Listeners:
Top listeners:
play_arrow
Radio BIELSKO Przeboje non-stop
play_arrow
Radio EXPRESS FM Prawdziwa Lokalna Stacja
play_arrow
Radio DISCO Zawsze w rytmie!
play_arrow
Radio MEGA Mega Przeboje!
play_arrow
Radio NUTA Same dobre nuty!
Już jutro Drzewiarz Jasienica rozpocznie swoje zmagania w kolejnej fazie Pucharu Polski – tym razem przyjdzie im się zmierzyć z Ruchem Radzionków. Zanim jednak dojdzie do tego starcia, warto sobie przypomnieć, w jakich okolicznościach podopieczni Konrada Kudra zwyciężyli rywalizację w Podokręgu Bielsko-Biała. Triumf dzięki bramce w samej końcówce, zapewnił im 18-latek… Jak dziś – po upływie kilku miesięcy – wspomina ten moment?
Do spotkania finałowego Pucharu Polski w Podokręgu Bielsko-Biała doszło 11 listopada 2025 roku. Tego dnia – dokładnie w Święto Niepodległości – na murawie w Jaworzu naprzeciw siebie stanęły drużyny Drzewiarza Jasienica oraz Podbeskidzia Bielsko-Biała II. Mimo dość późnej pory roku, pogoda dopisała, rywalizacji towarzyszyła sprzyjająca aura, choć kilka dni wcześniej nie było tak kolorowo.
To właśnie ze względu na warunki i kiepski stan murawy w Jasienicy, finał został przeniesiony do Jaworza. Wartym odnotowania faktem, jest także to, że spotkanie zostało opóźnione o 15 minut ze względu na protest środowiska sędziowskiego. Arbitrzy zresztą wyprowadzili oba zespołu w specjalnie przygotowanych na tę okazję koszulkach z napisem „Respect for referees” – było to pokłosiem wydarzeń, które miały miejsce niedługo przed starciem finałowym.
Sam mecz nie był porywający… Jak to ma często miejsce w trakcie spotkań finałowych, mecz był bardzo zamknięty. Sytuacji pod obiema bramkami było, jak na lekarstwo. Stąd też niewielkie zdziwienie było, gdy na przerwę obie drużyny schodziły przy wyniku 0:0
– Uważam, że spotkanie jest wyrównane, wiadomo, że piłkarsko, jeśli chodzi o posiadanie (piłki – przyp. red.) to dwójka Podbeskidzia nas trochę dominuje, natomiast spodziewaliśmy się takiego meczu. Mieliśmy swoje szanse, szkoda, że ich nie wykorzystaliśmy… Bo uważam, że sytuacji bramkowych mieliśmy dużo więcej… No i tyle – gramy dalej, mecz dalej otwarty -mówił nam w przerwie meczu szkoleniowiec Drzewiarza – Konrad Kuder
Posłuchaj:
W drugiej połowie sytuacja nie uległa znaczącej poprawie, a wynik remisowy utrzymywał się niemal do samego końca meczu. Gdy wszyscy kibice zebrani tego dnia na trybunach stadionu w Jaworzu, powoli zacierali ręce na myśl o serii rzutów karnych, świetne podanie na wolne pole otrzymał Karol Podgórski. 18-latek, który na murawie zameldował się ledwie kilka minut wcześniej, stanął oko w oko z bramkarzem, a następnie umieścił piłkę w siatce.
Po tym trafieniu młody zawodnik utonął w objęciach kolegów z zespołu, a kilka minut później sędzia zagwizdał po raz ostatni – wtedy jasne się stało, że gol nastolatka zapewnił drużynie upragnione trofeum. A jak sam bohater finału wspomina te wydarzenia pół roku później? – Na pewno bardzo miłe wspomnienie. Na długo to zapamiętam – będzie to chyba moje najlepsze wspomnienie z gry w Drzewiarzu Jasienica. – wspomina po czasie – W szatni było bardzo dużo radości, poczułem się trochę wyróżniony, myślę, że prezes i inni zaczęli na mnie patrzeć jak na takiego pełnoprawnego zawodnika – mówił nam młody zawodnik.
Spotkanie finałowe to nie był jedyny raz, gdy młody napastnik zapewnił swoim kolegom cenne zwycięstwo. Podobna sytuacja miała miejsce w niedawnym spotkaniu z BKS-em Stal Bielsko-Biała. Wówczas Podgórski także trafił do siatki w końcowej fazie meczu, dając drużynie upragnione trzy punkty.
– Jestem zawodnikiem, którego zwykle trener wpuszcza pod koniec meczu, kiedy obrońcy są już zmęczeni. Wtedy ja jestem jeszcze wypoczęty i mam taką świeżość oraz trzeźwość umysłu. Potrafię dostrzec luki w obronie albo odpowiedni moment, żeby się urwać i zakończyć akcję strzałem. Ostatnio chłopaki w klubie żartowali nawet, że jestem takim „asem w rękawie” trenera Kudera – tłumaczy nam napastnik.
W zbliżającym się wielkimi krokami spotkaniu z Ruchem Radzionków jednak na pewno nie wystąpi. Powodem jego absencji jest kontuzja, której nabawił się w jednym ze spotkań drugiej drużyny. Teraz czeka go pauza, która potrwa co najmniej kilka tygodni. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to na murawie pojawi się pod koniec sezonu – wtedy też najprawdopodobniej pożegna się z Drzewiarzem…
– Ta runda, którą teraz gramy, jest na razie moją ostatnią w Jasienicy. Później wyjeżdżam na studia do Krakowa, gdzie spędzę pięć lat. A co dalej – to już zależy od tego, jak się to wszystko potoczy. Zobaczymy, może jeszcze kiedyś tu wrócę – zapowiada
Czytaj także:
Autor:
Mikołaj Lorenz
[email protected]
Copyright Radio BIELSKO