Listeners:
Top listeners:
play_arrow
Radio BIELSKO Przeboje non-stop
play_arrow
Radio EXPRESS FM Prawdziwa Lokalna Stacja
play_arrow
Radio DISCO Zawsze w rytmie!
play_arrow
Radio MEGA Mega Przeboje!
play_arrow
Radio NUTA Same dobre nuty!
Na ten mecz kibice Podbeskidzia Bielsko-Biała czekali od miesięcy. Górale przystąpili dziś do rywalizacji w półfinale baraży o awans na zapecze Ekstraklasy. Mecz rozpoczął się fatalnie… później było już tylko lepiej. Dublet Marcina Urynowicza zapewnił Bielszczanom awans do finału !
Kilka chwil po godzinie 13.00 rozpoczęło się długo wyczekiwane. Pierwszą groźną okazję przyjezdnych oglądaliśmy już po upływie kilkunastu sekund. Piłkę z bocznego sektora dogrywał Adam Ciućka, strzelał Simon Schierack. Interwencja Konrada Forenca spowodowała, że goście rozpoczęli grę z narożnika boiska.
Dośrodkowanie Wrocławian przyniosło zamierzony efekt. Futbolówka powędrowała wprost do niepilnowanego Michała Milewskiego, pierwszy strzał obronił jeszcze Forenc, przy drugim był już bez szans. Tym sposobem już po niespełna dwóch minutach, piłkarze Śląska objęli prowadzenie.
To nie był koniec problemów Bielszczan, już chwilę później po zderzeniu z jednym z rywali, poważnie ucierpiał Marcin Biernat. Defensor długo nie podnosił się z murawy, a finalnie opuścił plac gry na noszach. W jego miejsce pojawił się Jan Majsterek. Taki początek najważniejszego meczu sezonu z pewnością nie napawał optymizmem.
Kolejne minuty nie przyniosły zbyt wielu dogodnych sytuacji. Było sporo walki, rywalizacji na pograniczu przepisów… a także pełno niedokładności i błędów – głównie w poczynaniach gospodarzy. Nieco nadziei dała sytuacja Podbeskidzia z 19. minuty. Górale spróbowali zaskoczyć rywali wypracowanym wcześniej rozegraniem stałego fragmentu, ale uderzenie Mateusza Kizymy zostało zablokowane.
To jednak zapoczątkowało nieco lepszy okres gry miejscowych. W następnych minutach zobaczyliśmy, chociażby uderzenia Oskara Tomczyka, czy Marcina Urynowicza, wynik pozostawał jednak niezmienny. Groźnie w 27. minucie zrobiło się jeszcze raz – tym razem po uderzeniu Kizymy. Później ponownie gra przeniosła się pod drugie pole karne. Chwilę przed upływem 30. minuty spotkania interweniować musiał Konrad Forenc. Golkiper poradził sobie jednak ze strzałem po krótkim słupku, oddanym przez Wiktora Niewiarowskiego.
Serca kibiców Podbeskidzia zabiły nieco szybciej w 36. minucie, wówczas Lucjan Klisiewicz ruszył w kierunku posłanej na wolne pole futbolówki. Z drugiej strony nabiegał za to golkiper przyjezdnych, który ostatecznie przegrał wyścig o piłkę i zdaniem arbitra faulował napastnika. Miejsce przewinienia sprawiło jednak, że Hubert Śliczniak obejrzał jedynie żółty kartonik.
W ostatniej fazie pierwszej połowy oba zespoły miały jeszcze okazje, aby zmienić panujący rezultat, ale nie przyniosło to zamierzonego efektu. W 43. minucie bliski szczęścia po strzale głową był Oskar Tomczyk, ale jego uderzenie pewnie złapał bramkarz. Z kolei już w doliczonym czasie gry, Górali uratował słupek, po strzale Adama Ciućki. Najbliżej gola było jednak tuż przed ostatnim gwizdkiem arbitra. W polu karnym Śląska powstało ogromne zamieszanie, gospodarze oddawali strzały na bramkę, ale bili głową w mur. Raz zatrzymywał ich blok defensywny, innym razem bramkarz. Niewiele później sędzia zaprosił drużyny do szatni.
Nieco zmartwione miny kibiców zebranych na trybunach Stadionu Miejskiego, rozchmurzyły się już w 50. minucie. Lucjan Klisiewicz opanował piłkę w polu karny, a następnie przytomnie zagrał ją do niepilnowanego Marcina Urynowicza. Pomocnik Podbeskidzia z ogromnym spokojem, precyzyjnie wykończył tę akcję.
To trafienie napędziło zespół z Bielska-Białej, który odtąd coraz bardziej ochoczo próbował forsować defensywę rywala. Mimo to nie brakowało odpowiedzi ze strony gości. W 55. minucie piłarze Śląska zdołali wypracować sobie sytuacje strzelecką. Uderzał wprowadzony kilka chwil wcześniej Oskar Gerstenstein, lecz pewnie piłkę obronił Konrad Forenc.
Pięć minut później przed świetną okazję stanął Lucjan Klisiewicz. Zawodnik Podbeskidzia otrzymał piłkę na wolne pole, po czym oddał strzał w kierunku bramki. Skończyło się jedynie rzutem rożnym. To nie było jego ostatnie słowo w tym meczu, w kolejnych minutach jeszcze kilkukrotnie próbował zagrozić golkiperowi przyjezdnych.
Odkąd gospodarze doprowadzili do wyrównania, gra toczyła się niemal wyłącznie na połowie rezerw Śląska. Ofensywnie nastawiony zespół prowadzony przez Marcina Włodarskiego wyraźnia przeważał na murawie, ale niewiele z tego wynikało. Na tabelicy świetlnej wciąż widaniał wynik 1:1.
W 74. minucie znów niezwykle bliski, aby wprawić trybuny w ekstazę był Lucjan Klisiewicz. który oddał strzał, lecz ostatecznie futbolówka odbita została przez jednego z obrońców. Kilka chwil później niczego nie brakło już jednak Marcinowi Urynowiczowi. W 77. minucie Górale za sprawą jego trafienia wysunęli się na prowadzenie, puentując tym samym świetny fragment spotkania, w trakcie którego wyglądali zdecydowanie lepiej od przeciwników w zielonych strojach.
Od tego momentu – co nie powinno dziwić – to Śląsk przejął inicjatywę i konsekwentnie starał się zagrozić bramce strzeżonej przez Konrada Forenca. Dla przyjezdnych czas mijał w mgnieniu oka, dla Bielszczan wręcz przeciwnie, zwłaszcza, że momentami w ich polu karnym robiło się niebezpiecznie.
Mimo nerwowej końcówki, piłkarzom Podbeskidzia udało się dociągnąć prowadzenie do samego końca. W końcu wybrzmiał ostatni gwizdek arbitra. Górale zagrają w finale baraży o awans do Betclic 1. Ligi.
Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:1 (0:1) Śląsk Wrocław II
Podbeskidzie Bielsko-Biała
Trener: Marcin Włodarski
Forenc – Sochań, Biernat (9′ Majsterek), Kizyma, Sitek, Urynowicz (80′ Takac), Kolanko (80′ Ściuk), Gach, Tomczyk (64′ Martosz), Klisiewicz (80′ Górski) , Słomka
Autor:
Mikołaj Lorenz
[email protected]
Copyright Radio BIELSKO