaniec powiatu tczewskiego wjechał na przejazd pomimo opuszczających się rogatek. Mężczyzna miał wymagane uprawnienia, ale badanie wykazało trochę ponad pół promila alkoholu w wydychanym powietrzu. 

Jak podał TVN24, powołując się na rzeczniczkę tczewskiej policji, 67-latek został zatrzymany do wytrzeźwienia i we wtorek miał usłyszeć zarzuty. Nie podano jednak, jakie konkretnie zarzuty miały zostać mu przedstawione.

Pierwsze informacje RMF24 mówiły o maszyniście, któremu ratownicy udzielili pomocy. Później portal Tcz.pl podał, że został on przebadany przez zespół ratownictwa medycznego, ale nie wymagał pomocy medycznej. KPP w Tczewie poinformowała ostatecznie, że w zdarzeniu nikt nie odniósł obrażeń.

 

Autor: Zdjęcie autora Beata Stekla
[email protected]