Listeners:
Top listeners:
play_arrow
Radio BIELSKO Przeboje non-stop
play_arrow
Radio EXPRESS FM Prawdziwa Lokalna Stacja
play_arrow
Radio DISCO Zawsze w rytmie!
play_arrow
Radio MEGA Mega Przeboje!
play_arrow
Radio NUTA Same dobre nuty!
Rekord Bielsko-Biała jest blisko utrzymania w II lidze, ale Janusz Szymura nie chce jeszcze mówić o wykonaniu zadania. W pierwszej części rozmowy prezes Rekordu opowiada o wiośnie pod wodzą Piotra Tworka, możliwym przedłużeniu współpracy z trenerem, planach kadrowych, sytuacji Daniela Świderskiego, bardzo dobrej rundzie Wiktora Kaczorowskiego, ciężkiej kontuzji Wojciecha Łaskiego oraz futsalowej walce o medal. Pada też mocna informacja dla kibiców: do Bielska-Białej może wrócić była, duża gwiazda.
Panie Prezesie, zacznijmy od piłki nożnej. Rekord jest bardzo blisko realizacji podstawowego celu, czyli utrzymania w II lidze. Czeka Was trzeci sezon na tym poziomie. Można już chyba gratulować?
Z gratulacjami może jeszcze zaczekajmy… Matematycznie jeszcze tego utrzymania nie ma, a człowiek różne rzeczy w piłce widział. Widziałem, jak czasami traciliśmy bramki w ostatniej sekundzie, tak jak w zeszłym roku medal w Ekstraklasie Futsalu. Dlatego dopóki piłka w grze, zachowałbym ostrożność.
Za Rekordem jednak bardzo przyzwoita wiosna. Wygrzebaliście się ze strefy spadkowej, punktujecie na poziomie środka tabeli. Można już stwierdzić, że decyzja o zatrudnieniu Piotra Tworka była dobra?
Myślę, że tak. Trenerów zespołów na poziomie centralnym ocenia się przede wszystkim przez pryzmat wyniku sportowego. I w tej kategorii trzeba byłoby oceniać jego pracę pozytywnie.
Cieszę się też, że trener dogadał się z dotychczasowym sztabem, który wcześniej współpracował z Darkiem Ruckim. Nie chciałem robić tutaj rewolucji. Czasami przychodzi trener i od razu ma różne wymagania. Tego nie chciałem, bo ci trenerzy są związani z naszą akademią, z regionem. To byłoby trudne, lecz trener Tworek z tą ekipą się dogadał.
Myślę, że to był taki etap, w którym ta drużyna, musiała się zderzyć z kimś, kto z niejednego, piłkarskiego pieca jadł chleb. Takie doświadczenie z zewnątrz było nam potrzebne.
Piotr Tworek ma kontrakt do końca sezonu z opcją przedłużenia. Czy wiemy już co dalej? Piotr Tworek zostaje przy Startowej na nowy sezon?
Nie, tego jeszcze nie wiemy. Czekają nas dopiero konkretne rozmowy i decyzje.
Rozumiem. Ale jesteśmy bliżej jakiegoś rozwiązania? Pan skłania się ku kontynuacji współpracy?
Tak. Zakładając, że rzeczywiście utrzymamy się na poziomie II ligi, to jako klub będziemy chcieli tę współpracę kontynuować. Musimy oczywiście dogadać się także na innych poziomach, między innymi finansowym. Ale z punktu widzenia sportowego, czy też samej współpracy z trenerem, jego osobowości – jesteśmy na tak.
Kiedy przyjdzie czas by usiąść do konkretnych rozmów?
Sądzę, że te rozmowy trwają. Odpowiednie osoby w klubie planują przecież kształt zespołu na nowy sezon, są w stałym kontakcie z trenerem. Myślę, że w najbliższym czasie, kiedy to utrzymanie stanie się już faktem, przyjdzie też odpowiedni czas, by te rozmowy konkretyzować.
Przez lata Rekord bardzo mocno trzymał się zasady, że młodzieżowiec ma być swój, z akademii, z klubowego systemu. Tymczasem zimą nowy trener namówił Pana do odejścia od jednego z głównych klubowych dogmatów i ściągnięcia młodzieżowców z zewnątrz. W środowisku wywołało to duże zaskoczenie. To była dla Pana trudna decyzja?
To fakt. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów ściągnęliśmy dwóch młodzieżowców z zewnątrz. Przyszli do nas Dawid Mazurek i Michał Hornik. Myślę, że obaj nie zawiedli, trener skutecznie wprowadził ich do zespołu. Ale następnym razem, gdybym miał coś takiego zrobić, to chyba ktoś musiałby mnie kołem łamać (śmiech).
Aż tak? Czyli to był raczej wyjątek wymuszony sytuacją, a nie nowa polityka Rekordu?
Zdecydowanie. To wynikało z sytuacji. Dwóch podstawowych młodzieżowców nam wypadło. Wiktor Żołneczko został wykupiony przez Raków Częstochowa, a Michał Śliwka doznał kontuzji, która praktycznie wyeliminowała go na całą rundę. Na tym poziomie nie jest łatwo mieć gotowych ludzi. Dla nas jednak podstawą nadal są wychowankowie i zawodnicy przechodzący przez nasz system.
Tę filozofię dobrze widać w rankingu „Młodzieżowiec 2.0”, gdzie Rekord jest wysoko w drugoligowej tabeli. To dla Pana szczególnie ważna statystyka?
Jedna z najważniejszych, zdecydowanie. To jest istota, filozofia naszego klubu. Ona też przekłada się na określone finanse w postaci nagród od organizatora rozgrywek. Myślę, że może być to kwota nawet około pół miliona złotych.
Warto też wspomnieć, że ranking młodzieżowców prawdopodobnie na 2. miejscu zakończymy też w Ekstralidze Kobiet. Tam te nagrody wynieść mogą, jak sądzę, około 200 tysięcy złotych.
To może porozmawiajmy chwilę właśnie o pieniądzach. Czy środki wydane na transfer powrotny Jana Ciućki były najlepiej wydanymi pieniędzmi w ostatnich latach? Za nim świetny sezon.
To prawda, zwłaszcza wiosna jest u Janka imponująca. Można powiedzieć, że był to dobry interes – odkupiliśmy go za mniejszą kwotę, niż tę, którą w 2022 roku otrzymaliśmy od Górnika. Właściwie wydane pieniądze. To chłopak z naszej szkoły i z tego terenu. Gra dobrze i skutecznie. To nas cieszy.
12 goli na drugoligowych boiskach w tym sezonie pewnie nie przeszło bez zainteresowania. Są jakieś zapytania o Ciućkę?
Nie słyszałem o takich. Jednak to jest piłka nożna. Układ, w którym większy pożera mniejszego, jest tutaj normą. Trzeba liczyć się z tym, że po czołowych zawodników zgłosi się ktoś od nas mocniejszy i trzeba też mieć szereg zawodników, którzy dziś są mniejsi, a ich potencjał może wkrótce wzrosnąć.
A Wiktor Żołneczko i jego zimowy transfer do Rakowa Częstochowa? Możemy oficjalnie potwierdzić, że to był najwyższy transfer wychodzący w historii Rekordu?
Tak. To nie był jakiś nieprawdopodobny transfer, niesamowite sumy, ale faktycznie najwyższe, jak dotąd w historii naszego klubu.
Wiemy, że ta kwota jest dość pilnie strzeżona. Ale możemy dać jakiś jej przybliżenie? Były to granice pół miliona złotych?
Myślę, że w tych granicach. O takich pieniądzach na tym poziomie można mówić.
To ja rzucę wyższą kwotę. Milion złotych za piłkarza Rekordu! Sądzi Pan, że w najbliższych latach taki transfer jest realny? Byłby Pan w stanie założyć się, że to nastąpi?
Tu dużo zależy od tego, na jakim poziomie będziemy grali. Ale tak, sądzę, że to możliwe.
Tutaj kluczowy wydaje się moment takiego transferu. By był to zawodnik, który kończy szkołę, buduje swoją pozycję w drugoligowej drużynie, staje się wyróżniającą postacią. W przypadku takich odejść, jakie niestety także się zdarzają – nastolatków do zespołów młodzieżowych dużych, polskich akademii o poważne pieniądze jest znacznie trudniej. Takim przykładem może być niezwykle zdolny Łukasz Góral, który zimą 2025 trafił do Rakowa Częstochowa, w wieku niespełna 15 lat.
Daniel Świderski to zawodnik, o którego Rekord mocno zabiegał. Musiał Pan chyba głębiej sięgnąć do kieszeni, by swego czasu go w drużynie zatrzymać. Przez lata bardzo ważna postać, dziś w trudniejszym momencie. Co z nim dalej?
Trzeba szanować Świderskiego za to, co zrobił. W końcu trzykrotnie był królem strzelców całych rozgrywek, w których graliśmy. W tym sezonie jesień miał słabszą, wiosną często nie gra. To na pewno jest dla niego ciężki moment w karierze.
Ale cenię go nie tylko za to, co wcześniej zrobił. Patrzę też na to, jak reaguje w szatni. On tej szatni pomaga.
Czyli nie jest to przykład strojącej fochy gwiazdy?
Nie. Nie ma pretensji, nie składa żadnych petycji. Stara się być pomocnym dla drużyny. Z napastnikami czasem tak bywa – kiedy strzelają dużo bramek, czasem do końca nie wiadomo dlaczego. Później, kiedy przestają, też nie do końca wiadomo dlaczego.
Nie wiem co się wydarzy, jaki będzie też pomysł na swoją przyszłość samego zawodnika, jednak jego kontrakt obowiązuje jeszcze przez rok.
Wiktor Kaczorowski ma za sobą bardzo dobrą wiosnę.
Tak, jesteśmy z niego bardzo zadowoleni. W kilkunastu momentach bardzo nam pomógł. Mam tutaj przed oczyma szczególnie obroniony rzut karny w meczu z rezerwami ŁKS. Dobry strzał napastnika i jeszcze lepsza obrona Wiktora. Jego dobra postawa to trochę dla nas nagroda za cierpliwość.
Kaczorowski miał swoje problemy zdrowotne. Pod koniec poprzedniego sezonu mocno z nimi walczył. Dostał jednak sporo czasu na dojście do pełni dyspozycji. Myślę, że kiedy komuś się pomaga, to później ktoś też to czuje.
To wciąż młody, perspektywiczny bramkarz. Uda się utrzymać go w kadrze Rekordu w przyszłym sezonie?
Myślę, że tak.
Wojciech Łaski był wypożyczony z Jagiellonii do końca sezonu. Ostatnio doznał bardzo ciężkiej kontuzji. To koniec jego przygody w Cygańskim Lesie?
Bardzo szkoda. Ciężka kontuzja. Za nim bardzo skomplikowana, wielogodzinna operacja pod kierunkiem lekarza klubowego dr Piotra Zagórskiego , przy której pomagało kilka osób, specjalnie ściągnięto chirurga stopy, żeby odpowiednio go poskładać. Mimo kończącego się wypożyczenia, nie miałem żadnej wątpliwości, żeby sfinansować tę operację.
Mogę też zadeklarować, że podpiszemy z nim umowę na nowy sezon. Sam chyba jeszcze tego nie usłyszał, być może dowie się o tej decyzji z tego wywiadu, ale chcę by do tego doszło.
Zdajemy sobie sprawę, że wróci do treningu dopiero po kilku miesiącach. Ale tu patrzę już nie tylko z punktu widzenia sportowego. Jeżeli ktoś traci zdrowie na rzecz klubu, to uważam, że trzeba to zrównoważyć.
Przejdźmy do futsalu. Jedno trofeum już jest, po wygranej z Constractem Lubawa. Teraz walczycie w ligowym półfinale z Przemyślem (w pierwszym meczu, już po przeprowadzeniu tej rozmowy, Rekord przegrał 1:3 – przyp. red.) . Ten sezon można już uznać za udany?
Fajnie, że mamy trofeum w postaci Pucharu Polski w futsalu mężczyzn. To zawsze jest super sprawa. Fajnie też, że dziewczyny obroniły pozycję wicemistrzyń Polski. Więc sporo było już powodów do radości w hali. Warto wspomnieć o kilku medalach Młodzieżowych Mistrzostw Polski w futsalu w tym dwóch złotych.
A jak ostatecznie zakończy się ten sezon? Zobaczymy. Jesteśmy w czwórce, która walczy o medale. Zobaczymy, jak się to skończy, bo to kwartet bardzo wyrównanych, mocnych drużyn.
Wspominał Pan w noworocznym wywiadzie dla klubowej telewizji, że marzy się Panu powrót medalu do Bielska-Białej po rocznej przerwie. Jak ocenia Pan szanse na to?
Jest TOP 4, więc jest już realna szansa. Przed sezonem nie mieliśmy przesadnie rozbudzonych nadziei. Konkurencja bardzo się wzmocniła, a naszą kadrę opuściło kilku bardzo ważnych zawodników, jak Mattheus, Eric Panes czy Stefan Rakic. Zakończył karierę przez wiele lat nasz reprezentacyjny bramkarz Bartek Nawrat . W zespole sporo nowych twarzy. To, że tak szybko się zaaklimatyzowali i stworzyli dobrą drużynę, jest ogromną zasługą naszego hiszpańskiego trenera, Chusa Lopeza.
Myślę, że powinno być dobrze.
Kacper Pawlus to jedna z największych niespodzianek tego sezonu? Jestem pod wrażeniem jak mocną pozycję w polskim futsalu zyskał w ostatnich miesiącach.
Tak. Bardzo się cieszę, że sportowego rozwoju Kacpra. Miał taki moment, gdy wchodził do piłkarskiej drużyny, gdy jako napastnik trudno mu było podjąć rywalizację ze Świderskim. Dostał szansę w drużynie futsalowej i wydaje się być to świetną decyzją. Choć pamiętać trzeba, że wprowadzanie młodych zawodników w futsalu jest trudniejsze niż na dużym boisku. W piłce nożnej można komuś dać więcej czasu, żeby się ograł.
Pewnie będzie jednym z liderów Rekordu w nowym sezonie. A jak ta futsalowa kadra może w kolejnych rozgrywkach wyglądać? Można już coś zdradzić?
A wie Pan, jedną, bardzo optymistyczną dla nas rzecz chętnie zdradzę. Jest bardzo prawdopodobne, że po rocznym pobycie w hiszpańskiej Peniscoli wróci do nas Mattheus. To był w ostatnich kilku sezonach nasz czołowy zawodnik, byłaby to dla nas duża sprawa. Wydarzenia w jego życiu prywatnym powodują, że ten powrót do Polski jest mu na rękę.
Dobre wieści. A w drugą stronę? Może dla kogoś w futsalowym Rekordzie zrobić się już za ciasno?
Taka sytuacja zawsze może być, ale z całą pewnością nie będzie to na taką skalę jak w poprzednim sezonie. Pewne zmiany pewnie nastąpią, ale ta kadra w większości jest już skompletowana.

Codziennie od poniedziałku do piątku od 5:30 do 10.
close
Copyright Radio BIELSKO