Bielska piłka

Szaleństwo w Pisarzowicach! Rzuty karne wyłoniły finalistę

today17.06.2026 20:25

Tło
share close

Za nami półfinał baraży o awans do bielsko-tyskiej okręgówki. Pionier Pisarzowice na własnym terenie mierzył się z Żarem Międzybrodzie Bialskie. Mecz bardzo pechowo rozpoczął się dla ekipy gospodarzy. Już w drugiej minucie boisko z powodu kontuzji opuścić musiał najlepszy strzelec zespołu, Michał Strzeżoń. Po 90 minutach walki wciąż panował bezbramkowy remis, więc sędzia zarządził serię jedenastek – w niej skuteczniejsi okazali się goście.

Najważniejszy mecz sezonu

Kilka chwil po godzinie 18.00 w Pisarzowicach rozpoczął się długo wyczekiwany mecz. Odkąd oba zespoły zdały sobie sprawę, że tytuł mistrzowski powędruje w ręce Iskry Rybarzowice, cel był tylko jeden – baraże. Dziś na boisku Pioniera zobaczyliśmy pierwszy akt barażowej  rywalizacji.

Spotkanie bardzo pechowo rozpoczęło się dla miejscowych. Michał Strzeżoń – najlepszy strzelec zespołu, na boisku spędził zaledwie kilkadziesiąt sekund. Już w drugiej minucie gry, podczas jednej z akcji, gdy oddawał strzał na bramkę, doznał kontuzji kolana. W efekcie snajper bardzo szybko opuścił plac gry. 

Kilka sytuacji, ale goli brak…

Od samego początku meczu, na boisku dało się zauważyć, że gra toczy się o bardzo wysoką stawkę. Sytuacji podbramkowych było, jak na lekarstwo. Mimo wszystko spotkanie mogło się podobać. Pierwszą ciekawszą okazję zobaczyliśmy w 8. minicie gry, gdy faulowany chwilę wcześniej przed polem karnym Jakub Waluś podszedł do stojącej piłki. Jego uderzenie było blisko celu, jednak opadająca futbolówka jedynie otarła się o poprzeczkę.

W kolejnych minutach jeśli już oglądaliśmy jakieś uderzenia, to raczej zza pola karnego. Strzał oddawał m.in. Piotr Gacek, ale niecelnie. Po drugiej stronie boiska zagrozić Pawłowi Surwiłło próbował natomiast Alves Do Amaral Daniel – skutecznie interweniował jednak golkiper.

Sporo walki, ale sytuacji niewiele

W pierwszej odsłonie zobaczyliśmy jeszcze kilka sytuacji, jednak z pewnością nie należały one do tych z gatunku „stuprocentowych”. Podobnie obraz gry wyglądał zresztą po zmianie stron. Było dużo walki, ale niewiele konkretów, choć zaczęło się obiecująco…

Już w 48. minucie spotkania świetną piłkę z głębi pola dostał wprowadzony za kontuzjowanego Michała Strzeżonia – Dariusz Kubiczek. Napastnik zdołał oddać strzał w sytuacji sam na sam, ale skutecznie powstrzymał go wychodzący z bramki Mateusz Kliś.

Poza tym gra raczej toczyła się w środku pola, a oba zespoły co jakiś czas próbowały zaskoczyć rywala długim podaniem, bądź uderzeniem z dystansu. Szybsze bicie serca kibicom zapewniła dopiero końcówka meczu. Najpierw w kapitalnej sytuacji znalazł się Jakub Waluś. Król strzelców obecnego sezonu trafił jednak w słupek…

Finalistę wyłoniły karne

Chwilę później kapitalną okazję pod drugą bramką wykreował Piotr Gacek, który po świetnym rajdzie lewą stroną boiska dograł piłkę wzdłuż linii bramkowej, gdyby tylko ktoś do niej dopadł… no właśnie – „gdyby”. Żaden z nabiegających zawodników Pioniera nie sięgnął  futbolówki. Ostatecznie do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była seria rzutów karnych.

W trakcie konkursu rzutów karnych sytuacja zmieniała się bardzo dynamicznie. Pod koniec piątej serii wydawało się, że zwycięstwo jest na wyciągnięcie ręki gospodarzy. „Piłkę meczową” na jedenastym metrze ustawił Michał Pękala – nie trafił. Żar finalnie zdołał odwrócić losy rywalizacji – potem rozpoczęło się szaleństwo… W sobotę – w finale baraży – Żar Międzybrodzie Bialskie zmierzy się z Wialamowiczanką Wilamowice.

Zobaczcie sami, co działo się po ostatnim rzucie karnym:

 

Dziś półfinałowe spotkanie odbyło się także w Wilamowicach:

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]