Piłka nożna

Zabrakło kilku minut. Podbeskidzie wypuściło zwycięstwo z rąk

today27.07.2026 20:45

Tło
share close

Koniec oczekiwania! W poniedziałkowy wieczór Podbeskidzie Bielsko-Biała zainaugurowało nowy sezon. W pierwszej kolejce Betclic 1. Ligi „Górale” zmierzyli się z Miedzią Legnica. Bielszczanie długo prowadzili w tym spotkaniu, ostatecznie jednak oba zespoły podzieliły się punktami.

Podbeskidzie wróciło na zaplecze Ekstraklasy

Kibice z całej Polski długo czekali na ten weekend. Pierwsze zespoły, występujące na poziomie centralnym do gry wróciły już w piątek. Kibicom Podbeskidzia Bielsko-Biała na powrót do ligowej rywalizacji przyszło jednak czekać nieco dłużej. Pierwszy gwizdek w inauguracyjnym spotkaniu z Miedzią Legnica wybrzmiał dopiero w poniedziałek o godzinie 19.00.

Pierwsze minuty na pierwszoligowym poziomie w wykonaniu podopiecznych Marcina Włodarskiego wyglądały nieco nerwowo. Pojawiło się sporo niedokładności, lecz rywale nie zdołali wypracować sobie dogodnych sytuacji do zdobycia bramki. Uderzać próbowali Kamil Antonik i Mateusz Bochnak, ale w obu przypadkach piłka zatrzymywała się na bloku defensywnym „Górali”

Po niemrawym początku, zaczęło się robić ciekawie

Po niemrawym pierwszym kwadransie, piłkarze Podbeskidzia przenieśli ciężar gry na połowę rywala. Bardzo aktywni pod polem karnym rywala byli Oskar Tomczyk i Wojciech Słomka – obaj próbowali zagrozić bramkarzowi gospodarzy. Ten pierwszy nie znalazł jednak drogi do bramki, strzał drugiego obronił natomiast Dmytro Sydorenko – golkiper znany w Bielsku-Białej z pobytu w Rekordzie.

Ciekawie było także chwilę póżniej, gdy w 21. minucie po odbitym uderzeniu Wojciecha Słomki piłka trafiła do Lucjana Klisiewicza – ten zgrał wprost pod nogi Oskara Tomczyka… napastnikowi Podbeskidzia zabrakło jednak precyzji. Nieco wcześniej uderzał także Marcin Biernat – z podobnym skutkiem.

Najpierw skutecznie Forenc, potem Urynowicz

Później gra ponownie przeniosła się na połowę Bielszczan. Kilkukrotnie interweniować musiał Konrad Forenc, który najpierw obronił trudny strzał „po koźle” autorstwa Zvonimira Petrovica. W 30. minucie zaskoczyć bezpośrednio z rzutu wolnego próbował go Jakub Serafin – golkiper Podbeskidzia ponownie był jednak na posterunku.

W 34. minucie gry po jednym z wrzutów za lini bocznej Oskar Tomczyk posłał piłkę w pole karne, a ta płaską parabolą poszybowała wprost na głowę Marcina Urynowicza. Pomocnik „Górali” nie zmarnował wypracowanej okazji i skierował futbolówkę do siatki rywala, otwierając tym samym licznik strzelecki drużyny w nowym sezonie. 

Szczelna defensywa „Górali”

W pierwszej połowie więcej goli już nie oglądaliśmy, sytuacji podbramkowych również nie było zbyt wiele, a w końcu sędzia zaprosił oba zespoły do szatni. Pierwsze minuty po zmianie stron także nie przyniosły zbyt wiele emocji. Pojedyncze rajdy Oskara Tomczyka czy Maksymiliana Sitka nie przyniosły zbyt wielu rezultatów. Pod bramką Forenca, także próżno było szukać sytuacji, z gatunku stuprocentowych.

Wraz z upływem kolejnych minut można było zaobserwować rosnącą przewagę miejscowych. To jednak stworzyło przestrzeń do kontrakatów, z czego podopieczni Marcina Włodarskiego skrzętnie korzystali. W 65. minucie gry Lucjan Klisiewicz znalazł się w polu karnym, lecz ostatecznie przegrał pojedynek z bramkarzem.

To nie była ostatnia próba napastnika – w ciągu następnych kilkudziesięciu sekund uderzał jeszcze dwa razy. Najpierw jego uderzenie głową minęło poprzeczkę, a później próbował zaskoczyć Dmytro Sydorenkę uderzeniem z połowy boiska… do szczęścia nie brakło wiele. Ostatecznie ex-bramkarz Rekordu uchronił swoją drużynę przed startą gola.

Chwile grozy pod bramką Podbeskidzia

Kolejne minuty przyniosły kolejne dogodne sytuacje, z tym, że tym razem pod drugą bramką. Konrad Forenc ponownie jednak ze swoich zadań wywiązywal się znakomicie. W 75. minucie Asier Cordoba popisał się świetnym strzałem zza „szesnastki” – skuteczni bronił jednak kapitan Podbeskidzia.

To nie był koniec zagrożenia. W 82 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego bardzo groźny strzał z woleja oddał Mateusz Grudziński, piłka odbiła się od Kacpra Gacha i przeleciała nad poprzeczką. Gdy wydawało się, że korzysny wynik uda się dowieźć do końca, do wyrównania strzałem z dystansu doprowadził Myroslav Mazur. Piłka po jego uderzeniu pechowo odbiła się od Yauhenia Shykauki i ostatecznie wpadła do siatki.

Miedź Legnica 1:1 (0:1) Podbeskidzie Bielsko-Biała

Podbeskidzie Bielsko-Biała

Trener: Marcin Włodarski

Forenc, Sochań, Biernat, Gach, Sewerzyński (79′ Smoliński), Urynowicz(72’Shykauka), Słomka (64′ Takac), Kolanko (64′  Hirosawa), Sitek, Tomczyk (72′ Iwańczyk), Klisiewicz

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]