Listeners:
Top listeners:
play_arrow
Radio BIELSKO Przeboje non-stop
play_arrow
Radio EXPRESS FM Prawdziwa Lokalna Stacja
play_arrow
Radio DISCO Zawsze w rytmie!
play_arrow
Radio MEGA Mega Przeboje!
play_arrow
Radio NUTA Same dobre nuty!
Ubiegłotygodniowy Temat Tygodnia Radia BIELSKO poświęcony był przyszłości terenów zielonych w mieście. Jak się okazuje dyskusja wcale się nie zakończyła wraz z ostatnim artykułem i wizytą gości w studiu. Wręcz przeciwnie – po radiowych rozmowach przeniosła się do mediów społecznościowych, gdzie doszło do obszernej wymiany argumentów pomiędzy mieszkańcem Lipnika i społecznikiem Piotrem Bienieckim a zastępcą prezydenta Bielska-Białej Przemysławem Kamińskim. Choć punktem wyjścia był teren w Lipniku, dziś coraz wyraźniej widać, że spór dotyczy znacznie szerszego pytania: jak ma rozwijać się Bielsko-Biała w kolejnych dekadach i gdzie przebiega granica pomiędzy potrzebną zabudową a ochroną zieleni.
Podczas radiowej debaty Piotr Bieniecki podkreślał, że sprawa nie dotyczy wyłącznie jednego terenu. – Problem dotyczy nie tylko samego Lipnika, ale także na przykład terenów zieleni miejskiej, okolic Doliny Gościnnej w Kamienicy, terenów w pobliżu Osiedla Karpackiego, Beskidzkiego, Złotych Łanów, terenów pod Dębowcem, a także na przykład Sarniego Stoku – mówił na antenie.
Zdaniem części mieszkańców miasto od lat traktuje niezabudowane grunty przede wszystkim jako potencjalne rezerwy inwestycyjne, podczas gdy ich zdaniem powinny one pełnić funkcję ogólnodostępnych terenów rekreacyjnych i przyrodniczych. – Nie chcemy zabudowy tych terenów. Chcemy, żeby te tereny służyły wszystkim, a nie służyły tylko do generacji zysku – argumentował Bieniecki. W jego ocenie Lipnik stał się symbolem szerszego problemu, który dotyczy wielu części miasta.
Podobne stanowisko przedstawiła Agnieszka Łyczko z Fundacji Myślikrólik i Stowarzyszenia Atmosfera. Zwracała uwagę, że w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat zabudowa mieszkaniowa zajęła znaczną część dawnych terenów rolnych i łąkowych. – To są już tak naprawdę ostatnie enklawy dla dzikich zwierząt – mówiła.
play_arrow
Nie chodzi już o Lipnik. Spór o tereny zielone przeradza się w debatę o przyszłości Bielska-Białej Adam Kanik
Jak podkreślała, mieszkańcy coraz częściej spotykają w mieście sarny, lisy, borsuki czy dziki właśnie dlatego, że naturalne tereny, z których korzystały zwierzęta, są stopniowo ograniczane. Agnieszka Łyczko wskazywała również na znaczenie zieleni w kontekście zmian klimatu, retencji wody i przeciwdziałania zjawisku miejskich wysp ciepła. – Teraz mieszkańcy krzyczą: zostawcie nam ostatnie enklawy zieleni. Za 15–20 lat będą tworzyć zielone dachy, bo brakuje nam zieleni w mieście – przekonywała.
Dzień później do sprawy odniósł się na antenie Radia BIELSKO zastępca prezydenta miasta Przemysław Kamiński. Jego stanowisko znacząco różni się od narracji prezentowanej przez społeczników. Przemysław Kamiński przypominał, że tereny będące przedmiotem sporu zostały przeznaczone pod zabudowę w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego już blisko dwie dekady temu. – W Lipniku obowiązuje plan zagospodarowania przestrzennego od 2007 roku, a w Kamienicy od 2009 roku. Jeden i drugi teren stanowi teren inwestycyjny gminy, czyli innymi słowy są to środki finansowe mieszkańców – podkreślał.
Według władz miasta nie można mówić o nagłej zmianie przeznaczenia tych gruntów, ponieważ od wielu lat funkcjonują one w dokumentach planistycznych jako obszary przeznaczone do rozwoju zabudowy mieszkaniowej. Jego zdaniem obowiązujący plan już dziś stanowi kompromis pomiędzy ochroną zieleni a potrzebami rozwojowymi miasta. – Myślę, że nazywanie terenu, który ma trawę i samosiejki terenami zielonymi, jest dość dużym nadużyciem – mówił Przemysław Kamiński.
Zwracał przy tym uwagę, że sam fakt, iż teren ma dziś charakter zielony, nie oznacza jeszcze, że jest on obszarem chronionym w sensie planistycznym. Podkreślał również, że spór nie dotyczy likwidacji zieleni, lecz zmiany przeznaczenia części terenu. – To nie będzie sprzedaż jakaś hurtowa, nie będzie pewnie jakiegoś tam żadnego dominującego dewelopera. Natomiast wiadomo, jest przyzwyczajenie pewnego rodzaju (…) łąka zarosła głównie orzechami i tam na orzechy mieszkańcy sobie chodzą i jeszcze tam grasują dziki – dodawał.
play_arrow
Nie chodzi już o Lipnik. Spór o tereny zielone przeradza się w debatę o przyszłości Bielska-Białej Adam Kanik
Całe rozmowy odsłuchacie w zakładce Gość Radia BIELSKO.
Po emisji audycji Piotr Bieniecki odniósł się do niej w mediach społecznościowych, zarzucając władzom miasta unikanie zasadniczej dyskusji o przyszłości terenów zielonych. – Niestety znów miasto nabrało wody w usta. Zamiast rzeczowych odpowiedzi o enklawy zieleni i debatę o nich, mamy skupianie się na nieistotnych szczegółach – napisał.
Społecznik przekonywał, że mieszkańcy oczekują rozmowy nie tylko o konkretnym terenie w Lipniku, ale o całej polityce przestrzennej miasta. W swoich wpisach zwrócił się bezpośrednio do Przemysława Kamińskiego i prezydenta Jarosława Klimaszewskiego, pytając o możliwość przeprowadzenia debaty publicznej poświęconej przyszłości miejskich terenów zielonych.
Do dyskusji włączył się zastępca prezydenta, który odniósł się m.in. do konkretnego terenu w Lipniku. – Obowiązujący plan już dziś zachowuje znaczącą część terenu jako zieleń, a jednocześnie przeznacza pozostałą część pod zabudowę jednorodzinną – argumentował. Bieniecki odpowiadał, że nawet jeśli sam potok i jego bezpośrednie otoczenie pozostaną niezabudowane, charakter całego obszaru po realizacji inwestycji zmieni się diametralnie.

Piotr Bieniecki zwrócił uwagę, że dzisiaj inaczej wygląda np. demografia, niż wtedy, gdy tereny przeznaczane były pod zabudowę. Przypominał, że samo miasto podczas prac nad Planem Ogólnym zwracało uwagę na zmniejszającą się liczbę mieszkańców oraz konieczność ograniczania nadmiernego rozlewania się zabudowy. – Sytuacja demograficzna i mieszkaniowa jest zupełnie inna niż ta sprzed 20 lat. Upieranie się przy decyzjach z tamtego czasu jest szkodliwe i pozbawione sensu – napisał. W jego ocenie większy nacisk powinien zostać położony na wykorzystanie terenów poprzemysłowych i istniejących zasobów mieszkaniowych, a nie na zabudowę kolejnych niezagospodarowanych przestrzeni.

Przemysław Kamiński nie zgodził się jednak z takim podejściem. Podkreślił, że planowanie przestrzenne z natury ma charakter wieloletni, a jego podstawą musi być stabilność. – Jeżeli uznamy, że sam upływ czasu jest wystarczającym powodem do kwestionowania obowiązujących planów, to trudno będzie mówić o jakiejkolwiek stabilności polityki przestrzennej – argumentował.
Zastępca prezydenta zwraca uwagę, że obowiązkiem samorządu jest godzenie często sprzecznych oczekiwań mieszkańców. – Gdyby zapytać mieszkańców, czy chcą więcej zieleni, większość zapewne odpowie twierdząco. Gdyby zapytać, czy chcą nowych mieszkań dla młodych rodzin, odpowiedź prawdopodobnie byłaby podobna – zauważył. To argument, któremu trudno odmówić logiki. Miasto musi bowiem równocześnie odpowiadać na potrzeby związane zarówno z ochroną środowiska, jak i rozwojem mieszkalnictwa czy finansami samorządu.
Równie ważnym tematem okazała się kwestia konsultacji społecznych związanych z przygotowaniem Planu Ogólnego. Piotr Bieniecki przekonuje, że mieszkańcy korzystali z możliwości składania uwag i wniosków, jednak nie widzą ich odzwierciedlenia w przygotowywanych dokumentach. – Mieszkańcy skorzystali z możliwości, ale co się stało z wnioskami? – pytał w mediach społecznościowych.
Przemysław Kamiński odpowiadał, że konsultacje społeczne nie oznaczają automatycznego uwzględniania wszystkich zgłoszonych postulatów. – Rolą konsultacji jest zebranie opinii mieszkańców. Rolą władz miasta, urbanistów i projektantów planów jest natomiast wyważenie często sprzecznych interesów oraz ocena skutków proponowanych zmian dla całego miasta – podkreślał.
W pewnym momencie dyskusja zeszła również na temat referendum. Piotr Bieniecki sugerował, że mieszkańcy mogliby wypowiedzieć się w sprawie kierunku polityki przestrzennej miasta. W odpowiedzi Przemysław Kamiński przypomniał, że za podejmowanie takich decyzji odpowiadają wybrani przez mieszkańców radni i władze samorządowe. – Po to wybieramy radnych, zatrudniamy urbanistów i prowadzimy wieloletnie procedury planistyczne, aby decyzje były podejmowane w oparciu o wiedzę, analizy i spójną wizję rozwoju miasta – argumentował.

Jedno wydaje się pewne – sprawa dawno przestała dotyczyć wyłącznie jednej działki w Lipniku. Z jednej strony stoją mieszkańcy i organizacje społeczne przekonujące, że miasto powinno zdecydowanie mocniej chronić ostatnie niezabudowane enklawy zieleni, zwłaszcza w obliczu zmian klimatu i malejącej liczby mieszkańców. Z drugiej strony są przedstawiciele samorządu, którzy wskazują na konieczność zachowania ciągłości polityki przestrzennej, respektowania obowiązujących planów i prowadzenia rozwoju miasta w perspektywie wielu dekad. Nie sposób też odmówić argumentu, że na środkach ze sprzedaży gruntów w pewnym sensie skorzystają mieszkańcy. Co ciekawe, obie strony zgadzają się przynajmniej w jednym punkcie – potrzebny jest dialog.
Autor:
Adam Kanik
[email protected]
Codziennie od poniedziałku do piątku od 5:30 do 10.
close
Copyright Radio BIELSKO