Bielsko-Biała

Projekt idzie naprzód, ale koszty rosną. 350 mln zł to za mało?

today26.01.2026 17:30

Tło
share close

Pierwotnie zakładano, że rewitalizacja linii nr 190 między Bielskiem a Skoczowem pochłonie około 350 milionów złotych. Z czasem wyszło, że może ona kosztować więcej. Delegacja z Bielska-Białej wybrała się do Warszawy, aby urealnić koszty, które samorząd ma ponieść w związku z tą inwestycją. O kulisach rozmów opowiedział nam wiceprezydent miasta, Przemysław Kamiński.

Reanimacja linii odbywa się w ramach projektu pn. „Rewitalizacja linii kolejowej nr 190 na odcinku Skoczów – Bielsko-Biała jako niezbędny element połączenia Śląska Cieszyńskiego z Krakowem (Cieszyn – Skoczów – Bielsko-Biała – Wadowice – Kraków)”. Koszt całej inwestycji był szacowany na około 350 milionów złotych. Lwią część pierwotnej kwoty miały stanowić pieniądze z rządowego programu Kolej +. Resztę, czyli 15 procent miały dorzucić samorządy oraz województwo. Pierwsze pociągi miały wyjechać w trasę w 2029 roku. 

Prace projektowe idą zgodnie z planem

Obecnie trwają prace związane rewitalizacją linii kolejowej nr 190. Znajdują się one na etapie prac projektowych i – jak się dowiedzieliśmy – idą zgodnie z planem. Wykonawcą tych prac jest konsorcjum dwóch firm: Koltech Infra oraz Infrares.

Firmy zrealizowały już tzw. koncepcję programowo-przestrzenną, na którą złożyły się m.in. spotkania z mieszkańcami oraz zainteresowanymi stronami, czyli samorządami oraz z zarządcami dróg i innej infrastruktury. Złożony został też wniosek o wydanie decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych.

Kolejne decyzje i możliwe opóźnienia

Kolejny etap to złożenie wniosków o uzyskanie decyzji lokalizacyjnych oraz pozwoleń wodnoprawnych. Termin realizacji prac projektowych określony w umowie to połowa przyszłego roku. Ze strony mieszkańców oraz zainteresowanych podmiotów napłynęło jednak sporo wniosków o korekty, co może wydłużyć ten czas.

Zanosi się też na przekroczenie planowanego budżetu. Niewykluczone więc, że inwestycja zostanie okrojona o elementy bez istotnego dla całości. Ma to służyć zmniejszeniu kosztów.

Czytaj także: WOŚP w Bielsku-Białej. Trzy sztaby zebrały blisko 700 tysięcy złotych! Ta kwota jeszcze urośnie

Rozmowy w Ministerstwie Infrastruktury

Z przekroczeniem budżetu miało związek spotkanie, do którego doszło w połowie stycznia, w Ministerstwie Infrastruktury w Warszawie. Do rozmów zasiedli, ze strony bielskiego samorządu, zastępca prezydenta miasta Przemysław Kamiński, dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg, Patryk Owcarz oraz dyrektor Aglomeracji Beskidzkiej Paweł Niklewicz. Drugą stronę reprezentowali wiceministrowie infrastruktury Przemysław Koperski i Piotr Malepszak. 
Przemysław Kamiński mówił na naszej antenie, że po drodze koszty realizacji wzrosły z 350 milionów do grubo ponad pół miliona. – Kiedy nie ma gotowego projektu ciężko właściwie je oszacować, więc można powiedzieć, że są one brane „z palca” – tłumaczył.

Projekt gotowy, czas na urealnienie

Teraz, kiedy projekt jest już gotowy, można go urealniać, bo niektóre zawarte w nim propozycje są „nadmuchane”. I temu miało służyć spotkanie w Warszawie. 

– Najważniejsze ustalenie jest takie, że jeszcze w tym miesiącu spotkają się dwa piony ze spółki PKP PLK S.A., które wypracują rozwiązanie służące połączeniu planowanej modernizacji z częścią nowych obiektów – mówi.

Samorządowcy przywieźli ważną obietnicę

Druga ważna rzecz: wiceminister Malepszak zadeklarował, że przepusty drogowe, na których miastu (i mieszkańcom) zależało zostaną sfinansowane przez kolej. Wśród nich znajdzie się m.in. przejazd przy ulicy Wodnej. 

– Dzięki temu, docelowo, będziemy mogli poszerzyć światła tych przepustów, aby mogły przystawać do współczesnych realiów – dodał wiceprezydent. Posłuchaj:

  • cover play_arrow

    Projekt idzie naprzód, ale koszty rosną. 350 mln zł to za mało? Beata Stekla

 

Autor: Beata Stekla