powiat wadowicki

Po incydencie na basenie trzeba spuścić 2000 metrów sześciennych wody. „Ogromne koszty i ogromna praca”

today01.08.2026 15:21 1

Tło
share close

Odkryty basen w Andrychowie stracił w sobotę największą nieckę. Powodem jest zanieczyszczenie wody odchodami. W środku sezonu obiekt czeka opróżnienie z wody, dezynfekcja i ponowne napełnienie.

Zgłoszenie w samo południe

Pracownicy basenu zgłosili sytuację dziś (1 sierpnia) około południa. Wyłączenie niecki sportowej wymusiły obowiązujące procedury sanitarne. Zdarzenie wypadło w środku upałów, gdy obiekt przyciąga najwięcej osób szukających ochłody.

Dwa tygodnie i dwa tysiące metrów sześciennych

Skala prac oznacza długą przerwę w korzystaniu z głównej niecki.

– Konieczne będzie wypuszczenie wody, dezynfekcja i ponowne napełnienie. Całość potrwa około dwóch tygodni. To około 2000 metrów sześciennych wody – przekazał Adam Kłodowski z basenu kąpielowego w Andrychowie.

Dwa tysiące metrów sześciennych to równowartość dwóch milionów litrów.

Co ważne, kąpiący się nadal mogą korzystać z niecki rekreacyjnej oraz z brodzika dla dzieci.

Wiceburmistrz o kosztach i pracy

Sprawę skomentował publicznie wiceburmistrz Andrychowa Aleksander Kasperek. We wpisie oznaczył swój nastrój jako załamany.

– To, co zawsze wydawało mi się chwytliwym nagłówkiem w okresie letnim, czyli incydent kałowy na basenie, stało się faktem w naszej gminie – napisał wiceburmistrz Andrychowa.

Aleksander Kasperek wyliczył kolejne etapy działań. Gmina musi zawiadomić sanepid, spuścić wodę, przeprowadzić dezynfekcję, a następnie napełnić nieckę. Wiceburmistrz mówi o ogromnych kosztach i ogromnej pracy. Największy żal budzi w nim termin zdarzenia, czyli okres upałów.

– Pamiętajmy, że korzystając z basenu należy panować nad fizjologią – dodał Aleksander Kasperek.

Trwa sprawdzanie nagrań

Okoliczności zdarzenia pozostają w trakcie wyjaśniania. Pracownicy sprawdzają zapisy z monitoringu. Na razie nikt nie podał oficjalnie przyczyny incydentu. Nie wiadomo też, czy wobec osoby odpowiedzialnej pojawią się jakiekolwiek konsekwencje.

Autor: Zdjęcie autora Robert Fraś
[email protected]