Bielsko-Biała

Pacjentka: stoi, a mogłoby pomagać. Szpital: na pewno nie

today16.04.2026 13:15

Tło
share close

Jedna z naszych słuchaczek zwróciła uwagę na praktyki związane z korzystaniem z czepków chłodzących w Beskidzkim Centrum Onkologii – Szpitalu Miejskim przy ulicy Wyspiańskiego w Bielsku-Białej. Chodzi o urządzenie, które może pomóc pacjentkom poddawanym chemioterapii ograniczyć utratę włosów.

Jak relacjonuje nasza rozmówczyni, sprzęt jest, ale personel – w jej ocenie – niechętnie proponuje jego użycie. Kobieta twierdzi, że urządzenie stoi nieużywane, choć mogłoby wspierać pacjentki w trudnym czasie leczenia.

Czepek chłodzący obniża temperaturę skóry głowy, co prowadzi do zwężenia naczyń krwionośnych i spowolnienia metabolizmu komórek. Dzięki temu do mieszków włosowych dociera mniej substancji podawanych podczas chemioterapii, a to może ograniczyć ich uszkodzenie i zmniejszyć wypadanie włosów.

Wicedyrektor odpowiada

Dr Rafał Wiśniowski, lekarz onkolog i zastępca dyrektora Beskidzkiego Centrum Onkologii – Szpitala Miejskiego do spraw medycznych, podkreśla, że placówka ma jeden taki aparat – z dwoma stanowiskami.

– Czepki są używane tylko w niektórych schematach chemioterapii – tych, które są obarczone dużym ryzykiem utraty włosów. Trzeba również uczciwie powiedzieć, że nie dają 100 procentowej pewności. Raptem kilkanaście procent pacjentek odniesie korzyść z tego typu postępowania. To bardzo mało, więc nie jest to procedura, która weszła do standardu postępowania – mówi dr Rafał Wiśniowski.

Trzeba wcześniej zgłosić

Jak dodaje, każda pacjentka zainteresowana takim wsparciem powinna zgłosić to lekarzowi prowadzącemu. W szpitalu funkcjonuje harmonogram korzystania z urządzenia, który ma uporządkować dostęp do sprzętu i umożliwić jego wykorzystanie przez jak największą liczbę chętnych.

Może się zdarzyć tak, że jeśli danego dnia grafik jest już zapełniony, pacjentka spoza harmonogramu może nie mieć możliwości skorzystania z czepka.

Na pewno nie odmawiamy

– Na pewno jednak nie ma takiej sytuacji, że komuś odmawiamy, nie stosujemy, czy w jakikolwiek sposób blokujemy dostęp do czepka. Jeżeli tylko pacjentka zgłosi chęć skorzystania swojemu lekarzowi – lub pielęgniarce – staramy się zawsze iść jej na rękę i zapewnić możliwość jego użycia – zapewnia dr Wiśniowski.

  • cover play_arrow

    Pacjentka: stoi, a mogłoby pomagać. Szpital: na pewno nie Beata Stekla

Nasz rozmówca podkreśla również, że sprzęt jest kosztowny. Jeden aparat to wydatek rzędu 150 tysięcy złotych, a urządzenie nie jest refundowane. Z tego powodu szpital dysponuje tylko jednym takim zestawem.

Autor: Zdjęcie autora Beata Stekla
[email protected]