Listeners:
Top listeners:
play_arrow
Radio BIELSKO Przeboje non-stop
play_arrow
Radio EXPRESS FM Prawdziwa Lokalna Stacja
play_arrow
Radio DISCO Zawsze w rytmie!
play_arrow
Radio MEGA Mega Przeboje!
play_arrow
Radio NUTA Same dobre nuty!
Sprawa planów zagospodarowania przestrzennego w Bielsku-Białej wywołuje emocje. Mieszkańcy Lipnika apelują o ochronę jednego z ostatnich dużych, niezabudowanych terenów w tej części miasta. List w tej sprawie skierował do lokalnych mediów Piotr Bieniecki, który jak podkreśla, działa w imieniu społeczności.
Jak informuje autor listu, wniosek dotyczący zmian w planowaniu przestrzennym spotkał się z dużym odzewem mieszkańców. – Mimo ograniczonego czasu składania wniosków błyskawicznie zebraliśmy ponad 200 podpisów, ale zainteresowanie poparciem wniosku jest wielokrotnie większe – pisze Piotr Bieniecki, mieszkaniec Lipnika. Wniosek został złożony w ramach konsultacji społecznych dotyczących Ogólnego Planu Zagospodarowania.
Sporny teren znajduje się w rejonie ulic Krakowskiej i Lipnickiej – pomiędzy ulicami Świerkową, Plastyków, Spacerową, Tkaczy i Lipnicką. To około 6 hektarów niezabudowanej przestrzeni. – Jest to ostatni tak duży niezabudowany obszar w tych okolicach, otoczony gęstym labiryntem wąskich uliczek. Daje „oddech” nie tylko Lipnikowi, ale całemu miastu – podkreśla autor.
Mieszkańcy zwracają uwagę na wyjątkową wartość przyrodniczą tego miejsca. – Stanowi on korytarz ekologiczny – jest doliną potoku będącego dopływem Niwki. Teren ma ogromne znaczenie dla retencji wody, a jego zabudowa może spotęgować efekt powodzi błyskawicznych – czytamy w liście.
– Ten zielony azyl jest cenny pod kątem ochrony środowiska i łagodzi wpływ zmian klimatycznych dla centrum miasta i samego Lipnika – dodaje Piotr Bieniecki.
Jak podkreślają mieszkaniec, to również ważna przestrzeń dla ludzi. – Jest to jedyne zielone miejsce nadające się do spacerów i licznie korzystają z niego mieszkańcy – zaznacza. Ponadto występują tu także dzikie zwierzęta i ptaki, w tym dzięcioł zielony.

Obecnie teren jest własnością gminy i – zgodnie z planem sprzed około 20 lat – przeznaczony pod zabudowę jednorodzinną. – Dlatego przy okazji powstawania Planu Ogólnego wnioskujemy o zmianę go na tereny zieleni i rekreacji – zaznacza autor listu.
Mieszkańcy wskazują przy tym na zmieniające się uwarunkowania. – Demografia miasta się zmieniła, ludności jest coraz mniej i trzeba ograniczać tereny pod zabudowę – podkreślają, zwracając uwagę na sprzeczne – ich zdaniem – decyzje.
– W podobnej sytuacji jest wielu właścicieli drobnych działek (…) a jednocześnie wiele terenów miejskich przeznacza się pod zabudowę. Widzimy tu ogromną niekonsekwencję – dodaje autor.
W liście pojawia się również mocny apel o odpowiedzialną politykę przestrzenną. – Jako mieszkańcy oczekujemy, że miasto da przykład ograniczając możliwość zabudowy własnych terenów, będących de facto wspólną własnością mieszkańców – czytamy.
Autor zwraca uwagę na problem nadmiernej zabudowy i jej skutków. – Upychanie kolejnych nierealnie drogich domów i betonowanie każdego wolnego terenu nie jest argumentem mogącym usprawiedliwić słabo odczuwalne zyski finansowe. Za to zagęszczanie zabudowy jest katastrofalnie odczuwalne w kontekście komfortu życia w mieście.
W tym kontekście przywołuje także szersze dane. – Według oficjalnych szacunków w Polsce jest około 2 milionów pustostanów (…) – dlatego autor nie uważa, że Lipnikowi potrzebny jest bufor inwestycyjny w postaci 6 hektarów atrakcyjnych dla deweloperów gruntów.

Z relacji mieszkańca wynika, że miasto właśnie rozważa utrzymanie tego obszaru jako rezerwy inwestycyjnej. – Z rozmów z urzędnikami wynika, że teren ma wartość nawet kilkunastu milionów złotych, a miasto ma duże potrzeby finansowe. Dlatego chce go trzymać jako rezerwę inwestycyjną – pisze Piotr Bieniecki.
Jednocześnie mieszkaniec zwraca uwagę na inne działania miasta. – Miasto wydało 24 miliony złotych na skwery retencyjne. To bardzo dobrze, ale czy sadzeniu zieleni w jednym miejscu musi towarzyszyć masowa wycinka i betonowanie innych cennych terenów? – pyta.

Na zakończenie listu autor kieruje bezpośredni apel do władz miasta, stawiając jednocześnie szereg pytań. – Czy priorytetem miasta jest doraźny finansowy zysk czy zachowanie resztek terenów wśród zabudowy dla przyszłych pokoleń? (…) Czy terenów przeznaczonych pod zabudowę jest za mało czy za dużo – bo zależnie od kontekstu mieszkańcy otrzymują sprzeczne odpowiedzi? Czy strategia sprzed 25 lat odpowiada dzisiejszym realiom? – padają pytania.
– Konieczna jest dobra wola. Apelujemy do prezydenta i radnych o przemyślenie naszego wniosku i rzetelną dyskusję. Od tego zależy przyszłość miasta i jakość życia jego mieszkańców – podsumowuje Piotr Bieniecki. Sprawa lipnickiego terenu może stać się jednym z ważniejszych tematów w dyskusji o przyszłości przestrzennej Bielska-Białej – i o tym, jak pogodzić rozwój miasta z ochroną jego zielonych enklaw.
Poniżej publikujemy cały list mieszkańca:
Piszę w sprawie konsultacji dotyczących Ogólnego Planu Zagospodarowania i wniosku, który złożyłem w ramach konsultacji społecznych wraz z mieszkańcami Bielska-Białej, głównie Lipnika. Mimo ograniczonego czasu składania wniosków błyskawicznie zebraliśmy ponad 200 podpisów, ale zainteresowanie poparciem wniosku jest wielokrotnie większe.
Nasz wniosek dotyczy obszaru znajdującego się w okolicach ulic Krakowskiej i Lipnickiej. Ten zielony teren znajduje się między ulicami Świerkową, Plastyków, Spacerową, Tkaczy i Lipnicką. Jest to ostatni tak duży (około 6 hektarów) niezabudowany obszar w tych okolicach, otoczony gęstym labiryntem wąskich uliczek. Daje „oddech” nie tylko Lipnikowi, ale całemu miastu, znajduje się stosunkowo blisko centrum. Stanowi on korytarz ekologiczny – jest doliną potoku będącego dopływem Niwki, który przecina teren na dwie części. Z jednej jego strony dolina porośnięta jest lasem samosiejek, z drugiej łąkami. Od tej strony teren graniczy z ulicą Lipnicką i samą Niwką. Teren ma ogromne znaczenie dla retencji wody, jego zabudowa może spotęgować efekt powodzi błyskawicznych powodowanych przez Niwkę w centrum oraz rzekę Białą w dalszym biegu wód powodziowych. Nie pozostaje bez znaczenia dla korytarzy powietrznych przewietrzających miasto od strony gór ponad Straconką. Pasą się tutaj stada saren, występują liczne gatunki ptaków, w tym dzięcioł zielony. Jest to jedyne zielone miejsce nadające się do spacerów i licznie korzystają z niego mieszkańcy. Podsumowując: ten zielony azyl jest cenny pod kątem ochrony środowiska i łagodzi wpływ zmian klimatycznych dla centrum miasta i samego Lipnika.
Jest to teren gminny, niegdyś należący do szkoły ogrodniczej. Około 20 lat temu Rada Miasta wg ówczesnej strategii rozwoju przeznaczyła go w Planie Miejscowym pod zabudowę jednorodzinną, w tym szeregową. Dlatego przy okazji powstawania Planu Ogólnego wnioskujemy o zmianę go na tereny zieleni i rekreacji. Jak urzędnicy miejscy podkreślali na spotkaniach osiedlowych – demografia miasta zmieniła się, ludności jest coraz mniej i trzeba ograniczać tereny przeznaczone pod zabudowę, których w granicach miasta wg ustawowych kryteriów jest stanowczo za dużo. Idą za tym ograniczenia dla właścicieli niewielkich prywatnych działek i ma być to trwale regulowane m.in. poprzez właśnie Plan Ogólny. Podczas spotkania informacyjnego w Lipniku na temat Planu obecny był mieszkaniec posiadający niewielką działkę ściśle otoczoną przez zabudowę. Od dawna stara się uzyskać pozwolenie na budowę domu. Od przedstawicielki UM otrzymał odpowiedź, że możliwe to będzie dopiero wtedy jeśli okaże się, że prognozy demograficzne okażą się nietrafne i ludność miasta przekroczy 220 tysięcy mieszkańców. W podobnej sytuacji jest wielu innych właścicieli drobnych działek. W tym samym czasie wiele terenów miejskich stanowiących obecnie tereny zielone przeznacza się pod zabudowę i powołuje na konieczność zwiększania ilości mieszkań w mieście. Widzimy tu ogromną niekonsekwencję.
Jako mieszkańcy i wyborcy oczekujemy, że miasto da przykład ograniczając możliwość zabudowy własnych terenów, będących de facto wspólną własnością mieszkańców. Oczekujemy zachowania terenów mających pozytywny wpływ na ograniczanie niekorzystnych skutków zmian klimatycznych w centrach miast. Działań realnych, a nie kosmetycznych lub pozornych typu zielone przystanki czy zielone dachy. Ochrona terenu, o którym mowa, właśnie takim działaniem jest. Podobnie jak część innych terenów, które są własnością gminy i przeznaczone będą na sprzedaż pod budowę drogich mieszkań, których w Bielsku-Białej jest dużo, a których ceny powodują, że stoją puste. Według oficjalnych szacunków w Polsce jest około 2 milionów pustostanów. W znacznej mierze w osiedlach powstających nie pod bieżącą sprzedaż, ale w celach inwestycyjnych. Upychanie kolejnych nierealnie drogich domów i betonowanie każdego wolnego terenu nie jest argumentem mogącym usprawiedliwić słabo odczuwalne w skali miasta zyski finansowe ze sprzedaży terenów. Za to zagęszczanie zabudowy jest katastrofalnie odczuwalne w kontekście komfortu życia w mieście.
Niestety z rozmów z urzędnikami (w tym na Radzie ds. Ekologii i Zieleni) wynika, że teren ma wartość nawet kilkunastu milionów złotych, a miasto ma duże potrzeby finansowe, które musi finansować ze sprzedaży terenów w całym mieście. Dlatego lipnicki teren chce trzymać jako rezerwę inwestycyjną. Konieczna byłaby decyzja Prezydenta i wcześniejsza zmiana Planu Miejscowego.
Ze względu na planowaną zabudowę jednorodzinną i trudne ukształtowanie terenu, w grę wchodzi prawdopodobnie tylko jego sprzedaż dużemu inwestorowi. Jednocześnie miasto w ramach programu FEnIKS i dofinansowań unijnych na ochronę miasta przed skutkami zmian klimatu wydało 24 miliony złotych tworząc piękne i pożyteczne skwery mające ułatwiać retencję wody. Bardzo dobrze, ale czy sadzeniu zieleni w jednym miejscu musi towarzyszyć masowa wycinka i betonowanie cennych terenów? Czy priorytetem miasta jest doraźny finansowy zysk czy zachowanie resztek terenów wśród zabudowy celem zwiększenia komfortu życia w mieście dla nas i dla przyszłych pokoleń? Czy w końcu terenów przeznaczonych pod zabudowę jest za mało czy za dużo, bo zależnie od kontekstu mieszkańcy otrzymują sprzeczne odpowiedzi i skąd biorą się ta i inne niekonsekwencje? Czy strategia rozwoju powstała ćwierć wieku temu odpowiada dzisiejszym realiom i prognozom demograficznym?
Wnioskowane przez nas wpisanie terenu do Planu Ogólnego jako terenów zielonych i rekreacji musiałaby poprzedzić zmiana Planu Miejscowego przez radę miasta. W obecnej chwili taką decyzję może podjąć tylko prezydent miasta wraz z radnymi. Konieczna jest więc tylko dobra wola. Dlatego też za pośrednictwem mediów chcemy zaapelować do Prezydenta o przemyślenie naszego i innych podobnych wniosków w świetle przedstawionych argumentów i apelujemy o rzetelną dyskusję na ten temat. Od tego zależy przyszłość miasta i jakość życia jego mieszkańców.
Z poważaniem, Piotr Bieniecki
Autor:
Adam Kanik
[email protected]
jak atrakcyjnie spędzić czas w regionie, jak ominąć korki i jak odpocząć?
close
Copyright Radio BIELSKO