Bielska piłka

Świąteczne granie bez fajerwerków. Wilkowice II z bezcennym zwycięstwem

today06.04.2026 18:31

Tło
share close

W Lany Poniedziałek w Wilkowicach nie było miejsca na wielkie widowisko. Był za to mecz o ogromnym ciężarze gatunkowym. GLKS II Wilkowice pokonał LKS Bestwina 2:1 i zrobił bardzo ważny krok w walce o utrzymanie w bielskiej okręgówce.

Wolno, ostrożnie i bez ryzyka

Od pierwszych minut spotkanie toczyło się w spokojnym, momentami wręcz świątecznym tempie. Oba zespoły grały zachowawczo, bardziej myśląc o tym, żeby nie stracić, niż żeby coś zbudować. Szczególnie widoczne było to w grze Bestwiny, która dobrze organizowała się w defensywie i skupiała się przede wszystkim na zabezpieczeniu tyłów. Sytuacji było niewiele, a jeśli już się pojawiały, to brakowało im jakości i konkretu.

Najważniejszy moment pierwszej połowy przyszedł w 36. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najlepiej w polu karnym odnalazł się Aleksander Poniński, który otworzył wynik spotkania i dał Wilkowicom prowadzenie.

Bestwina ruszyła, Wilkowice odpowiedziały

Po przerwie mecz nieco się otworzył. Bestwina musiała zareagować i spróbować powalczyć o punkty, ale brakowało jej dziś jakości w środku pola – mocno odczuwalna była nieobecność chorego kapitana Damiana Gacka. Goście próbowali, ale ich akcje były chaotyczne i niedokładne. Najlepszą okazję mieli w 64. minucie, gdy po zamieszaniu piłka trafiła pod nogi Wojciecha Wilczka, jednak jego strzał nie sprawił większych problemów bramkarzowi Wilkowic, Bartłomiejowi Tylusowi. 

Wilkowice również miały swoje momenty – aktywny był Dominik Kępys, z dystansu kilkukrotnie próbował Mateusz Kubica, ale brakowało konkretnego wykończenia.

W 73. minucie Bestwina dopięła swego. Po dynamicznej akcji Huberta Matykiewicza i jego dobrym podaniu, Wojciech Waluś pewnym strzałem po długim słupku doprowadził do wyrównania. 1:1 i przez chwilę wydawało się, że to może być moment zwrotny tego spotkania.

Decydujący cios i ogromna waga trzech punktów

Ten moment nie odmienił jednak meczu tak, jak mogli oczekiwać goście. To Wilkowice wyglądały na zespół bardziej zdeterminowany, by sięgnąć po pełną pulę. Dużo ożywienia w grze gospodarzy wprowadził Wiktor Matlak, który po wejściu z ławki od razu zaznaczył swoją obecność – w 80. minucie jego strzał zza pola karnego zatrzymał się na słupku.

Kilka minut później gospodarze dopięli swego. Po rzucie rożnym i dużym zamieszaniu w polu karnym najprzytomniej zachował się Piotr Wrona, który z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. Co prawda przez chwilę goście żyli nadzieją po sygnale sędziego bocznego, ale ostatecznie bramka została uznana.

Końcówka to już próby Bestwiny, ale bez konkretów. Brakowało jakości, dokładności i kogoś, kto byłby w stanie pociągnąć grę ofensywną.

Wilkowice odżyły, Bestwina w coraz trudniejszej sytuacji

Nie był to mecz, który przejdzie do historii pod względem poziomu sportowego. Raczej typowe, ciężkie spotkanie „o życie”. Ale właśnie takie mecze często znaczą najwięcej. GLKS II Wilkowice dzięki temu zwycięstwu wydostał się ze strefy spadkowej i złapał oddech. Zupełnie odwrotna sytuacja w Bestwinie – jeden punkt w pięciu meczach rundy wiosennej i coraz większe problemy w walce o utrzymanie. Potencjał w tej drużynie jest, ale na razie pozostaje uśpiony. A w tej lidze czas na jego obudzenie powoli zaczyna się kończyć.

 

GLKS Nacomi Wilkowice II – LKS Bestwina 2:1 (1:0)
Bramki: Poniński 36′, Wrona 83′ – Waluś  73′

GLKS Nacomi Wilkowice II:
Świecak (46′ Tylus) – Rzeszótko (46′ Góral), Stwora, Poniński, Laszczak (63′ Walczak – 85′ Temba), Marek, Kubica, Pieniądz, Kępys, Kravchuk (71′ Matlak), Harasiuta (46′ Wrona)
Trener: Michał Osierda 

LKS Bestwina:
Dróżdż – Gawor, Kwaśniak, Markiel, Matykiewicz, Michalak (46′ Grabski), Pietrzyk (60′ Gala), Waluś (80′ Głąbek), Wentland, Wilczek (65′ Sawicki), Wójtowicz
Trener: Marcin Stefanowicz

Autor: Zdjęcie autora Sebastian Snaczke
[email protected]