Piłka nożna

Czy Tomasz Jodłowiec wróci do Koszarawy? „Wszystko jest możliwe”

today20.04.2026 10:32

Tło
share close

W miniony piątek Tomasz Jodłowiec ponownie założył koszulkę Koszarawy Żywiec i wystąpił w niej podczas meczu gwiazd żywieckiego futbolu. Wraz z innymi byłymi zawodnikami swojego macierzystego klubu rywalizował z Czarnymi Żywiec. Były reprezentant Polski na boisku zaprezentował się ze świetnej strony – zdobył trzy bramki i poprowadził swój zespół do wysokiego zwycięstwa 7:3. Po meczu zapytaliśmy go, czy ma w planach, aby ponownie zagrać w barwach Koszarawy…

Tomasz Jodłowiec znów zagrał w Żywcu

Tomasz Jodłowiec w miniony piątek znów wybiegł na murawę w Żywcu. Co prawda jedynie w meczu towarzyskim, ale nie ukrywał, że występ w tym miejscu ma dla niego szczególne znaczenie. Spotkanie odbywało się bowiem na nowopowstałym boisku w Parku Habsburgów w Żywcu.  Wcześniej w tej lokalizacji znajdował się stary obiekt sportowy – na nim swoje pierwsze kroki stawiał właśnie m.in. były reprezentant Polski.

Cieszy boisko, można powiedzieć, że to były moje początki klubowe w Koszarawie Żywiec. Tutaj my jako trampkarze graliśmy mecze {…} No i fajnie, że w tym miejscu powstało boisko, bo pamiętam, jak tu z synem przyszedłem parę lat temu… niedawno – trzy lata temu, to średnio to wyglądało. Dzisiaj jest całkiem inaczej i trzeba się z tego bardzo cieszyć – mówił tuż po ostatnim gwizdku były reprezentant Polski.

Czy Jodłowiec wróci do Koszarawy?

Nie mogło zabraknąć także pytania o przyszłość zawodnika. W przerwie zimowej związał się on z Halniakiem Maków Podhalański,  występującym na co dzień w wadowickiej Klasie Okręgowej. Wielu kibiców żywieckiego klubu liczy jednak, że pomocnik na koniec swojej piłkarskiej przygody wróci w rodzinne strony i ponownie założy koszulkę Koszarawy.

Zawodnik powstrzymał się od jednoznacznej deklaracji, jednocześnie nie wykluczył takiej możliwości… -W sporcie, w piłce nożnej to nigdy się nie mówi „nie”. W tym życiu, w tym środowisku to wszystko jest możliwe – zakończył rozmowę.

Cała rozmowa:

 

Czytaj także:

Autor: Zdjęcie autora Mikołaj Lorenz
[email protected]